Ekspansja polskiego przewoźnika. LOT kupi 49 proc. udziałów w estońskiej linii Regional Jet

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
4 listopada 2016, 14:05
Taki Embaer 175 LOT zostanie zbazowany na lotnisku w Tallinnie
Taki Embaer 175 LOT zostanie zbazowany na lotnisku w Tallinnie/Media
LOT nawiązał strategiczną współpracę z linią Nordica, państwowym przewoźnikiem z Estonii. Do końca roku zapowiada przejęcie kontroli operacyjnej nad jej spółką-córką Regional Jet, która dysponuje sześcioma Bombardierami.
2713824-bombardier-crj900-linii-nordica.jpg
Bombardier CRJ900 linii Nordica na lotnisku w Tallinnie

Nordica to estoński przewoźnik narodowy, który został powołany w ub. roku przez tamtejszy rząd po upadku linii Estonian Air. Za jego pośrednictwem LOT zwiększy swoją obecność w krajach bałtyckich. Od 19 listopada polski przewoźnik będzie realizował połączenia samolotami należącymi do Nordiki: do Brukseli, Sztokholmu, Amsterdamu, Wiednia, Kijowa, Wilna, Oslo i Trondheim. W ten sposób zostaną zagospodarowane cztery z sześciu maszyn estońskiej linii. Dwie pozostałe rozpoczną wykonywanie dla LOT-u bezpośrednich połączeń z Warszawy.

Rejsy będą realizowane pod kodem LOT. Bilety są dostępne od dziś w systemach polskiego przewoźnika. Samolot pozostaną pomalowane w barwy Nordiki, a dodatkowo oznaczone też logo LOT.

Rejs między Tallinnem a Monachium będzie obsługiwany jednym z Embraerów LOT-u, dla którego Tallinn stanie się bazą. Zapowiedzi są takie, że wkrótce samoloty estońskiej linii pozwolą na uruchamianie nowych połączeń z Warszawy i zwiększanie częstotliwości obecnych. Np. od 27 listopada LOT ma latać z Warszawy do Tallinna dwa razy dziennie.

- Ten dodatkowy rejs wkrótce pojawi się w naszych systemach rezerwacyjnych. Pozwoli to skuteczniej zasilać nasz hub, w tym głównie połączenia dalekiego zasięgu – twierdzi Rafał Milczarski, prezes LOT. - To samo stanie się z Wilnem, gdzie niebawem pojawi się piąty rejs dziennie. Pozytywnych zmian, np. nowych połączeń z Warszawy do Skandynawii, wkrótce będzie jeszcze więcej – zapowiada.

Plan jest taki, że LOT ma stać się udziałowcem Regional Jet, czyli spóki-córki, Nordiki, do końca roku. Polski przewoźnik chce kupić 49 proc. udziałów, czyli pakiet mniejszościowy, ale warunki umowy maja dać mu kontrolę operacyjną nad przewoźnikiem. Kwota transakcji nie została na razie ujawniona. Obie strony twierdzą, że to tajemnica handlowa.

Skąd LOT, którego w latach 2013-2014 przed bankructwem uchroniło 530 mln zł pomocy publicznej, wziął pieniądze na ekspansję zagraniczną? Na pewno nie z pomocy publicznej, która została wykorzystana na spłatę starych zobowiązań. Przewoźnik nie posiada już też praktycznie majątku, który mógłby spieniężyć. LOT twierdzi, że akwizycja zostanie sfinansowana z gotówki z bieżącej działalności. Według prognoz LOT zamknie ten rok z wynikiem co najmniej 150 mln zł na plusie z działalności podstawowej.

Na jakie korzyści z tej współpracy liczy polska strona, a na jakie Estończycy? Dzięki inwestycji w Nordikę LOT zyskuje dostęp do floty sześciu regionalnych samolotów Bombardier CRJ w wersji 700 i 900. Samoloty będą utrzymywane w bazie w Tallinnie przez załogi z Estonii. Dla LOT-u ograniczy to zapotrzebowanie na dodatkowe załogi latające, które już jest wysokie ze względu na potwierdzone zamówienia na kolejne samoloty Boeing 787-8 Dreamliner oraz Boeing 737 w wersjach: 800 i MAX 8.

- Siatka połączeń Nordiki pokrywa się z naszą własną niemal w 100 proc. Wykorzystanie Bombardierów należących do Regional Jet, pozwoli nam na dużo większą operacyjną elastyczność, a więc także większą efektywność kosztową – mówi Rafał Milczarski z LOT.

Np. samolot lecący wieczorem z Warszawy do Sztokholmu już nie będzie musiał nocować w stolicy Szwecji. Będzie mógł za to polecieć w kolejny rejs do Tallinna i spędzić noc w swojej macierzystej bazie. - To o wiele tańsze i nie wymaga ponoszenia kosztów nocowania załóg – twierdzi LOT.

Dla Nordiki korzyść polega na dostępie do systemów sprzedażowych większej linii, jaką jest LOT, i wygenerowanie efektu skali. Spółka została powołana przed 9 miesiącami przez rząd Estonii – od razu z założeniem znalezienia dla niej inwestora. Prezes Nordiki Jaan Tamm powiedział, że liczy na to, że strategiczne partnerstwo z LOT zapewni jego linii stabilność finansową i pozwoli zbudować wiarygodność na międzynarodowym rynku lotniczym.

- To pierwsza tego typu współpraca dwóch przewoźników z Europy Środkowo-Wschodniej – twierdzi Rafał Milczarski. – To pokazuje, że linie lotnicze z naszego regionu nie muszą być skazane na podporządkowanie wielkim graczom z Europy Zachodniej, utratę swoich narodowych tożsamości i ograniczanie skali działalności. A wręcz przeciwnie. Wraz z LOT mogą się dalej rozwijać, jednocześnie budując efektywny hub transferowy w centrum regionu, czyli Warszawie – dodaje.

LOT wozi dziś pasażerów do 60 miast świata przy pomocy 45 maszyn. W listopadzie LOT przewiezie pięciomilionowego pasażera w tym roku. Przewoźnik szacuje, że współpraca z Nordiką zwiększy liczbę pasażerów o kilkaset tysięcy osób rocznie.

>>> Czytaj też: LOT w europejskiej czołówce. Linie kupują większe dreamlinery

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj