Cyfrowa gospodarka w Europie przyspiesza, ale jej rozwój coraz częściej hamują przepisy, które zamiast wspierać – komplikują prowadzenie biznesu. Firmy e-commerce muszą jednocześnie dostosowywać się do wielu, często nakładających się regulacji. Rozmawiamy o kosztach, ryzykach i propozycjach zmian rozmawiamy z pełnomocnikiem e-Izby ds. legislacji, z kancelarii Lubasz i Wspólnicy Witoldem Chomiczewskim.

Koszty compliance dla przedsiębiorców rosną lawinowo

Iga Leszczyńska: „Biała Księga” mówi o uproszczeniu nakładających się obowiązków oraz eliminacji dublujących się regulacji. Które obowiązki dziś realnie generują najwyższe koszty dla firm e-commerce i o ile te koszty mogłyby spaść, gdyby wdrożyć proponowane przez Państwa uproszczenia?

Witold Chomiczewski: Najwyższe koszty dla przedsiębiorców generuje suma obowiązków compliance, a nie pojedyncze regulacje. Przedsiębiorcy muszą równolegle wdrażać i utrzymywać zgodność m.in. z RODO, DSA, DMA, AI Act, przepisami konsumenckimi, podatkowymi, środowiskowymi czy cyberbezpieczeństwa – często w oderwaniu od siebie i pod nadzorem różnych organów.

Trzeba też pamiętać, że koszty generowane przez nowe regulacje prawne dla przedsiębiorców działających w gospodarce cyfrowej, wynikają z kilku elementów związanych z wdrożeniami nowych przepisów:

  • konieczności modyfikacji systemów IT i interfejsów,
  • utrzymywania równoległych procedur i zespołów compliance,
  • sankcji za nieprawidłowe wdrożenie bardzo ogólnych i niejednoznacznych przepisów.

Z perspektywy rynku mówimy nie o kosztach marginalnych, ale o milionach złotych rocznie w skali branży, które zamiast na innowacje trafiają na obsługę regulacyjną. Wdrożenie postulatów z „Białej Księgi” – w szczególności ujednolicenie interpretacji, standaryzacja oraz ograniczenie nadmiarowych obowiązków – mogłoby obniżyć koszty compliance nawet o kilkanaście– kilkadziesiąt procent, zwłaszcza w MŚP.

IL: Czy firmy działające w Polsce mogą dziś liczyć na jednolite podejście regulatorów do takich aktów jak DSA czy AI Act, czy raczej muszą przygotowywać się na rozbieżności i ryzyko sporów?

WCh: Aktualnie w Polsce nie zostały uchwalone przepisy wdrażające oba akty prawne. Powoduje to, że na dziś nie mamy regulatorów odpowiedzialnych za te obszary. W odniesieniu do DSA jest to szczególnie problematyczne, ponieważ jego przepisy są stosowane od ponad dwóch lat. Tymczasem rynek nadal nie zna podejścia interpretacyjnego polskiego organu nadzorczego, bo nadal go nie mamy.

MŚP najbardziej odczuwają skutki regulacji

IL: Małe i średnie firmy często nie mają zasobów na rozbudowany compliance. Jakie konkretne rozwiązania z „Białej Księgi” mogą w krótkim terminie realnie odciążyć MŚP, a nie tylko największych graczy?

WCh: „Biała Księga” celowo koncentruje się nie tylko na dużych przedsiębiorcach. Dla MŚP kluczowe są zwłaszcza postulaty, które zwiększają pewność prawa i upraszczają proces dostosowywania się do jego treści:

  • jasne, praktyczne wytyczne organów nadzorczych,
  • standaryzacja rozwiązań zapewniających zgodność z określonymi obowiązkami wynikającymi z przepisów i promowanie tych standardów przez organy nadzorcze
  • ujednolicenie systemów raportowania w ramach państw członkowskich i zasada „jednokrotnego zgłaszania” zamiast różnych systemów w poszczególnych państwach i osobnych zgłoszeń,
  • ograniczenie zjawiska gold platingu, czyli wychodzenia przez krajowego ustawodawcę ponad minimum przewidziane dyrektywami unijnymi,
  • piaskownice regulacyjne z faktycznym wsparciem organu, a nie wyłącznie procedurą kontrolną.

To są zmiany, które mogą odciążyć MŚP tu i teraz, bez czekania na wieloletnie reformy systemowe.

Inwestycje w AI pod znakiem zapytania

IL: Jak przedsiębiorcy mają planować rozwój (np. w obszarze AI czy danych), skoro nie mają pewności, jak będą wyglądały wymogi za 2–3 lata?

WCh: Dziś planowanie rozwoju – zwłaszcza w obszarze AI, danych czy automatyzacji – odbywa się w warunkach niepewności regulacyjnej. Przedsiębiorcy muszą podejmować decyzje inwestycyjne, zanim będą dysponowali wiedzą:

  • jak dokładnie regulator zinterpretuje nowe obowiązki,
  • czy aktualne regulacje nie będę ponownie zmieniane,
  • czy krajowy ustawodawca nie „doda” kolejnych obowiązków ponad przepisy unijne, które będą w najbliższym czasie implementowane do prawa polskiego UE.

Dlatego w „Białej Księdze” postulujemy zmianę podejścia regulacyjnego: ograniczenie nowych regulacji prawnych, więcej przewidywalności, dłuższe vacatio legis dla niekorzystnych zmian w przepisach podatkowych, dialog z rynkiem tak na etapie tworzenia prawa, jak w ramach jego stosowania. Bez tego przedsiębiorcy nadal będą obawiali się inwestowania w rozwój kosztownych innowacji.

IL: Postulujecie stworzenie warunków dla bezpiecznego rozwoju innowacji. Co to oznacza w praktyce dla firmy: mniej kontroli, bardziej „piaskownice regulacyjne”, czy raczej jaśniejsze wytyczne i szybsze decyzje urzędów?

WCh: Warunki dla rozwoju innowacji są potrzebne. Dlatego w „Białej Księdze” kładziemy akcent na:

  • ograniczenie liczby nowych regulacji,
  • wytyczne i standardy, wypracowywane jeszcze zanim nowe przepisy zaczną być egzekwowane,
  • piaskownice regulacyjne, które faktycznie pomagają dojść do zgodności,
  • dialog zamiast zaskakiwania sankcjami.

IL: Czy większym problemem dla firm jest dziś nadmiar przepisów, czy ich niejednolite stosowanie. Co powinno być pierwszym krokiem do poprawy sytuacji?

WCh: To naczynia połączone. Mamy zarówno za dużo przepisów, jak i niejednolitą ich interpretację. Bywa tak, że te same przepisy są różnie interpretowane przez inne organy nadzorcze. To prowadzi do braku pewności prawa. Pierwszym krokiem powinno być ograniczenie liczby nowych regulacji i danie czasu, by interpretacja dotychczasowych mogła się „ustabilizować”. To proces wymagający kilku lat, bo tyle trwają aktualnie postępowania administracyjne i sądowe.

IL: Jeśli w ciągu najbliższych 12 miesięcy nie zostaną wprowadzone uproszczenia, o których mowa w „Białej Księdze”, jaka będzie najbardziej odczuwalna konsekwencja dla przedsiębiorców?

WCh: Efektem tym będzie pogłębienie występującego już efektu mrożącego dla inwestycji i innowacji. To nie jest przypadek, że jako Unia Europejska przegrywamy globalny wyścig w rozwoju. Pytanie, czy chcemy faktycznie odwrócić ten trend.