Parawan nie zawsze jest dozwolony
Parawaning, takim mianem określa się naszą polską skłonność do grodzenia się na potęgę nad morzem. Samo korzystanie z parawanu nie jest zabronione. Problem pojawia się wtedy, gdy łamiemy regulamin konkretnego kąpieliska. A te potrafią się od siebie znacząco różnić.
Dlatego przed rozłożeniem plażowego ekwipunku warto poświęcić chwilę na zapoznanie się z lokalnymi zasadami. Samorządy mają prawo wprowadzać własne ograniczenia dotyczące korzystania z różnych akcesoriów na plaży.
Kiedy można dostać mandat?
Przepisy obowiązujące lokalnie często precyzują, gdzie nie wolno ustawiać parawanów, jakiej mogą być wielkości, ile ich można rozstawić, a nawet w jakich godzinach jest to dozwolone.
Mandat grozi również wtedy, gdy plażowicz utrudnia innym korzystanie z przestrzeni publicznej. Szczególnie poważnie traktowane jest blokowanie przejazdu pojazdom uprzywilejowanym, takim jak karetki.
Nawet 500 zł kary za „rezerwację” plaży
Eksperci przypominają, że plaża jest dobrem wspólnym. Rozstawienie parawanu nie oznacza, że fragment piasku automatycznie staje się prywatną strefą wypoczynku.
Jeżeli ktoś w znaczący sposób ogranicza dostęp do plaży albo narusza miejscowy regulamin, musi liczyć się z karą sięgającą 500 zł. Podstawę stanowią przepisy Kodeksu wykroczeń. Sankcje dotyczą również sytuacji, w których utrudniany jest dostęp służbom ratowniczym – informuje Interia.pl.
Szczególną uwagę należy zwrócić na tak zwany pas techniczny, który jest używany głównie przez służby WOPR, policję, straż pożarną lub inne instytucje. Zastawienie przejazdu, utrudnia dojazd do poszkodowanych lub potrzebujących pomocy.
Kary nie tylko za parawan. Za też można dostać grzywnę
To nie koniec ograniczeń. Problemy mogą pojawić się również wtedy, gdy zdecydujemy się rozbić namiot albo rozpalić grilla na plaży. Takie działania są zabronione, a mandat za wykroczenie zwykle wynosi do 500 zł – podaje dziennikbaltycki.pl.
Zanim więc stworzymy własną „twierdzę” na piasku, warto sprawdzić regulamin konkretnego miejsca. Kilka minut lektury może uchronić przed bardzo kosztowną
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
