Takich spadków cen żywności i napojów bezalkoholowych nie było od 2012 roku

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
31 lipca 2020, 13:12
żywność
żywność/ShutterStock
Ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły o 1,4 proc. w porównaniu do zeszłego miesiąca – najmocniej od 2012 r. - wskazał Piotr Bartkiewicz, analityk Pekao komentując piątkowe dane GUS.

Główny Urząd Statystyczny w szacunku flash poinformował, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lipcu 2020 r. wzrosły o 3,1 proc. rdr, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadły o 0,1 proc.

"W czerwcu inflacja spadła z 3,3 do 3,1 proc. rok od roku, zgodnie z konsensusem rynkowym, ale nieco powyżej naszej prognozy" - ocenił Bartkiewicz.

Zdaniem analityka odczyt lipcowy ukształtowało kilka niezależnych od siebie czynników. "Po pierwsze, wprawdzie wejście w życie nowej matrycy VAT było w zasadzie neutralne dla inflacji (wpływ poniżej 0,1 pkt. proc.), ale zmiany stawek VAT spowodowały roszady w poszczególnych kategoriach" - stwierdził.

"Po drugie, niższe stawki na niektóre produkty żywnościowe nałożyły się na sezonowe spadki cen warzyw oraz niższe ceny mięs i jaj" - dodał.

Według Bartkiewicza łącznie ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły o 1,4 proc. w porównaniu do zeszłego miesiąca – najmocniej od 2012 r.

"Po trzecie, wyższy VAT na drewno opałowe zrównoważył cięcie cen gazu ziemnego (o 10 proc. miesiąc do miesiąca) i ceny nośników energii spadły o skromne 0,1 proc. mdm. Wreszcie ceny paliw do środków transportu wzrosły niemal idealnie w zgodzie z oczekiwaniami (2,3 proc. mdm).

Zdaniem analityka oznacza to, że głównym źródłem niespodzianki jest ponownie zachowanie inflacji bazowej, która w świetle opublikowanych w piątek przez GUS danych mogła wzrosnąć z 4,1 do 4,3 proc. rok do roku. "Jak co miesiąc, w poszukiwaniu przyczyn tego zaskoczenia jesteśmy skazani na domysły" - stwierdził analityk.

"Nasza prognoza zakładała korektę cen wycieczek zagranicznych i spadki cen usług transportowych przy jednoczesnym wzroście cen usług hotelowych oraz wywozu śmieci" - dodał. Bartkiewicz stwierdził, że "być może podwyżki tych ostatnich okazały się większe od zakładanych". "Prawdopodobne jest również, jak co miesiąc, że zaskoczył dodatkowy, nieprzewidziany czynnik" - ocenił.

"Mogły to być opłaty bankowe i pocztowe lub ceny usług telekomunikacyjnych. Wyjaśni to dopiero szczegółowy odczyt CPI 14 sierpnia" - dodał.

W ocenie analityka inflacja "nie jest obecnie przedmiotem troski Rady Polityki Pieniężnej", a Narodowy Bank Polski podziela zdanie większości analityków sektora prywatnego o spadku inflacji i inflacji bazowej w horyzoncie kilku kwartałów z uwagi na dominację czynników popytowych w średnim okresie, w porównaniu do podażowych, które obecnie mają większy wpływ.

"Naszym zdaniem inflacja do końca roku będzie poruszać się wewnątrz pasma dopuszczalnych odchyleń od celu (dokładniej, między 2,5 a 3,5 proc. rdr)" - dodał.

Jak napisał, w pierwszym półroczu przyszłego roku zobaczymy silne efekty (wysokiej) bazy oraz wyraźniejszy wpływ czynników popytowych. Powinno to sprowadzić wówczas inflację znacząco poniżej celu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj