Co polski samolot robił nad Białorusią?
Polski samolot rejsowy LOT-u przeleciał nad terytorium Białorusi. To pierwszy raz od 2021 roku, gdy doszło do takiej sytuacji. Europejskie linie lotnicze od lat omijają przestrzeń powietrzną tego kraju z dwóch powodów.
Po pierwsze, 23 maja 2021 roku wojskowe myśliwce zmusiły do lądowania samolot Ryanaira lecący z Aten do Wilna. Na pokładzie lotu nr 4978 znajdował się dziennikarz Raman Pratasiewicz, pracujący wtedy dla opozycyjnej sieci NEXTA, który został zatrzymany wraz z partnerką.
Po tym zdarzeniu Unia Europejska nałożyła sankcje na Białoruś. Dzień później LOT zaczął omijać białoruską przestrzeń powietrzną. Podobną decyzję podjęli inni przewoźnicy, m.in. Lufthansa, Wizz Air, Ryanair, Finnair czy Air France.
Drugim powodem jest wspieranie przez Białoruś rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Z tego względu Polska stworzyła specjalną strefę buforową przy granicy. Otwarte są jedynie wybrane przejścia graniczne.
Na radarach widać przekraczanie granicy
Na nietypowy kurs lotu LO772 z Wilna do Warszawy zwrócił uwagę dziennikarz Igor Kulei. Jak potwierdziliśmy, samolot przez chwilę znajdował się nad terytorium Białorusi. Przeleciał nad wsią Kalety w obwodzie grodzieńskim.
Był to lot, który wystartował z Litwy o godz. 14:26 i był realizowany przez samolot Embraer ERJ-190. Przelot odnotowały także opozycyjne media białoruskie.
Dlaczego LOT leciał nad Białorusią?
W mediach społecznościowych do sprawy odniósł się rzecznik LOT-u, Krzysztof Moczulski:
– W trakcie rejsu LO772 z Wilna do Warszawy, realizowanego 1 września, na trasie przelotu – od Sejn, przy granicy polsko-litewskiej, aż do Ostrowi Mazowieckiej, rozbudowywał się silny front burzowy. W trosce o bezpieczeństwo operacji kapitan, w uzgodnieniu z kontrolą ruchu lotniczego w Wilnie, poprosił o korektę kursu i otrzymał na nią zgodę. Następnie samolot przejęła polska kontrola obszaru – poinformował Moczulski.
Jak dodał, był to wyjątek. LOT nie wykonuje rejsów z wykorzystaniem białoruskiej przestrzeni powietrznej. „W opisanej sytuacji samolot znalazł się w niej przez kilkanaście sekund w wyniku korekty kursu związanej z warunkami atmosferycznymi. Było to zdarzenie incydentalne, podyktowane względami bezpieczeństwa i zrealizowane w uzgodnieniu z kontrolą ruchu lotniczego” – dodał.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
