Prezent pod choinkę dla armii. Force Protection ochroni naszą artylerię
Kontrakt podpisał reprezentujący Agencję Uzbrojenia (czyli Skarb Państwa) gen. bryg. Artur Kuptel oraz prezes Grupy WB Piotr Wojciechowski. W ceremonii brał udział m.in. sekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej (MON) Paweł Bejda.
Dzień wcześniej, bo w poniedziałek, 23 grudnia 2024 roku w siedzibie spółki Huta Stalowa Wola podpisane zostały dwie nowe umowy wykonawcze na wyposażenie dla polskich artylerzystów. Ich łączna wartość wyniosła aż 17 mld zł brutto.
Do Polskiego przemysłu trafiała w ostatnim czasie niemal co trzecia złotówka wydana na zbrojenia. Skala podpisanych umów pokazuje, że modernizacja Sił Zbrojnych RP nie została zatrzymana.
Czym jest Force Protection?
Nowa umowa jest przełomowa pod kilkoma względami. Zacznijmy jednak od podstaw. . System ma umożliwiać prowadzenia rozpoznania i osłony powietrznej rejonu działań dywizjonów wyrzutni rakiet.
- (łącznie mówimy więc o 8 FlyEye w dywizjonie i 96 sztukach dla 12 dar),
- (co daje 20 dronów na jeden dar i 240 sztuk dla 12 dar),
- (44 zestawy w jednym komplecie, co daje 528 sztuk w całości zamówienia).
, czyli podstawowym systemem, który spaja całe Wojska Rakietowa i Artylerysjkie. Znajdziemy go w Krabach, K9, czy K239 w Wojsku Polskim. Wprowadzanie nowych rozwiązań ma zwiększyć poziom świadomości sytuacyjnej plutonów i drużyn ochrony. Umowa zawiera także dodatkowe elementy. Chodzić ma o:
- , dokupionych w grudniu cystern paliwowych CD-10s oraz innych służących w dywizjonie pojazdów 4×4,
- dla dywizjonów 155 mm armatohaubic K9 Thunder,
- wraz z rozwiązaniami zwiększającymi zasięg łączności.
- .
Jak więc widzimy, umowa zawiera cały pakiet potrzebnych dla armii rozwiązań.
Największa umowa na FlyEye w historii
15 listopada 2024 roku Wojsko Polskie zakupiło 13 zestawów (52 sztuki) bezzałogowców rozpoznawczych FlyEye za 97,5 mln zł brutto. Była to 11. oraz największa umowa na tego typu BSP w historii. Tytuł ten jednak utraciła w Wigilię, gdy armia postanowiła zamówić dla dywizjonów K239 Chunmoo (polskie oznaczenie Homar-K) aż 96 tych dronów.
Drony te trafiają na wyposażenie dywizjonów artylerii oraz brygad obrony terytorialnej. Doskonale sprawdziły się w czasie kryzysu na granicy polsko-białoruskiej, a także w trakcie działań na Ukrainie. Pełnoskalowa wojna ujawniła niezwykłą odporność tych statków powietrznych na zakłócenia, przez co często są one używane do naprowadzenia wyrzutni M142 HIMARS.
(sprawny operator potrafi utrzymać drona w powietrzu przez ponad 6 godzin)(co zmniejsza szansę udanej zasadzki oraz ukrycia się wysuniętych obserwatorów ognia artylerii przeciwnika). To niezwykle przydatny oraz sprawdzony sprzęt, więc kolejny zakup tych BSP nie wzbudza żadnych kontrowersji.
X-Fronter, czyli rewolucja w podejściu do dronów w Wojskach Lądowych
Pierwsza rewolucja, którą rozpoczyna podpisana 24 grudnia umowa, jest zmiana w podejściu do dronów osobistych w Wojsku Polskim. Dotychczas nasza armia skupiała się na zakupach większych bezzałogowców. Podpisane w ostatnich latach umowy na nowe MQ-9B SkyGuardian, FlyEye, Bayraktary TB2 czy systemy Gladius, objęły ważne wyposażenie dla naszej armii.
Problem jest jednak taki, że dotychczas skupiano się wyłącznie na wyposażeniu używanym na poziomie batalionu/dywizjonu i wyżej.
Urzędzenie wzniesie się na wysokość kilkuset metrów, ma kilka kilometrów zasięgu i osiąga prędkość do 80km/h.
. X-Fronter pozwala na realizację zadań w zakresie: identyfikacji i rozpoznania celów, oceny skutków uderzeń, ochrony wojsk, wsparcia działań informacyjnych, prowadzenia rozpoznania oraz wsparcia działań operacyjnych. Pozwala na prowadzenie skrytych działań z powietrza, wykonując obserwacje w paśmie widzialnym i podczerwieni, w dzień i w nocy, o każdej porze roku.
Nietrudno wyobrazić sobie także ten bezzałogowiec w wersji bojowej. Mógłby wtedy razić przeciwnika ukrytego w okopach czy budynkach bez ryzykowania życia żołnierzy w bezpośredniej strzelaninie. Zakup można więc uznać za krok w kierunku upowszechnienia w armii etatowych osobistych dronów. To pierwszy zakup zaprezentowanego podczas MSPO 2024 w Kielcach BSP.
Nie tylko drony. Armia dostanie nowoczesną łączność i rozpoznanie radioelektroniczne
Urządzenia ELINT odpowiedzialne są zwykle za wykrywania i identyfikację emisji elektromagnetycznych. Pozwala im to przechwytywać sygnały radiowe, radarowe i komunikacyjne.
Takim hałasem może być np. łączność radiowa operatora drona z bezzałogowcem. Na bazie tych fal można zlokalizować źródła emisji i określić położenie operatora (bądź anteny, która przekazuje sygnał). Takie urządzenia mogą często także zakłócać łączność radiową przeciwnika. Jakie funkcje posiada FP-Spectre? Tego nie wiemy, ponieważ specyfikacja takich urządzeń jest (co w pełni zrozumiałą) objęta tajemnicą. Producent gwarantuje jednak, że FP-Spectre zostało opracowane m.in. na bazie doświadczeń z Ukrainy.
. To sprawdzony w warunkach wojennych i doskonale oceniany system, którego znajdziemy na ukraińskich Krabach oraz Rakach. System ten pozwala na bezpośrednie naprowadzanie artylerii przy pomocy dronów FlyEye. .
Łącznościowa rewolucja przed nami? Pierwsze Perady już niedługo w wojsku!
Tym, co powinno budzić szczególnie emocje, jest zamówienie radiostacji pojazdowych i osobistych rodzin PERAD i COMP@N-Z.
PERAD to pierwsza polska radiostacja z opracowanym w kraju modułem kryptograficznym.
Oznacza to, że od 23 grudnia radiostacja może być oficjalnie zamawiana do armii. Pierwsze zamówienie mamy już za sobą, ale to dopiero kropla w morzu potrzeb.
Dzięki zastosowaniu innowacyjnych rozwiązań osiągnięto wysoką jakość transmisję głosu i długi czas pracy przy zachowaniu niewielkich gabarytów i małej masy.
. PERAD umożliwia przesyłanie danych oparte na protokole IP, w tym obrazów wideo oraz zdjęć, zapewnia łączność głosową. Radiostację Osobistą wyróżnia niski pobór mocy i inteligentne zarządzanie energią. Utrudnia to przeciwnikowi wykrycie pracującego urządzenia, jak i umożliwia wielodniową pracę radiostacji w trybach oszczędnościowych.
Polski
Wszystkie omówione rozwiązania mają sprawić, że nasza artyleria rakieta będzie jeszcze skuteczniejsza. Rewolucja w artylerii trwa już jednak od wielu lat.
Nasze ręce zaczęły jednak się naprawdę wydłużać wraz z pierwszymi dostawami systemów rakietowych. Mówimy o trzech najważniejszych umowach.
. Sprzęt już trafił do 18. Dywizji Zmechanizowanej (18. Brygada Artylerii w Nowej Dębie) oraz 16. Dywizji Zmechanizowanej (1. Mazurska Brygada Artylerii), gdzie zastępuje WR-40 Langusta (czyli zmodernizowane BM-21 Grad.
Wiemy jednak, że to jeszcze nie koniec, ponieważ planowana jest kolejna umowa na wyrzutnie M142 HIMARS z USA. Mówi się o ponad 100 sztukach (6-7 dar).
