Aneksja Grenlandii dzieli! Amerykanie się kłócą, Europa protestuje, a wielki biznes… inwestuje

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
13 stycznia 2026, 10:22
Grenlandia dzieli świat
Grenlandia dzieli świat./AI - GP Chat
Donald Trump znów rozpętał międzynarodową burzę, tym razem z Grenlandią w roli głównej. Propozycja wcielenia wyspy jako nowego stanu USA poróżniła nie tylko amerykańskich polityków, ale też europejskich sojuszników. Do głosu coraz śmielej dochodzą także amerykańscy miliarderzy, którzy niezależnie od polityki inwestują w arktyczne surowce.

Kongres: jedno państwo, dwa obozy

W styczniu do amerykańskiego Kongresu trafił projekt ustawy o aneksji Grenlandii. Jego autorem jest republikanin Randy Fine, który przekonuje, że kontrola nad wyspą to kwestia bezpieczeństwa narodowego i przewagi w Arktyce. Projekt przewiduje także rozpoczęcie prac nad przyjęciem Grenlandii jako nowego stanu USA.

Kapitol Stanów Zjednoczonych, Kongres USA
Kapitol Stanów Zjednoczonych, Kongres USA

Reakcje wśród kongresmenów są mieszane. Część republikanów przyklaskuje pomysłowi, inni również z tej samej partii podkreślają, że naciski na demokratycznego sojusznika, jakim jest Dania, są sprzeczne z podstawowymi zasadami polityki zagranicznej USA. Demokraci mówią wprost o awanturnictwie i chęci odwrócenia uwagi od trudnej sytuacji wewnętrznej. Grenlandia stała się więc przedmiotem ostrej debaty na Kapitolu, dzieląc nie tylko partie, ale i samych republikanów.

Europa: zdecydowany sprzeciw

Na reakcję europejskich liderów nie trzeba było długo czekać. Premierzy i prezydenci Danii, Niemiec czy Francji zgodnie podkreślili, że o przyszłości Grenlandii mogą decydować wyłącznie jej mieszkańcy. Podkreślili też, że nie zaakceptują prób aneksji terytorium należącego do Królestwa Danii.

Parlament Europejski alarmuje.
Parlament Europejski alarmuje.

W mediach pojawiły się informacje, że część europejskich państw rozważa wzmocnienie wojskowej obecności w regionie. Nie chodzi o prowokację, ale o wyraźny sygnał dla USA, że Europa traktuje sprawę poważnie. W grę wchodzi też chęć zablokowania potencjalnych ruchów Rosji czy Chin w tym samym kierunku. Grenlandia z dnia na dzień stała się symbolem szerszego sporu o wpływy w Arktyce.

Miliarderzy nie czekają na zgodę

Politycy się spierają, a tymczasem amerykański biznes działa już od kilku lat. Inwestorzy tacy jak Bill Gates, Jeff Bezos, Sam Altman czy Ronald Lauder przeznaczyli setki milionów dolarów na projekty wydobywcze i infrastrukturalne na Grenlandii. Cel? Surowce krytyczne: nikiel, kobalt, miedź, pierwiastki ziem rzadkich.

Nuuk, stolica Grenlandii
Donald Trump twierdzi, że USA "potrzebują Grelnandii"

Najgłośniejszym przedsięwzięciem jest KoBold Metals. To firma, która szuka złóż z pomocą sztucznej inteligencji. Projekt Disko-Nuussuaq na zachodnim wybrzeżu Grenlandii to jedno z najambitniejszych przedsięwzięć górniczych na świecie. Firma wspierana przez Gatesa i Bezosa planuje wydobywać metale niezbędne do produkcji elektroniki, baterii i sprzętu wojskowego. W tle pojawiają się też inne inwestycje m.in. wodociągi, elektrownie i eksperymentalne „miasto wolności” finansowane przez Petera Thiela. Część z tych projektów realizowana jest we współpracy z lokalnymi politykami, co budzi kontrowersje.

A co na to sami mieszkańcy wyspy?

Władze Grenlandii mówią jasno: nie jesteśmy na sprzedaż. Premier Jens Frederik Nielsen zapewnia, że żadna decyzja nie zapadnie bez udziału Grenlandczyków. Choć wielu z nich marzy o większej niezależności od Danii, perspektywa stania się częścią USA budzi niepokój. I to zarówno polityczny, jak i ekologiczny. Lokalne społeczności obawiają się degradacji środowiska i utraty kontroli nad zasobami naturalnymi. Rząd wydał dotąd zaledwie kilka licencji na wydobycie, zachowując ostrożność. Tymczasem na wyspie trwa presja, z zewnątrz i od środka, by otworzyć się na większe inwestycje. Grenlandczycy nie chcą być pionkiem w grze wielkich mocarstw, ale ich głos coraz trudniej usłyszeć w hałasie globalnych interesów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj