Forsal logo

Doktryna Trumpa zderzyła się z rzeczywistością. Chiny tylko na to czekały

Żołnierze na manewrach w Tajlandii
Doktryna Trumpa zderzyła się z rzeczywistością. Chiny tylko na to czekały/Shutterstock
Donald Trump zapowiadał, że skończy z rozpraszaniem amerykańskich sił zbrojnych i skoncentruje je na rywalizacji z Chinami. Tymczasem wojna z Iranem, zobowiązania wobec Europy i nowe napięcia w innych częściach świata sprawiają, że Stany Zjednoczone nadal są zmuszone działać na wielu frontach jednocześnie. Doktryna "Donroe" nie wyszła poza deklaracje, a Pekin może z satysfakcją obserwować rozwój wydarzeń.

Na ten paradoks polityki Donalda Trumpa zwrócił uwagę brytyjski tygodnik "The Economist”. Amerykański prezydent zapowiadał ograniczenie kosztownego zaangażowania w kolejne konflikty i skoncentrowanie sił na rywalizacji z Chinami. W praktyce dzieje się jednak coś odwrotnego. Kolejne kryzysy pochłaniają ludzi, sprzęt i pieniądze, przez co Waszyngton nadal utrzymuje wojska na kilku kierunkach jednocześnie. To właśnie przed takim scenariuszem w 2021 r., w książce "Strategia wypierania", ostrzegał Elbridge Colby, wówczas ekspert ds. strategii bezpieczeństwa, a dziś podsekretarz obrony USA.

Iran znów odciąga USA od frontu z Chinami

Najlepiej widać to na Bliskim Wschodzie. Choć administracja Trumpa wycofała wojska z Syrii i zapowiada zakończenie misji w Iraku, wojna z Iranem szybko zniweczyła te plany.

Do regionu skierowano dodatkowe lotniskowce, systemy obrony przeciwlotniczej oraz kolejne jednostki wojskowe. Kurczą się również zapasy uzbrojenia, w tym amunicji przygotowywanej wcześniej z myślą o ewentualnym konflikcie z Chinami.

Liczby najlepiej pokazują skalę zaangażowania. Przed wybuchem wojny z Iranem na Bliskim Wschodzie stacjonowało około 40 tys. amerykańskich żołnierzy. Obecnie jest ich już około 50 tys. Jednocześnie Waszyngton musi utrzymywać kosztowną infrastrukturę wojskową w Izraelu, Jordanii i państwach Zatoki Perskiej. Coraz częściej dyskusja dotyczy już nie wycofania wojsk, lecz sposobu ich dalszego rozmieszczenia.

Europa nadal wiąże ręce Waszyngtonu

Administracja Trumpa próbowała ograniczyć także obecność wojskową w Europie, jednak napotkała opór Kongresu.

Z kontynentu wycofano dwie z pięciu brygadowych grup bojowych rozmieszczonych po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Każda liczy około 4 tys. żołnierzy. Jednocześnie Biały Dom zapowiedział skierowanie dodatkowych 5 tys. żołnierzy do Polski. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie będą to nowe siły, lecz jednostki przerzucone z innych państw europejskich.

Znacznie większe znaczenie miała decyzja o ograniczeniu sił i sprzętu, które USA deklarują na potrzeby obrony NATO w razie kryzysu lub wojny. Liczbę myśliwców przeznaczonych dla NATO zmniejszono o około jedną trzecią, ograniczono także liczbę niszczycieli, a okręty podwodne całkowicie wyłączono z tych planów.

Mimo to Kongres skutecznie ograniczył pole manewru administracji. W ustawie o finansowaniu obronności znalazł się zapis praktycznie uniemożliwiający zmniejszenie liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Europie poniżej 76 tys. Obecnie jest ich tam zaledwie o kilka tysięcy więcej. Oznacza to, że nawet gdyby Biały Dom chciał szybciej przerzucać siły na Pacyfik, nie może zrobić tego swobodnie.

Indo-Pacyfik wciąż czeka na amerykańskie posiłki

Skoro nie udało się znacząco ograniczyć obecności ani w Europie, ani na Bliskim Wschodzie, trudno było radykalnie zwiększyć siły przeznaczone do odstraszania Chin.

Owszem, trwa rozbudowa infrastruktury na Guam, modernizowana jest baza okrętów podwodnych w australijskim Perth, a na Filipinach pojawiają się kolejne oddziały piechoty morskiej wyposażone w nowoczesne systemy rakietowe. Modernizowane i rozbudowywane są również lotniska wojskowe, a wspólne ćwiczenia z udziałem amerykańskich sił zbrojnych nabierają rozmachu.

To jednak przede wszystkim zmiany jakościowe, a nie ilościowe.

Przez większą część roku Stany Zjednoczone utrzymywały na wodach Indo-Pacyfiku tylko jeden lotniskowiec, choć amerykańscy dowódcy od dawna wskazują, że optymalna byłaby stała obecność dwóch takich jednostek. Był to najdłuższy od pięciu lat okres, w którym w regionie operował tylko jeden amerykański lotniskowiec. W Japonii nadal stacjonuje około 55 tys. amerykańskich żołnierzy, a w Korei Południowej mniej więcej połowa tej liczby. Pentagon głównie przemieszcza jednostki między bazami, ale ich ogólny potencjał praktycznie się nie zwiększa.

Colby realizuje politykę, przed którą ostrzegał

Dziś Elbridge Colby jako podsekretarz obrony USA odpowiada za realizację strategii, której głównym celem miało być skupienie amerykańskich sił na rywalizacji z Chinami. Tymczasem wojna z Iranem, utrzymanie zaangażowania w Europie i kolejne kryzysy sprawiają, że Waszyngton ponownie musi dzielić ludzi, sprzęt i środki między kilka kierunków. To dokładnie scenariusz, przed którym Colby ostrzegał kilka lat temu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraDoktryna Trumpa zderzyła się z rzeczywistością. Chiny tylko na to czekały »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj