Nowa strategia Waszyngtonu ma się opierać na zapewnieniu Tajwanowi zdolności do prowadzenia asymetrycznego konfliktu, które mają zwiększyć szanse na powstrzymanie przeważających chińskich sił zbrojnych.

Reklama

Zmianę strategii potwierdzają ostatnie tajwańskie zakupy sprzętu wojskowego – mobilnych wyrzutni rakiet, myśliwców F-16 czy przeciwokrętowych pocisków manewrujących. USA zniechęciły natomiast Tajwan do zakupu helikopterów MH-60R Seahawk oraz czołgów M1A2 Abrams. Przyszłe zakupy powinny uwzględniać inteligentne miny, sprzęt zwiększający zdolności do cyberobrony oraz wzmacniający siły specjalne.

- Celem jest przekształcenie Tajwanu w coś, co niektórzy urzędnicy nazywają „jeżozwierzem” – terytorium najeżonym uzbrojeniem i innymi formami wsparcia kierowanego przez USA, które sprawia wrażenie, że atak będzie bolesny – napisał „NYT”.

Amerykanie rozważają też w przypadku inwazji wprowadzenie gospodarczych sankcji na Chiny. Trwają dyskusje na temat tego, jak rozległe powinny być.

Napięcie na linii USA-Chiny

Politycy w Waszyngtonie uważają jednak, by nie posunąć się z pomocą Tajwanowi zbyt daleko, bowiem nie chcą prowokować Chin. Jak dotąd nie zdecydowali się na wysłanie na wyspę żołnierzy czy dowództwa wysokiego szczebla, co było rozważane już za administracji Trumpa.

Napięcie na linii Waszyngton-Pekin jest wysokie po tym, jak prezydent Joe Biden powiedział, że USA zaangażują się wojskowo w obronę Tajwaniu w przypadku ataku.

Tajwan wielokrotnie oskarżał Chiny o naruszenie własnej powietrznej i morskiej strefy bezpieczeństwa. Pekin uważa wyspę za integralną część swojego terytorium i straszy Tajwan swoim wojskowym potencjałem.