Były dowódca GROM generał Roman Polko w rozmowie z PAP pytany o najważniejsze wydarzenie roku 2022 w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej odpowiedział, że jest nim "przede wszystkim sukces Ukrainy".

"Skazywana na klęskę przez wielu tzw. geopolityków, czy europejskich strategów, dzięki wsparciu zachodu, ale przede wszystkim poświęceniu własnych żołnierzy się obroniła. Broni się już ponad 300 dni, nie dopuściła do żadnego znaczącego sukcesu strony rosyjskiej, wręcz przechodzi do działań ofensywnych i przejmuje inicjatywę wojskową" - ocenił.

Reklama

Generał Polko podkreślił, że rok 2022 "zmiażdżył mit o rosyjskim imperium" i "niezwyciężonej rosyjskiej armii". Przypomniał, że "wielu polskich geopolityków" mówiło, że "z Rosją nie ma co walczyć, tylko trzeba się z nią dogadać". Zdaniem byłego dowódcy GROM-u Ukraińcy udowodnili, że można z nią zarówno walczyć, jak i ją pokonać.

"Mit, który zbudowała rosyjska propaganda..."

Generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych w rozmowie z PAP również przyznał, że rok 2022 uzmysłowił nam, że rosyjska armia i jej potencjał militarny "którym nas straszono od kiedy nastały rządy Władimira Putina, to jest tylko mit". "Mit, który zbudowała rosyjska propaganda, a który legł w gruzach na polach Ukrainy" - dodał.

"Pomijając przebieg walk, przebieg wojny, to jest najważniejsze wydarzenie tego roku. To chyba pozbawiło też złudzeń Rodyjskich polityków co do wartości ich armii. Ona nie ma żadnej wartości i nikomu nie zagraża" - ocenił. Dodał, że należy przestać bać się Rosji, gdyż jest ona pod każdym względem, w tym organizacji, funkcjonowania i zdolności militarnych - anachroniczna.

Generał Bogusław Samol, były dowódca Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego w rozmowie z PAP przypomniał, że rok 2022 oprócz agresji Rosji na Ukrainę, przyniósł nam także białorusko-rosyjską wojnę hybrydową na wschodniej granicy Polski. Dodał, że te zagrożenia pozwoliły na zgodę społeczeństwa polskiego a także elit politycznych, co do konieczności przygotowań obronnych Rzeczypospolitej. "To doprowadziło do stworzenia i uchwalenia ustawy o obronie ojczyzny" - zaznaczył.

"Jesteśmy w tej chwili świadkami niesamowicie szybkiego procesu rozbudowy sił zbrojnych, a jednocześnie ich modernizacji, a więc wyposażania w nowoczesne uzbrojenie" - powiedział. Ocenił również, że USA swoim wsparciem finansowym i militarnym dla Ukrainy oraz inną działalnością w regionie potwierdziły, że są "gwarantem bezpieczeństwa międzynarodowego i pokoju w tej części Europy" - powiedział Generał Samol.

"Świat już nigdy nie będzie taki sam..."

Były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Leon Komornicki w rozmowie z PAP również podkreślił, że wojna na Ukrainie bardzo mocno zaznaczyła przywództwo USA, które "zmobilizowały państwa europejskie na rzecz pomocy walczącej Ukrainie", dzięki czemu ta może walczyć z agresorem. Podkreślił, że "wojna o Ukrainę, bo tak należy ją nazywać", to starcie dwóch wartości - świata autorytarnego i demokratycznego.

"Ta wojna zmienia i zmieni układ sił nie tylko w wymiarze europejskim, ale również globalnym. Świat już nigdy nie będzie taki sam, jaki był do tej wojny" - powiedział. Dodał, że konflikt na Ukrainie obalił mity dotyczące "niezwyciężonej rosyjskiej armii" oraz o tym, że "nie będzie już w Europie wojny kinetycznej na dużą skalę".

Generał Leon Komornicki ocenił, że wnioski z tej wojny powinny przynieść refleksję nad zmianą strategii obrony państw. Zaznaczył, że jego zdaniem nie należy doprowadzać do sytuacji, w której państwo broni się przez agresorem na własnym terytorium. Powiedział, że państwo, które pozwoli wkroczyć armii rosyjskiej na swoje terytorium, "bezpowrotnie utraci swój dorobek narodowy, w tym dorobek infrastrukturalny". "Rosję należy powstrzymywać na jej terytorium, tak trzeba ją obezwładniać i osaczać" - dodał generał Komornicki.

Autor: Adrian Kowarzyk