Tłumy kibiców w Katarze bawią się bez maseczek. W Chinach narasta frustracja

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 listopada 2022, 11:04
mundial chiny piłka nożna
<p>Tłumy kibiców w Katarze bawią się bez maseczek. W Chinach narasta frustracja</p>/ShutterStock
Chińskie media pokazują mecze piłkarskich mistrzostw świata w Katarze, gdzie tłumy kibiców bawią się bez maseczek. Niektórzy widzowie w Chinach zadają sobie pytanie, dlaczego w ich kraju wciąż obowiązują lockdowny i surowe restrykcje. „Czy (...) oni żyją na tej samej planecie, co my?” - pyta jeden z internautów.

W Chinach piłka nożna cieszy się dużą popularnością. Chińscy widzowie, rozczarowani nieobecnością ich reprezentacji na mundialu, są dodatkowo sfrustrowani z powodu panującego w ich kraju surowego reżimu sanitarnego. Na ekranach widzą kibiców tłumnie świętujących zwycięstwa swoich drużyn, tymczasem w wielu miejscach w Chinach nie można nawet oglądać meczów ze znajomymi.

Zamówię dużo piwa, jedzenie z dowozem i będę oglądał mecz

Władze chińskie obstają przy surowej polityce „zero Covid” i dążą do całkowitego wyeliminowania koronawirusa z kraju. W walce z pandemią całe dzielnice wciąż obejmowane są lockdownami, a w wielu dużych miastach, takich jak Pekin czy Kanton, obowiązują ograniczenia zgromadzeń i działalności barów.

W związku z tymi ograniczeniami Chińczycy „wybierają oglądanie meczów w domach z rodzinami” – podał państwowy chiński dziennik „Global Times”. „Zamówię dużo piwa, jedzenie z dowozem i będę oglądał mecz, rozmawiając ze znajomymi online” – powiedział gazecie jeden z kibiców z Pekinu.

Dla innych różnica w podejściu do pandemii pomiędzy Chinami a resztą świata stała się kolejnym argumentem, by krytykować politykę „zero Covid”. Jeden z internautów poruszył temat mistrzostw w liście otwartym do państwowej komisji zdrowia, kwestionując zasadność chińskich regulacji.

Czy to możliwe, że oni żyją na tej samej planecie, co my?

„Wśród kibiców nie widać ludzi w maseczkach, nie słyszałem też, by musieli pokazywać wyniki testów PCR. Czy to możliwe, że oni żyją na tej samej planecie, co my?” - zapytał autor listu zatytułowanego „10 pytań”. List cieszył się popularnością w chińskich mediach społecznościowych, zanim został usunięty przez cenzurę.

Chińskie władze twierdza natomiast, że „dynamiczne zerowanie” pojawiających się ognisk choroby i ochrona przed przywleczeniem wirusa z zagranicy pomaga zapobiegać milionom potencjalnych zakażeń i zgonów na Covid-19. Urzędnicy zwracali uwagę na dużą liczbę ludności kraju, nierównomierny rozwój regionów i niedobory zasobów medycznych.

Chiny mierzą się obecnie z największą od pół roku falą zakażeń koronawirusem. Z ogniskami infekcji walczą między innymi wielomilionowe metropolie Pekin, Kanton, Chongqing, Chengdu i Zhengzhou. Władze ogłosiły wprawdzie „optymalizację” przepisów, ale wciąż w lockdownach zamknięte są dziesiątki milionów osób.

W czwartek w całym kraju zgłoszono ponad 31 tys. nowych zakażeń. Większość z nich określono jako przypadki bezobjawowe, ale zgodnie z obowiązującymi w kraju przepisami takie osoby też muszą być izolowane w szpitalach i rządowych ośrodkach kwarantanny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj