Węgry straszą Bułgarię. Kością niezgody opłaty za tranzyt rosyjskiego gazu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 grudnia 2023, 21:09
Węgry
Węgry wciąż są uzależnione od dostaw rosyjskiego gazu, który płynie do nich m.in. przez Bułgarię/ShutterStock
Jeśli Bułgaria nie uchyli decyzji o wprowadzeniu podatku tranzytowego od rosyjskiego gazu, zawetujemy wejście tego kraju do strefy Schengen - oświadczyło w sobotę Ministerstwo Spraw Zagranicznych Węgier, cytowane przez agencję Reutera.

Groźba weta jest następstwem zawartego w czwartek na posiedzeniu Rady Europejskiej porozumienia między niemal wszystkimi członkami Unii Europejskiej (za wyjątkiem Węgier), dotyczącego rozpoczęcia rozmów akcesyjnych z Ukrainą - napisał Reuters, przypominając, że premier Węgier Viktor Orban opuścił salę obrad, by nie brać udziału w głosowaniu.

Węgry zależne od rosyjskiego gazu

Jego stanowisko z zadowoleniem przyjęły władze rosyjskie, z którymi rząd Orbana utrzymuje regularne stosunki pomimo rosyjskiej agresji na Ukrainę. Moskwa nadal dostarcza Węgrom większość gazu - napisała agencja.

Podczas gdy kraje Europy Zachodniej podjęły znaczne wysiłki, aby uniezależnić się od rosyjskiego gazu, Węgry otrzymują 4,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie z Rosji na mocy umowy podpisanej w 2021 roku. Paliwo jest transportowane głównie przez terytorium Bułgarii i Serbii.

Albo podatek, albo wejście do strefy Schengen

"Wyjaśniliśmy Bułgarom, że jeśli utrzymają ten podatek (od przesyłu rosyjskiego gazu - PAP), jeśli nadal będą zagrażać bezpieczeństwu dostaw energii na Węgry, to zawetujemy ich wejście do strefy Schengen" - powiedział węgierski minister spraw zagranicznych i handlu Peter Szijjarto dodając, że Budapeszt wycofa swoje weto, gdy tylko decyzja o wprowadzeniu podatku tranzytowego zostanie uchylona.

10 października br. bułgarski parlament zdecydował o wprowadzeniu opłaty tranzytowej w wysokości 10 euro za megawatogodzinę. Decyzja dotyczyła Serbii, Macedonii Północnej, Węgier i Austrii, które ostro się temu sprzeciwiły.

Podatek zawieszony

W miniony poniedziałek liderzy dwóch partii rządzących - Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria i GERB, Kirił Petkow i Bojko Borisow, oświadczyli w parlamencie, że na razie opłata nie będzie wprowadzana, mimo że decyzję rządu zaaprobował już parlament.

Podatkiem miał być objęty gaz z Rosji, płynący gazociągiem Turecki Potok przez Morze Czarne i Turcję. Przepustowość Tureckiego Potoku wynosi 15,75 mld metrów sześciennych rocznie.

„Ponieważ jesteśmy bardzo blisko (rozwiązania problemu) Schengen, to (mając na uwadze), że sprawa opłat może w ostatniej chwili stanąć na przeszkodzie, postanowiliśmy uspokoić wszystkie kraje, odbierające gaz za naszym pośrednictwem” - oznajmił we wtorek lider partii GERB Borisow. 

sm/ mal/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj