Andrzej Duda źródłem inspiracji. Trump zwiększa swoje oczekiwania względem NATO

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 maja 2024, 21:16
Donald Trump
Donald Trump/PAP/EPA
Spotkanie z Andrzejem Dudą okazało się dla Donalda Trumpa niezwykle inspirujące. Były prezydent USA postanowił nie zadowalać się swoimi dotychczasowymi oczekiwaniami wobec państw NATO. Już nie dwa, ale trzy procent PKB mają osiągnąć wydatki na obronność w każdym z nich, inaczej USA wstrzymują swoje wsparcie obronne dla Europy. Oczywiście, przy założeniu, że to Trump zostanie prezydentem, o czym przekonamy się już pod koniec tego roku. 

Jak podaje brytyjski "The Times", powołując się na źródło bliskie Trumpowi, były prezydent USA "skłania się ku nowemu celowi (...) jako cenie dalszego zobowiązania na rzecz obrony Europy, jeśli wróci do władzy po listopadowych wyborach".

Trump rzeczywiście ma plan zakończenia wojny w Ukrainie?

Trump miał w ten sposób podchwycić inicjatywę prezydenta Andrzeja Dudy zwiększenia progu wydatków obronnych z 2 do 3 proc. PKB, z którą wyszedł tuż przed marcową wizytą w Białym Domu. Według sztabu Trumpa, pomysł Dudy był też jednym z głównych tematów rozmów obydwu polityków podczas niedawnej wizyty polskiego prezydenta w Nowym Jorku.

"Myślenie (Trumpa) ewoluuje w kierunku 3 proc., zwłaszcza po rozmowie z Dudą - i to nie licząc pieniędzy dla Ukrainy" - powiedział informator gazety. "The Times" zwraca uwagę, że taki wymóg byłby kłopotliwy dla wielu państw Europy, biorąc pod uwagę fakt, że obecnie tylko trzy państwa NATO wydają na obronę więcej niż 3 proc. PKB (Polska, USA i Grecja). Dziennik zaznacza też, że podczas wizyty w Polsce brytyjski premier Rishi Sunak zapowiedział zwiększenie wydatków, lecz jedynie do poziomu 2,5 proc., i to w perspektywie do 2030 r.

Źródło "The Times" przekonuje też, że Trump rzeczywiście ma - tak jak twierdzi były prezydent - plan zakończenia wojny w Ukrainie, lecz nie chce go zdradzić, by nie stracić wpływu na sytuację.

Sam Trump w niedawnym wywiadzie dla tygodnika "Time" powiedział, że będzie próbował pomagać Ukrainie, lecz Europa musi robić to samo. W podobny sposób wyraził się o NATO. Twierdził m.in., że jego wypowiedź o tym, że pozwoliłby Rosji "zrobić co tylko by chciała" z państwami płacącymi na obronność zbyt mało, była próbą negocjacji i skłonienia Europy do większego wkładu. Podkreślił też, że nie jest przeciwko Sojuszowi, lecz chce, by Europa "płaciła swoje rachunki".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj