Pasażer na gapę przejechał 400 km pod naczepą ciężarówki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 listopada 2023, 23:56
Ciężarówki na parkingu
Ciężarówki na parkingu/Shutterstock
O szczęściu może mówić Australijczyk, który położył się na stelażu pod naczepą ciężarówki z nadzieją, że uda mu się wysiąść 40 km dalej; jego przejażdżka, z prędkością ponad 100 km/godz. kilkadziesiąt centymetrów nad asfaltem, skończyła się dopiero w mieście oddalonym o 400 km - podaje australijski nadawca ABC.

Kierowca TIR-a Pardeep Dahiya zatrzymał się na krótki postój w Nambucca Heads w stanie Nowa Południowa Walia na wschodnim wybrzeżu Australii w piątek około godz. 1.30. Po godzinnej przerwie ruszył dalej do leżącego w odległości ponad 400 km na północ Brisbane w stanie Queensland.

"Kiedy zaczęło się robić jasno, zobaczyłem w lusterkach kawałek pomarańczowego materiału pod moją przyczepą" - relacjonuje kierowca.

Dahiya postanowił zatrzymać się w zatoczce awaryjnej po przekroczeniu granicy ze stanem Queensland, czyli po przejechaniu około 350 km od ostatniego postoju.

Gdy wyszedł z kabiny, jego oczom ukazał się mężczyzna schodzący ze stelaża pod naczepą. "Kiedy to zobaczyłem, cofnąłem się dwa kroki, myśląc: co to jest?" – mówi Dahiya. "Potem powiedział do mnie: Przepraszam. Przepraszam, stary. To mój błąd. Wszedłem pod przyczepę" – cytuje autostopowicza kierowca. Dahiya odwiózł mężczyznę na najbliższą stację benzynową, gdzie wezwał policję.

43-latek dostał mandat na 288 dol. australijskich

Inspektor Peter Miles powiedział, że 43-latek wszedł pod ciężarówkę, mając nadzieję, że uda mu się dostać do oddalonego o 40 km miasta Coffs Harbour, gdzie planował wysiąść na czerwonym świetle.

"Ostatecznie dostał mandat w wysokości 288 dolarów australijskich (750,85 złotych) i darmową podwózkę na stację kolejową w Coomera na długą podróż do domu na południe" – mówi insp. Miles.

Dyrektor naczelny Queensland Trucking Association Gary Mahon powiedział ABC News, że autostopowicz miał szczęście, że przeżył.

"Jedziesz z prędkością 90–100 km/godz. i nie potrzeba dużego poślizgu lub utraty koncentracji, aby ponieść śmiertelne konsekwencje".

"Myślę, że prawo Murphy'ego (…) tym razem zadziałało na jego korzyść, ale zdecydowanie odradzamy komukolwiek podejmowanie tego rodzaju działań" – podkreślił Mahon.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj