Brytyjczycy nie wezmą udziału w ataku na Syrię. To nie powstrzyma USA

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 sierpnia 2013, 01:25
Syryjski bojownik
Syryjski bojownik/ShutterStock
Wielka Brytania nie weźmie udziału w akcji militarnej przeciwko Syrii. Poinformował o tym brytyjski sekretarz obrony Philip Hammond.

To skutek wieczornego głosowania w Izbie Gmin, w którym deputowani odrzucili wniosek premiera Davida Camerona o interwencję wojskową w Syrii.

Hammond przyznał, że Stany Zjednoczone, które opowiadają się za interwencją, mogą być rozczarowane decyzją brytyjskiego rządu. Dodał jednak, że nie spodziewa się, aby rezygnacja Brytyjczyków powstrzymała ewentualną akcję przeciwko Syrii.

Mówiąc o głosowaniu w Izbie Gmin, sekretarz obrony wyraził opinię, że rząd przedstawił argumenty za interwencją. W Izbie przeważyły jednak obawy przed zaangażowaniem militarnym na Bliskim Wschodzie.

USA będą się kierować własnym interesem

Barack Obama będzie podejmował decyzje w sprawie Syrii, kierując się interesem Stanów Zjednoczonych. W ten sposób Biały Dom skomentował rezygnację Wielkiej Brytanii z udziału w ewentualnej interwencji w Syrii.

Rzeczniczka Białego Domu Caitlin Hayden powiedziała, że prezydent Obama jest przekonany, iż w najgłębszym interesie Stanów Zjednoczonych leży, aby "kraje, które pogwałcą międzynarodowe normy, dotyczące broni chemicznej, zostały pociągnięte do odpowiedzialności".

Rzeczniczka dodała, że mimo wyników głosowania w Izbie Gmin, Stany Zjednoczone będą się nadal konsultować z brytyjskim rządem, gdyż Wielka Brytania jest jednym z ich najbliższych sojuszników i przyjaciół. 

>>> Czytaj też: Zobacz, kto stracił, a kto zyskał na wojnie w Syrii

Większość Amerykanów i Republikanie przeciwko wojnie

Tymczasem większość Amerykanów opowiada się przeciwko interwencji zbrojnej w Syrii. Podobne stanowisko zajmuje również amerykańska prawica.

Nie wiemy kto użył broni chemicznej, bez debaty w kongresie nie ma mowy o interwencji zbrojnej - twierdzi republikański senator Rand Paul. Dodaje, że zgodnie z konstytucją, to właśnie kongres podejmuje decyzję o wojnie, a nie prezydent. Zdaniem senatora Paula, wojna w Syrii nie ma wpływu na bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych, a zwycięstwo którejkolwiek ze stron wcale nie musi przynieść Ameryce nowych sojuszników.

Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy akcja zbrojna leży w interesie USA, jaki jest jej cel i strategia - mówią Republikanie. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Huffington Post i stację telewizyjną FOX, większość Amerykanów sprzeciwia się interwencji zbrojnej w Syrii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: wojsko
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj