Obsługa konta: Podwyżki w bankach hamują. Na chwilę

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
13 października 2013, 07:22
Największe podwyżki w bankach już za nami?
Największe podwyżki w bankach już za nami?/Dziennik Gazeta Prawna
Za korzystanie z konta i wydanej do niego karty klienci płacą o ponad 8 proc. więcej niż przed rokiem. Wkrótce mogą odczuć kolejny wzrost prowizji – eksperci nie mają wątpliwości, że nadejdzie kolejna fala zmian cenników.

Eksperci prognozują, że prowizje bankowe będą rosnąć. Wpływ na takie zjawisko ma mieć wiele czynników. Wśród nich wymienia się m.in. wzrost wymogów kapitałowych, spowalniającą akcję kredytową, niskie stopy procentowe i redukcję opłaty interchange, jaką banki inkasują za transakcje kartami w sklepach. Zwłaszcza ta ostatnia przyczyna miała być głównym winowajcą zmian w cennikach.

Z naszej analizy wynika, że podwyżki cen usług bankowych trwają nieprzerwanie od kilku lat, ale w ostatnim roku zwolniły. Jak to wyliczyliśmy? Określiliśmy profil hipotetycznego klienta – użytkownika konta osobistego i karty debetowej wydanej do rachunku. Założyliśmy, że jego miesięczne dochody wynoszą 1,5 tys. zł netto. Są to pieniądze otrzymywane jednorazowo z rachunku w innym banku z tytułu pensji. Klient wypłaca pieniądze z konta cztery razy w miesiącu po 100 zł z bankomatu własnego lub wskazanego przez bank jako własny. To uwaga ważna w przypadku tych instytucji, które nie zbudowały własnej sieci urządzeń, a swoim klientom wskazują bankomaty innych banków jako własne. Na przykład klienci mBanku mogą korzystać z urządzeń BZ WBK i Euronetu jak z własnych.

Ponadto założyliśmy, że nasz hipotetyczny klient dwa razy w miesiącu wypłaca po 50 zł z bankomatu obcej instytucji. Tyle samo razy płaci kartą debetową w sklepie, za każdym razem wydając 60 zł. Płaci też pięć rachunków, np. za media lub czynsz, wykorzystując serwis bankowości elektronicznej.

W naszych wyliczeniach uwzględniliśmy oferty dziesięciu banków, obsługujących ponad 22 mln kont osobistych. Do porównań wzięliśmy konta kierowane do klientów o różnym portfelu, np. w Millennium jest to konto podstawowe, a w BPH – konto dla najbardziej wymagających klientów. Chodziło o to, aby w wyliczeniu wziąć pod uwagę możliwie różne segmenty rynku. Pominęliśmy wpływ money backu na zmniejszenie miesięcznych kosztów związanych z obsługą rachunków. Ze względu na minimalne oprocentowanie środków gromadzonych na kontach nie uwzględniliśmy wpływów odsetek od oszczędności.

>>> Czytaj też: Opłaty za prowadzenie konta: rachunki w Polsce wśród najdroższych w UE

Po podliczeniu kosztów obsługi rachunków w poszczególnych bankach wyciągnęliśmy średnią. Okazało się, że przeciętnie za korzystanie z konta i wydanej do niego karty trzeba płacić 10,69 zł miesięcznie. Rok temu było to 9,89 zł, więc nasz hipotetyczny klient musi płacić ponad 8 proc. więcej niż przed rokiem. Na wzrost wpływ miały zmiany cenników w trzech bankach. Największy w Citi Handlowym. Tu pojawiła się prowizja od podjęcia gotówki z bankomatu obcej sieci w wysokości jednego złotego od każdej transakcji. Ponadto z 9,5 zł do 12 zł wzrosła prowizja za utrzymanie konta. Opłatę tę bank może obniżyć niektórym osobom, ale naszego hipotetycznego klienta to nie dotyczy. Aby mógł na to liczyć, jego dochody musiałyby być o tysiąc złotych wyższe.

Dwaj pozostali winowajcy wzrostu cen to Alior i Euro Bank. W obu przypadkach podrożały koszty związane z użytkowaniem karty wydanej do rachunku. W tym pierwszym opłata za plastik wzrosła z 5 do 6 zł. I to tylko dlatego, że nasz hipotetyczny klient może traktować Alior jako swój bank główny, bo przelewa do niego całe wynagrodzenie. Gdyby nie to, za kartę musiałby płacić 10 zł, a do tego bank pobierałby 8 zł prowizji za utrzymanie konta. Nieco mniej wymagający jest Euro Bank, ale tu podwyżka była dotkliwsza. W porównaniu z poprzednim badaniem prowizja za kartę Visa wzrosła z 1,95 zł do 3,45 zł miesięcznie. Karta z logo MasterCard jest nieco droższa – kosztuje 3,95 zł, ale w naszym zestawieniu uwzględniamy tańszy plastik.

W ciągu ostatniego roku prowizje zmieniły się na niekorzyść klientów jeszcze w kilku bankach, których oferty braliśmy pod uwagę w analizie. Podwyżki nie wpłynęły jednak na wyniki ze względu na to, że przy naszych założeniach nie miałyby wpływu na koszty obsługi. Chodzi np. o mBank, który podniósł prowizję za korzystanie z karty z 2 do 4 zł dla tych osób, które płacą bezgotówkowo w sklepie na kwotę niższą niż 100 zł miesięcznie.

Pocieszające jest to, że podwyżki w bankach nieco wyhamowały. O ile w ciągu ostatnich 12 miesięcy korzystanie z usług tych instytucji według przyjętych przez nas założeń podrożało o 8 proc., o tyle rok wcześniej zanotowany przez nas wzrost wyniósł ponad 20 proc.

Niestety, wiele wskazuje na to, że to wyhamowanie jest przejściowe. Eksperci podkreślają, że w najbliższym czasie liczyć się musimy z kolejną falą zmian cenników.

>>> Czytaj też: Jak obniżka opłat za płatności kartami odmieni polską bankowość


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj