Brytyjski rynek pracy czeka zapaść? Nie ma chętnych do pracy za imigrancką stawkę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 września 2017, 06:30
Brytyjskie firmy starają się wypełnić wolne miejsca pracy, których liczba jest blisko historycznych rekordów. Pokazuje to, jak ważni dla brytyjskiej gospodarki, a szczególnie sektora usług, są imigranci.

Zatrzymanie swobodnego napływu do Wielkiej Brytanii zagranicznych pracowników będzie katastrofalne dla tamtejszego rynku pracy. Wraz z wejściem w życie Brexitu w marcu 2019 roku obywatele krajów UE będą potrzebowali wizy, by żyć i pracować w Wielkiej Brytanii - pisze Quartz.

Firmy produkcyjne, które odpowiadają za 45 proc. brytyjskiego eksportu, już zaobserwowały odpływ pracowników z krajów Wspólnoty. Dwie trzecie firm z Wielkiej Brytanii przyznaje, że zatrudnia obcokrajowców, ponieważ brakuje Brytyjczyków, którzy chcą zając wakaty. Jedna trzecia przedsiębiorstw przyznaje, że zatrudnia pracowników z całej UE, ponieważ Brytyjczycy nie posiadają odpowiednich kwalifikacji.

Populacja Wielkiej Brytanii starzeje się, więc siła robocza zwiększa się tylko dzięki napływowi imigrantów. W ciągu roku (do marca 2017) rynek pracy opuściło z powodu przejścia na emeryturę, emigracji (czy innych) 143 tys. Brytyjczyków. W tym samym okresie na Wyspy przybyło 147 tys. pracowników urodzonych w krajach UE. Jednak od momentu ogłoszenia wyników referendum ws. Brexitu .

Z szacunków Mercera wynika, że odpływ specjalistów z UE z Wysp uderzy szczególnie w niektóre branże. Bardzo jaskrawym przykładem jest służba zdrowia, a szczególnie ubytek pielęgniarek.

Negatywne skutki Brexitu odczuje także branża budowlana. Będzie ona musiała zmierzyć się z utratą 1,5 mln robotników, którzy zbliżają się do przejścia na emeryturę. W Londynie ponad połowa osób pracujących na budowach pochodzi spoza Wysp.

Brytyjscy politycy i firmy zastanawiają się, jak zachęcić obywateli Wielkiej Brytanii do podjęcia trudnych prac, które obcokrajowcy wykonywali za niską płacę. Nawet podniesienie wynagrodzeń powyżej średniej dla imigrantów nie jest dla lokalnych pracowników wystarczającym wabikiem.

>>> Polecamy: Wschodnie Niemcy stracą połowę mieszkańców. Nie pomagają niskie ceny mieszkań

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj