Występując w telewizji rzecznik armii oświadczył, że trwająca od tygodni kampania przywróciła bezpieczeństwo Damaszku oraz głównych tras łączących go z innymi częściami kraju, w tym z granicą iracką.

Według syryjskiego dowództwa, wciąż trwają walki wokół Dumy, kontrolowanej przez antyrządowe ugrupowanie zbrojne Dżaisz al-islam. Duma to ostatni fragment Wschodniej Guty, znajdujący się jeszcze w rękach rebeliantów.

Upadek Dumy byłby najpoważniejszą od 2016 roku klęską sił opozycyjnych i miałby jednocześnie wymiar symboliczny. Od ulicznych protestów w tym mieście rozpoczęła się przed siedmiu laty rewolta przeciwko dyktatorskiej władzy prezydenta Baszara el-Asada.

Reklama

Armia twierdzi, że w trakcie wspieranej przez Rosjan ofensywy na Wschodnią Gutę zabito setki rebeliantów. Natomiast według opozycji, w atakach lotniczych używa się napalmu, chloru i bomb zapalających, by demoralizować obrońców niszczeniem terenów, gdzie bytuje ludność cywilna. W następstwie bombardowań i zablokowania dostaw żywności do oblężonych enklaw rebelianci godzą się na umowy kapitulacyjne, zobowiązujące ich do przerwania działań zbrojnych lub przejścia na inne kontrolowane przez siły antyrządowe tereny.

Strona rządowa utrzymuje, że odzyskując kontrolę nad okolicami Damaszku zapobiegnie dalszym atakom rakietowym na stolicę. Zaprzecza jednocześnie, by bombardowania powodowały liczne ofiary wśród ludności cywilnej. Tymczasem według służb ratowniczych, w trakcie ofensywy na Wschodnią Gutę zabito ponad 1,6 tys. cywilów, a tysiące ich zostały ranne.

W otoczonej przez wojska rządowe Dumie przebywa kilkadziesiąt tysięcy cywilów. Tamtejsi rebelianci twierdzą, że nie negocjują umowy o wycofaniu się, a celem ich rozmów z rosyjskimi wojskowymi jest znalezienie rozwiązania, które pozwoli im pod ochroną Rosji pozostać w mieście.

"Jednostki armii kontynuują działania bojowe, by wyprzeć terrorystów z Dumy" - głosi komunikat, odczytany w telewizji przez wojskowego rzecznika.

Na mocy dotychczasowych porozumień tysiące ludzi - rebeliantów, ich rodzin i innych cywilów - opuściło inne części Wschodniej Guty w konwojach autobusowych, którym umożliwiono bezpieczny przejazd do sąsiadującej z Turcją prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii.