W krótkim oświadczeniu napisała, że USA i ich partnerzy zdecydowani są wyeliminować "niewielką obecność" IS w regionach, w których organizacja ta nie została jeszcze pokonana przez koalicję pod wodzą .
Sanders podkreśliła, że działania USA w Syrii nie wykroczą poza wąsko pojętą misję pokonania IS. Jak komentuje AP, jest to nawiązanie do wyrażonej dzień wcześniej opinii prezydenta , że Stany Zjednoczone ponoszą zbyt duże koszty związane ze stabilizowaniem sytuacji w Syrii, a inne kraje powinny wykazać się w tej kwestii większym zaangażowaniem.
"Będziemy nadal konsultować się z naszymi sojusznikami i przyjaciółmi na temat przyszłych planów (...). Oczekujemy, że kraje tego regionu i położone dalej oraz ONZ będą pracowały na rzecz pokoju i tego, by IS nigdy nie odżyło" - napisała Sanders.
Reuters podał wcześniej, powołując się na wysokiej rangi przedstawiciela administracji, że Trump zgodził się na przedłużenie misji wojskowej w Syrii.
Rozmówca Reutera dodał, że prezydent chce, aby inne kraje w regionie pomogły w stabilizowaniu sytuacji w tym kraju. "Nie wycofamy się natychmiast, ale prezydent nie chce też zaaprobować długotrwałego zobowiązania" amerykańskich wojsk do działań w Syrii - dodał przedstawiciel administracji.
Według źródeł AP, we wtorek na spotkaniu w Białym Domu poświęconym tej kwestii szef CIA Mike Pompeo, który obejmie niebawem funkcję sekretarza stanu, miał zdecydowanie odradzać pośpieszne zakończenie amerykańskiej operacji w Syrii. Takie samo stanowisko zajęli pozostali doradcy prezydenta zajmujący się kwestiami bezpieczeństwa - dodaje AP.
Przed tym spotkaniem Trump powiedział, że "myśli poważnie" o wycofaniu amerykańskiego kontyngentu oraz "ściągnięciu żołnierzy do domu".
Dodał, że w ciągu ostatnich 17 lat USA wydały na konflikty na Bliskim Wschodzie 7 bilionów dol., "nie dostając nic w zamian", i podkreślił, że operacja w Syrii jest bardzo kosztowna.
