Wciąż nie możemy się doczekać optymistycznych wieści ze strefy euro. Co gorsza, osłabienie sygnalizuje gospodarka Niemiec.

Czwartkowa sesja zaczęła się lekko optymistycznie. W reakcji na niezłe zakończenie handlu za oceanem i dobre informacje, świadczące o poprawie sytuacji w Chinach, indeksy szły w górę. Na otwarciu WIG20 zyskiwał 0,5 proc., WIG rósł o 0,4 proc., a wskaźnik średnich spółek o 0,3 proc. Dobre nastroje utrzymały się bardzo krótko. Już pierwsza godzina handlu przyniosło pogorszenie się sytuacji. WIG20 po kilkudziesięciu minutach znalazł się w okolicach 2400 punktów, tracąc 0,6 proc. Skala spadku w połączeniu z zachowaniem się naszego rynku w ostatnich dniach i szybkim dotarciem do niebezpiecznego poziomu, robiła fatalne wrażenie. Konsekwencją było powiększenie przeceny pod koniec dnia.

W gronie największych spółek sytuacja była wyrównana i mimo spadków większości papierów, nie było widać nerwowości ani wyraźnej presji podaży. Bardzo dobrze radziły sobie akcje Telekomunikacji Polskiej. Rano zyskiwały momentami 2,8 proc., z czasem skala zwyżki zmniejszyła się, ale i tak sięgała 1-1,5 proc. Do wczesnego popołudnia minimalnie nad kreską znajdowały się papiery Tauronu, PZU i Pekao. Liderami wśród spadkowiczów były walory Synthosu, zniżkujące o ponad 2 proc. Po ponad 1,5 proc. w dół szły akcje Bogdanki i GTC. Przekraczające 1 proc. spadki zaliczały papiery Asseco, KGHM i PKN Orlen. W końcówce handlu zniżki przekraczały 2 proc.

Na szerokim rynku uwagę zwracało przekraczające 6 proc. odreagowanie gigantycznych spadków kursu CEDC oraz 3,5 proc. korekta środowego tąpnięcia na walorach Ursusa. Po lepszych od oczekiwań analityków wynikach o ponad 6 proc. w górę szły akcje Peliona, a walory Enei zyskiwały chwilami 5 proc. Z powodu fatalnych wyników papiery Redanu taniały o 19 proc. Niewiele ustępowały im akcje kolejnego przedstawiciela branży odzieżowej, Bytomia. Także walory Mewy zniżkowały o 14 proc. Wszystko wskazuje na to, że niedawna dobra passa odzieżówki, ocierająca się o spekulację, dobiegła końca. Przynajmniej dla niektórych spółek.

Nastroje na głównych parkietach europejskich nie były najlepsze już od rana. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zniżkowały na otwarciu po 0,2 proc. Nastroje błyskawicznie się pogarszały. Powodem były gorsze niż oczekiwano dane dotyczące wskaźników aktywności gospodarczej w przemyśle i usługach. O ile do słabszych informacji przyzwyczaiła inwestorów Francja, to spadek PMI w niemieckim przemyśle poniżej 50 punktów stanowił duże zaskoczenie i rozczarowanie. Gorsze były też dane dla całej strefy euro.

Reklama

W najgorszym momencie wskaźnik w Paryżu tracił 1,3 proc. a DAX zniżkował o 1 proc. Londyński FTSE szedł w dół o 0,5 proc. Na pozostałych parkietach naszego kontynentu było spokojnie. Przeważały spadki, ale ich skala nie przekraczała 0,5 proc. Na tle zniżkujących rynków oraz w kontekście niepokojów związanych z Cyprem, zaskakująco wyglądały przedpołudniowe wzrosty w Budapeszcie, Rydze, Sofii i Stambule, a więc na giełdach krajów uznawanych za ryzykowne. Wczesnym popołudniem nad kreską znalazł się też moskiewski RTS. Niestety żadnego z warszawskich indeksów w tym gronie nie było.

Pierwsze minuty handlu na Wall Street przyniosły spadki indeksów po 0,5-0,6 proc, co pogorszyło sytuację na naszym kontynencie. Bykom nie pomogły dobre dane z gospodarki. Wskaźnik PMI wzrósł, choć nieco mniej, niż się spodziewano, zmniejszyła się liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, wzrósł indeks cen domów i sprzedaż nieruchomości, przyjemnie zaskoczył wskaźnik Fed z Filadelfii oraz indeks wskaźników wyprzedzających.

Na godzinę przed końcem sesji w warszawie WIG20 i WIG traciły po 1 proc., a mWIG40 i sWIG80 po 1,1 proc. Obroty wynosiły 690 mln zł.