Forsal logo

Konflikt między Portugalią a Angolą

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
10 października 2013, 13:39
Angolskie inwestycje w Portugalii przyczyną spięcia na linii Lizbona-Luanda. Wszystko przez nieprzemyślane przeprosiny jednego z ministrów.

Angolscy biznesmeni są obecnie najpoważniejszymi zagranicznymi inwestorami w Portugalii. Mają udziały w najważniejszych spółkach paliwowych, energetycznych, telekomunikacyjnych i bankowych. Szacuje się, że w lizbońską giełdę wpompowali blisko 300 milionów euro, bijąc inwestorów z Chin czy Brazylii. Nie jest też tajemnicą, że to właśnie przyjezdni z tej byłej portugalskiej kolonii są głównymi klientami sklepów najbardziej ekskluzywnych marek. 

Kilka dni temu doszło jednak do poważnego zgrzytu. Szef portugalskiej dyplomacji Rui Machete w angolskim radiu przeprosił tamtejszych inwestorów za to, że interesy niektórych z nich znalazły się pod lupą lizbońskich śledczych. Od tych przeprosin odciął się premier i rząd, a to z kolei wywołało ostrą reakcję mediów w Angoli. Każdy dzień przynosi nowe publikacje w prasie, oskarżające Portugalię o doprowadzenie do głębokiego kryzysu, z którego ratują ją tylko zagraniczni inwestorzy, o kolonialną przeszłość i wszechobecną korupcję na najwyższych szczeblach władzy. O tym ostatnim zjawisku Luanda wie całkiem sporo - według ostatniego raportu Transparency International, Angola znajduje się w czołówce najbardziej skorumpowanych krajów świata.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj