Rogalski: Delikatny plus dla styczniowego scenariusza QE3

Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A./Media
Przedstawiciele FED nie mogą już tak łatwo tłumaczyć się z braku decyzji ws. redukcji QE3. Dane, jakie napływają z amerykańskiej gospodarki wskazują na konsekwentną poprawę sytuacji.

Kluczem tygodnia były oczywiście piątkowe dane Departamentu Pracy USA. W listopadzie gospodarka wygenerowała 203 tys. nowych miejsc pracy poza rolnictwem i 196 tys. w sektorze prywatnym. Stopa bezrobocia spadła wyraźnie, bo do 7,0 proc. z 7,3 proc. w październiku. Jednak tutaj niektórzy wskazują na fakt, iż miernik ten jest zafałszowany przez tych, którzy zwyczajnie wypadli ze statystyk. Niemniej danych nt. cotygodniowego bezrobocia (spadek poniżej 300 tys.), oraz wspomnianych NFP (203 tys.), nie można już tak łatwo zignorować.

Liczy się jednak nie tylko rynek pracy. Mamy wyraźny wzrost cen nieruchomości w 20 największych aglomeracjach, a dynamika sprzedaży nowych domów rośnie w listopadzie o ponad 20 proc. m/m. Mamy, zatem poprawę na rynku nieruchomości, a zatem jego dalsza nadmierna stymulacja może nie być wskazana. Wreszcie wyraźnie w górę poszedł w listopadzie indeks ISM dla przemysłu, a PKB w III kwartale został zrewidowany w górę do 3,6 proc. 

Wprawdzie tandem Bernanke-Yellen dawał ostatnio do zrozumienia, że tylko seria mocnych danych, może skłonić FED do zmiany „gołębiego” nastawienia, to jednak warto mieć świadomość, co do kilku rzeczy. Retoryka podkreślająca ryzyko utrzymania się niskiej inflacji przez dłuższy okres nie musi być interpretowana na korzyść tych, którzy zakładają, że FED będzie zwlekał z ograniczaniem QE3. Ma ona raczej na celu co innego. Członkowie FED mają świadomość, że ograniczenie programu skupu aktywów w najbliższych miesiącach zostało przesądzone. Teraz chodzi o to, aby uświadomić rynkom, że koniec programu QE3 nie musi być sygnałem do bliskich podwyżek stóp procentowych. A samo QE3 warto zacząć ograniczać wcześniej, niż zbyt późno. Głównie po to, aby ograniczyć wpływ tych działań na globalny rynek finansowy. Tym samym inwestorzy powinni obawiać się zarówno posiedzenia FED w dniu 18 grudnia, jak i 30 stycznia.
Tekst jest fragmentem tygodniowego raportu DM BOŚ z rynków zagranicznych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj