Forsal logo

Wybory w Tajlandii nie powstrzymały protestów

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
3 lutego 2014, 07:03
Bangkok. Fot.iStock
Bangkok. Fot.iStock/Inne
W niedzielę w Tajlandii odbyły się wybory parlamentarne. W stolicy kraju od tygodni trwają jednak antyrządowe protesty.

Podczas wyborów starająca się o utrzymanie władze premier kraju zaliczyła spektakularną wpadkę. Yingluck Shinawatra pomyliła urny wyborcze. 

W Tajlandii wyborcy oddają jeden głos na konkretnego kandydata w okręgu wyborczym, a drugi na listę partyjną. Szefowa tajlandzkiego rządu wrzuciła karty do głosowania do niewłaściwych urn, co natychmiast zauważyli dziennikarze. Winna pomyłki jest najpewniej jednak członkini komisji wyborczej, która towarzyszyła tajlandzkiej premier.

Na razie nie są znane wyniki wyborów, jednak wygra je zapewne rządząca Partia dla Tajów. Opozycyjna Partia Demokratyczna wzywała bowiem do bojkotu wyborów. W Bangkoku wciąż trwają antyrządowe protesty, choć są one znacznie mniej uciążliwe niż się obawiano.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj