Forsal logo

Wybory w Serbii: Serbska Partia Postępowa walczy o większość

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 marca 2014, 09:23
Serbia
Serbia/ShutterStock
W Serbii rozpoczęły się przedterminowe wybory parlamentarne do Skupsztiny. W wyborach, odbywających się jedynie osiemnaście miesięcy od ostatnich, zostanie wyłonionych 250 deputowanych.

Marcowe wybory nazywane są najpopularniejszymi od czasów Slobodana Miloszevicia. Jedyną bowiem niewiadomą jest to, czy rządząca dotychczas Serbska Partia Postępowa - SNS Aleksandra Vuczicia otrzyma bezwzględną większość. Według ostatnich badań opinii publicznej, SNS może liczyć na ponad 40 proc. głosów. Na drugim miejscu plasują się socjaliści obecnego premiera Ivicy Daczicia z 13 proc. poparcia. Trzecie miejsce, według badań, należeć będzie do Nowej Demokratycznej Partii Borysa Tadicia, której badania dają 7-10 proc.

Przed nowym-starym rządem stoi sporo wyzwań. Najważniejszym jest zmniejszenie bezrobocia, które ostatnio sięgnęło niemal 29 proc. Kolejnym problemem są zarobki zwykłych obywateli, które w stosunku do zeszłego roku spadły o 6 proc. Sporym wyzwaniem jest też ciągle pogłębiający się dług publiczny, który w 2013 wzrósł o jedną czwartą.

Pod koniec stycznia prezydent Tomislav Nikolić podjął decyzję o rozwiązaniu Skupsztiny i zwołaniu przedterminowych wyborów. Uczynił to na wniosek wiceprzewodniczącego obecnie rządzącej SNS, który swoją decyzję argumentował potrzebą umocnienia obecnej władzy, której łatwiej będzie stawić czoła potężnemu kryzysowi ekonomicznemu.

W 2012 r. wybory parlamentarne wygrała Serbska Partia Postępowa Tomislava Nikolicia. Po trwających dwa miesiące negocjacjach postępowcy zawiązali koalicję m.in. z Socjalistyczną Partią Serbii. Jej lider Ivica Daczić objął urząd premiera. W opozycji znalazła się Partia Demokratyczna byłego prezydenta Borisa Tadicia, która dotychczas współrządziła z socjalistami. Jej nowym przewodniczącym został Dragan Dżilas, burmistrz Belgradu. W kolejnych miesiącach dochodziło u demokratów do licznych sporów i rozłamów. Jej lidera odwołano w 2013 ze stanowiska burmistrza.

W ponad 7 milionowej Serbii uprawnionych do głosowania jest 6.7 mln osób. Oczekuje się, że frekwencja wyniesie 55 proc. Głosować można w ponad 8 tys. punktach wyborczych w Serbii oraz w 90 punktach w Kosowie, gdzie Serbowie stanowią 8 proc. społeczeństwa. Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała 19 list wyborczych.

Pod koniec stycznia ruszyły negocjacje akcesyjne Serbii z Unią Europejską. Ivica Daczić mówił w Brukseli, że UE jest nie tylko celem, ale i środkiem dzięki któremu zostanie zmodernizowany serbski system. Zdaniem niektórych ekspertów negocjacje mogą potrwać siedem lat. W tym czasie serbskie władze będą musiały dostosować swój system prawny do wymogów unijnych.

>>> Trwa referendum na Krymie. "Wynik głosowania jest przesądzony"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj