Forsal logo

Referendum okazało się frekwencyjną porażką

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 września 2015, 08:07
Referendum
Referendum/ShutterStock
7,48% - tyle wyniosła frekwencja według cząstkowych danych Państwowej Komisji Wyborczej. Podano ją na stronie internetowej PKW. Jeśli taka frekwencja potwierdziłaby się, referendum nie będzie wiążące. Dane dotyczą 32 okręgów spośród 51 - poinformowało IAR biuro prasowe PKW.

Są też dane dotyczące odpowiedzi na konkretne pytania. Za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych opowiedziało się 79,88% głosujących, za utrzymaniem obecnego systemu finansowania partii politycznych - 16,44%, a za rozstrzyganiem wątpliwości podatkowych na rzecz podatnika - 94,22%.

Borusewicz: wyniki referendum będą ważnym wskazaniem

Wyniki referendum będą ważnym wskazaniem, czy i jak zmieniać ordynację wyborczą - mówi Bogdan Borusewicz. Marszałek Senatu głosował za jednomandatowymi okręgami wyborczymi, przeciw obecnemu systemowi finansowania partii politycznych oraz za rozstrzyganiem wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika.

Marszałek podejrzewa, że w referendum prawdopodobnie nie wzięła udziału wymagana połowa Polaków. Jednak jego zdaniem to jak głosowali Polacy, będzie bardzo ważne dla rządzących. Jego wynik powinien wskazać rozwiązania dla rządzących. Jak mówi marszałek Senatu, dyskusja specjalistów na temat tego, czy zmieniać system na jednomandatowe okręgi wyborcze powinna zostać przecięta przez konkretną decyzję.

Jak wynika z protokołu komisarza wyborczego w Gdańsku, frekwencja na Pomorzu wyniosła 8,5 procent.

Kukiz: nie jestem przegranym tego referendum

Paweł Kukiz wini obecne władze za frekwencję we wczorajszym referendum i styl, w jakim się odbyło. Za mało o nim informowano i było ono obrzydzane - mówi Informacyjnej Agencji Radiowej.

Kukiz przypomina, że w referendum konstytucyjnym w 1997 roku wzięło udział 40 procent uprawnionych. Przypuszcza, że obecnie frekwencja wyniosła cztery razy mniej. "To i tak dobry wynik przy trwającym kilka miesięcy totalnym hejcie tego referendum i władzach, które o głosowaniu nie zawiadamiały” - dodaje. Jego zdaniem do tego dołożył się Senat, który ogłosił niedawno, że październikowego referendum nie będzie.

Politolodzy wymieniają dwóch przegranych tego referendum byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego i Pawła Kukiza.

"Absolutnie nie jestem przegranym tego głosowania" - twierdzi Kukiz. Uważa, że gdyby nie on to do urn poszłoby może 1 procent.

Paweł Kukiz chciał, aby wrześniowe referendum przenieść na 25 października. Dzień wyborów parlamentarnych. Domagał się też, aby pozostawić pytania prezydenta Andrzeja Dudy, zrezygnować natomiast z pytania o sposób rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika i dopracować pytania wrześniowe.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj