Będzie więcej niedziel handlowych? PiS i Lewica przeciw

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
13 czerwca 2024, 19:06
centrum handlowe, ludzie, zakupy
Kluby PiS i Lewicy wniosły o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ustawy dopuszczającej dwie niedziele handlowe w miesiącu./ShutterStock
Kluby PiS i Lewicy wniosły o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ustawy dopuszczającej dwie niedziele handlowe w miesiącu. Kluby KO, PSL-TD, Polski 2050-TD oraz Konfederacji opowiedziały się za skierowaniem projektu do komisji. Głosowanie odbędzie się podczas następnego posiedzenia Sejmu.

Petru krytykuje obecne regulacje

Poseł wnioskodawca Ryszard Petru podkreślił, że obecnie obowiązujące przepisy regulujące handel w niedzielę są niekonsekwentne, ponieważ przewidują 32 wyjątki, z których korzysta 10 tysięcy sklepów, a Polacy i tak kupują w niedzielę, płacąc więcej za zakupy. "Płacimy o 40 proc. więcej w sklepach, które są w ten dzień otwarte. To jest wymierna cena zakazu handlu w niedzielę" - wskazał.

Jak zaznaczył, ustawa z 2018 roku miała sprawić, że małe sklepy będą się rozwijać, tymczasem od tego czasu upadło 30 tys. sklepów. "Zakaz handlu był po to, żeby znikały polskie sklepy, a rozwijały się sieci zagraniczne, bo to one mają pieniądze na promocję zakupów w sobotę. Gdyby zwolennicy zakazu handlu w niedzielę mieli dobre intencje, zakazaliby handlu bez wyjątków" - stwierdził.

Według Petru zakaz handlu w niedzielę doprowadził do upadku 30 tys. lokalnych sklepów, za to przyczynił się do rozwoju sieci handlowych. "W 2015 r. było 3,6 tys. dyskontów. W 2023 r. 5,4 tys. (...) W 2015 roku dyskonty miały 27 proc. rynku spożywczego. Dzisiaj jest to 37 proc." - wyliczył.

Propozycje zmiany przepisów

W opinii Petru dwie niedziele handlowe w miesiącu zwiększą liczbę miejsc pracy w handlu o 20 tys., zaś roczne obroty branży o 20 mld zł. Dodał, że projekt przewiduje ochronę interesów pracowniczych, "Jeśli projekt zostanie skierowany do pracy w komisji, zorganizujemy wielkie konsultacje społeczne, w trakcie których zostaną wysłuchane wszystkie głosy" - zapewnił.

PiS i Lewica odrzucają projekt nowelizacji ustawy

Za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu opowiedziało się Prawo i Sprawiedliwość. Poseł Jan Mosiński przedstawiający stanowisko klub PiS wskazał, że w 2018 roku został wypracowany kompromis, a obowiązująca obecnie ustawa ogranicza, a nie zakazuje handlu w niedzielę. "W chwili obecnej zachowany jest balans między interesem konsumentów, a podmiotami zajmującymi się handlem" - powiedział. Jak dodał, z sondaży społecznych wynika, że większość Polaków nie chce liberalizowania ustawy i zwiększenia liczby niedziel handlowych. "Nowelizacja burzy przyjęty model i ład funkcjonujący od 6 lat (...) Projekt powinien wylądować w koszu i nie być dalej procedowany" - zaznaczył.

Takie samo stanowisko zajęła Lewica. Przemawiający w jej imieniu poseł Arkadiusz Sikora zaznaczył, że niedziela służy do spędzania czasu z bliskimi. "Powinniśmy zakazać handlu we wszystkie niedziele. (...) Winniśmy zwiększyć nadzór nad sieciami, gdzie łamane są prawa pracownicze" - powiedział.

Jak wskazał Sikora, w handlu brakuje 300 tys. pracowników, a zatrudnieni w tym sektorze ludzie są przepracowani. Wprowadzenie handlowych niedziel tylko ten problem pogłębi. "W handlu 70 proc. pracowników to kobiety, wiele z nich to młode matki. Gdzie mają zostawić dzieci w niedziele?" - pytał retorycznie. Zdaniem Sikory, projekt jest szkodliwy społecznie. W imieniu klubu wniósł o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu.

KO i Polska 2050 apelują o dalsze prace

Za skierowaniem projektu do dalszych prac w komisji opowiedziała się Izabela Mrzygłocka, reprezentująca klub KO. W jej opinii, mimo upływu lat opinia społeczna jest w sprawie zakazu handlu w niedzielę podzielona. "Pomysł złagodzenia przepisów jest rozwiązaniem, nad którym warto się pochylić. Zyskamy wiedzę, żeby wiedzieć co robić dalej: czy zlikwidować zakaz, czy zaostrzyć przepisy. Klub KO proponuje dalsze prace i dyskusje nad tym projektem" - powiedziała.

Takie samo stanowisko zajęła Polska 2050, w imieniu którego głos zabrała Elżbieta Burkiewicz. Jej zdaniem rząd nie powinien narzucać arbitralnych zakazów, które nie zmieniły sytuacji małych sklepów, a dla wielu osób okazały się niedogodnością. "Kieszenie Polaków są drenowane, a luki prawne wykorzystywane. (...) Nasz projekt jest krokiem do zakończenia tej fikcji" - wskazała.

Za pracami w komisji nad zawartymi w projekcie propozycjami opowiedział się też klub PSL-TD, którego stanowisko przedstawiła Magdalena Sroka. Zwróciła uwagę, że projekt rozszerza uprawnienia pracownicze i zwiększa możliwości wyboru konsumentów.

Korzystny wpływ obecnego ograniczenia handlu w niedzielę na małe sklepy zakwestionował Przemysław Wipler występujący w imieniu klubu Konfederacji. "Na tym zakazie zbudowano sieci sklepów należące do dwóch wielkich koncernów" - powiedział. Jego zdaniem obecnie obowiązująca ustawa doprowadziła do "rzezi małych sklepów". Nastąpiła bowiem automatyzacja handlu, powstało wiele sklepów samoobsługowych bez sprzedawców. Upowszechniła się też sprzedaż przez aplikację. "To robią koncerny, a nie małe sklepy. To można zrobić w niedzielę. (...) Chcieliście dobrze, wyszło jak zwykle" - powiedział, zwracając się do posłów PiS. Konfederacja opowiedziała się za dalszymi pracami nad projektem w komisji.

Stanowisko minister pracy 

Podczas debaty głos zabrała również ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Według szefowej resortu zwiększenia liczby niedziel pracujących nie chcą ani konsumenci, ani pracownicy, a przede wszystkim pracownice handlu. Dodała, że nie chcą tego także przedsiębiorcy, zarówno mali i średni, jak również więksi. "Co ciekawe, wcale nie chcą tych zmian duże sieci, którym brakuje rąk do pracy. Już teraz muszą dopłacać do niedziel, które są handlowe" - wskazała Dziemianowicz-Bąk. W jej opinii, za zwiększeniem liczby niedziel handlowych są tylko galerie handlowe. "Czy ich interes to istotna potrzeba społeczna? Myślę, że państwo możecie sobie odpowiedzieć sami" - powiedziała.

Głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu odbędzie się na następnym posiedzeniu Sejmu.

Projekt nowelizacji ustawy zakazującej handlu w niedziele złożyli pod koniec marca br. posłowie Polski 2050. Przewiduje on dwie niedziele handlowe w miesiącu. Za pracę w niedzielę przysługiwałoby podwójne wynagrodzenie, a pracodawca miałby obowiązek wyznaczyć pracownikowi dzień wolny, od 6 dni przed do 6 dni po dniu pracy w niedzielę.

Zakaz handlu w niedziele

Ustawa ograniczająca handel w niedziele weszła w życie 1 marca 2018 r. Przewidziano w niej katalog 32 wyłączeń. Zakaz handlu nie obejmuje m.in. działalności pocztowej, jeśli przychody z tej działalności stanowią co najmniej 40 proc. przychodów ze sprzedaży danej placówki. Ponadto nie obowiązuje w cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z prasą ani w kawiarniach. Za złamanie zakazu handlu w niedziele grozi od 1000 zł do 100 tys. zł kary, a przy uporczywym naruszaniu przepisów – kara ograniczenia wolności.

Od 2020 r. zakaz handlu nie obowiązuje jedynie w siedem niedziel w roku: ostatnie niedziele stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia, a także w niedzielę przed Wielkanocą oraz w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie. (PAP)

autor: Grzegorz Kacalski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj