Czy świat może wygrać wojnę z Państwem Islamskim? Oto 8 kroków do sukcesu

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
24 września 2014, 06:40
Wojna w Syrii
Na terenach kontrolowanych przez islamistów wydobywa się dziennie od 25 tys. do 40 tys. baryłek ropy o wartości 1,2 mln dol. Zdaniem ekspertów znakomita większość trafia do Turcji, gdzie jest upłynniana na czarnym rynku. Pomimo ponagleń z Waszyngtonu reakcja Ankary jest powolna, być może dlatego, że w handel są uwikłani przedstawiciele władz lokalnych. Ropę od ekstremistów w zamian za broń kupują także syryjscy żołnierze. Zamknięcie tych kanałów finansowania byłoby poważnym ciosem dla samozwańczego kalifatu. /ShutterStock
Świat zbyt długo przyglądał się bezkarnie poczynaniom ekstremistów. Dlatego zniszczenie Państwa Islamskiego nie nastąpi szybko. Sukces będzie wymagał działań na wielu płaszczyznach.
Czy świat może wygrać wojnę z Państwem Islamskim?
Pętla wokół Państwa Islamskiego się zaciska. Udzielenie przez Kongres poparcia dla planu walki z ekstremistami Baracka Obamy daje szansę na sukces Zachodu. Aby go osiągnąć, trzeba podjąć konkretne działania na wielu płaszczyznach jednocześnie.
2. Odcięcie od datków finansowych z zagranicy
Ani Arabia Saudyjska, ani Katar nie udzielają bezpośredniej pomocy finansowej Państwu Islamskiemu, ale właśnie z tych krajów przekazywanych jest najwięcej prywatnych datków. Oba kraje są krytykowane za to, że ich niezbyt przejrzysty system finansowy umożliwia takie transfery. Obywatele tych państw przesyłają pieniądze islamistom poprzez fundacje w Kuwejcie. Ponadto tym sunnickim krajom na początku bardziej zależało na obaleniu reżimu szyity Baszara al-Asada w Syrii, przez co nie traktowały Państwa Islamskiego jako głównego wroga.
4. Naloty na pozycje islamistów
W odróżnieniu od operacji lądowej naloty na pozycje Państwa Islamskiego nie budzą większych kontrowersji ani na Zachodzie, ani w państwach regionu. Naloty są tym bardziej skuteczne, że islamiści prawdopodobnie nie dysponują obroną przeciwlotniczą (choć udało im się zestrzelić syryjskiego miga). Problemem jest jednak to, że do pokonania Państwa Islamskiego nie wystarczy bombardowanie oddziałów znajdujących się w terenie. Trzeba też odbić miasta z ich rąk. A w tym przypadku naloty będą powodować ofiary wśród ludności cywilnej. To może obrócić lokalną ludność przeciw islamistom, ale może też przysporzyć im popularności.
8. Zaangażowanie lokalne
Antyterrorystyczna koalicja, którą Amerykanom udało się zbudować w ciągu ostatnich tygodni, liczy prawie 40 państw, wśród nich z Bliskiego Wschodu. Współpraca tych ostatnich będzie kluczowa, jeśli miałoby dojść do zniszczenia ekstremistów. Jest to szczególnie ważne, biorąc pod uwagę, że bojownicy będą w chaosie wojny próbować uciec z Syrii i Iraku. Ścisła współpraca w zróżnicowanym politycznie i religijnie regionie będzie jednak trudna do osiągnięcia, o czym świadczy powolne tempo, z jakim Turcja walczy z przemytem ropy napędzającym finanse islamistów. Kraje regionu nie spieszą się też z organizacją wsparcia lotniczego.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: wojsko
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj