„Dziura” w stołecznym ringu
Niedawno pisałem o amerykanizacji Warszawy. Stolica dosłownie pęka w szwach. Codziennie do miasta wjeżdżają setki tysięcy samochodów. Miejskie obwodnice ledwo zipią, a problem potęguje fakt, że jednej z nich po prostu brakuje.
W Warszawie powstały trzy z czterech obwodnic. Brakuje szybkiej drogi na wschodzie. Sprawa jest o tyle poważna, że nie ma ani obwodnicy śródmiejskiej, ani głównej, ani aglomeracyjnej. W sprawie tej środkowej – znanej jako S17 lub Wschodnia Obwodnica Warszawy (WOW) – podjęto właśnie ważną decyzję. Niestety, po raz kolejny przesunięto termin realizacji.
Bliżej budowy obwodnicy?
– Dzisiaj wykonujemy kolejny, bardzo ważny krok, aby ten projekt stał się rzeczywistością. Realizacja WOW oznaczać będzie zakończenie mniejszego ringu wokół Warszawy – powiedział minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Droga będzie miała po trzy pasy ruchu w każdą stronę, a przez dzielnicę Wesoła najprawdopodobniej przejdzie w tunelu.
Właśnie podpisano umowę na wykonanie Studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego (STEŚ) dla ok. 16 km drogi S17. To pierwszy krok do budowy brakującej trasy. Za 7,4 mln zł dokumentację ma przygotować Transprojekt-Warszawa. Ma na to cztery lata, czyli do połowy 2030 roku.
„Zadaniem projektanta jest opracowanie propozycji przebiegu WOW oraz przygotowanie materiałów do wniosku o decyzję środowiskową. Przeanalizowane zostaną możliwe warianty przebiegu nowej trasy, z naciskiem na rozwiązania tunelowe” – podaje GDDKiA.
Przecięto węzeł gordyjski
W 2028 roku, po konsultacjach społecznych, projektant ma złożyć wniosek o decyzję środowiskową. To już drugie podejście. Ponad dekadę temu, w 2015 roku, GDDKiA złożyła podobny wniosek. Wtedy WOW podzielono na dwa odcinki.
Przez kolejne lata, wskutek błędnych decyzji urzędniczych, drogowcy utracili zgodę środowiskową. W 2018 roku została ona zaskarżona przez mieszkańców. Trzy lata później GDOŚ po raz pierwszy ją uchylił. W kolejnych latach toczyły się batalie prawno-sądowe, które nie przynosiły ostatecznego rozstrzygnięcia.
W końcu, w marcu 2025 roku, minister Dariusz Klimczak przeciął ten węzeł gordyjski. Zdecydował o porzuceniu tamtej procedury. Cały proces planowania drogi trzeba było rozpocząć od nowa. Zdaniem branży była to jedyna słuszna decyzja, która ma jednak jeden poważny minus – budowa drogi znacznie się opóźni.
Kiedy pojedziemy nową drogą?
Nie ma szans, by choćby pierwsza łopata na budowie Wschodniej Obwodnicy Warszawy została wbita jeszcze w tej dekadzie. Według szacunków drogowców dopiero na początku lat 30. ogłoszone zostanie postępowanie na projekt. Kolejnym krokiem będzie uzyskanie decyzji ZRID (odpowiednika pozwolenia na budowę domu) i wybranie wykonawcy.
„Przy sprawnym przebiegu prac projektowych i uzyskiwaniu niezbędnych opinii, uzgodnień oraz decyzji szacowane zakończenie robót to 2036 r.” – podaje GDDKiA. Jeszcze w ubiegłym roku szacowano, że uda się otworzyć drogę do 2035 roku. Tym razem drogowcy zdecydowali się przesunąć termin realizacji.
Warszawa przez lata pozostanie więc bez pełnej obwodnicy. Obecnie ring wokół miasta mają już Łódź i Katowice, a w tym roku gotowa będzie cała trasa dookoła Krakowa. Do 2033 roku ukończona ma zostać również pełna obwodnica Szczecina.
