Fundusze unijne nie likwidują dysproporcji między regionami

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 kwietnia 2013, 17:21
Pozyskiwanie środków z UE w województwach
Pozyskiwanie środków z UE w województwach/DGP
Lider w zdobywaniu dotacji w przeliczeniu na mieszkańca jest outsiderem w kategorii wsparcie na innowacje. Pojawiają się opinie, że fundusze unijne zwiększają dysproporcje rozwojowe między regionami.

5,7 tys. zł dotacji przypada na każdego obywatela, jeśli podzielić 216,8 mld zł, na które podpisano 78,3 tys. umów w ramach unijnego budżetu na lata 2007–2013 – wynika z danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Gdy weźmiemy pod lupę wartość przyznanego finansowania w poszczególnych województwach i podzielimy przez liczbę mieszkańców, to okaże się, że najwięcej pieniędzy na osobę przypada w warmińsko-mazurskim – 7,9 tys. zł, podkarpackim – 7,6 tys. zł, a mazowieckie, choć jest najbogatsze, pod tym względem jest dopiero na trzecim miejscu z 6,4 tys. zł dotacji. Także zamożne woj. dolnośląskie, małopolskie czy wielkopolskie są poniżej średniej krajowej i wyprzedza je wiele biedniejszych regionów.

Inaczej wyglądają statystyki, jeśli ze wszystkich programów finansowanych z pieniędzy unijnych weźmiemy pod uwagę tylko Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka. W jego ramach podpisano 10,8 tys. umów na 28,3 mld zł, co na osobę daje 743 zł. Średnią zawyża Mazowsze z kwotą ponad 900 zł. Blisko przeciętnej są woj. małopolskie i dolnośląskie – w obu przypadkach na mieszkańca przypada ponad 700 zł. Z kolei w woj. zachodniopomorskim to jedynie 170 zł i jest to najgorszy wynik w kraju. Lider w ogólnej klasyfikacji – woj. warmińsko-mazurskie – z kwotą 250 zł spada na przedostatnią pozycję.

Fundusze unijne zwiększają dysproporcje rozwojowe pomiędzy regionami Polski – twierdzi Marzena Chmielewska, ekspert PKPP Lewiatan. – Regiony biedniejsze wykorzystują je na infrastrukturę drogową, komunikację, kanalizację, czyli inwestycje, które poprawiają jakość życia, ale nie przyciągają od razu kapitału gotowego inwestować w innowacje – mówi. Zatem rozwój polega na cywilizacyjnym doganianiu innych regionów, a nie technologicznej ucieczce do przodu.

– Porównując wykorzystanie środków, można założyć, że w regionach biedniejszych więcej ich idzie na projekty szkoleniowe i infrastrukturalne, a mniej na działalność innowacyjną – wtóruje Radosław Ciechański, ekspert w KPMG.

Jak podkreślają eksperci, innowacyjne rozwiązania tworzą uczelnie, instytuty naukowe i bogate przedsiębiorstwa, które na to stać. A te mają tendencję do skupiania się wokół miast akademickich najlepiej z aktywnymi w pozyskiwaniu środków uczelniami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj