Koniec mocarstwowych ambicji - LOT likwiduje swoją placówkę w USA

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 października 2010, 05:19
Boeing 787 Dreamliner w barwach polskiego przewoźnika PLL LOT, copyright by Boeing Photo
Boeing 787 Dreamliner w barwach polskiego przewoźnika PLL LOT, copyright by Boeing Photo/Inne
Spółka LOT likwiduje biuro w Nowym Jorku. Decyzję o likwidacji biura dziś komunikuje pracownikom specjalnie wysłany w tym celu przedstawiciel spółki.

Zamknięcie zatrudniającej 14 osób placówki ma dać firmie spore oszczędności. Jacek Balcer, rzecznik prasowy LOT, zastrzega, że jeszcze nic nie jest przesądzone, ale przyznaje, że do Nowego Jorku na rozmowy z pracownikami wybrał się jeden z dyrektorów. Według naszych informacji narodowy przewoźnik w obsłudze pasażerów za Atlantyk zda się na usługi zewnętrznego agenta.

Eksperci są w tej sprawie podzieleni. Jedni uważają ten ruch za błąd, bo sprzedaż w USA na trasach atlantyckich jest wielokrotnie większa niż w Polsce. Przykładowo na trasie z Chicago do Krakowa, której losy w sezonie zimowym wciąż się ważą, ponad 80 proc. biletów sprzedawanych jest w Stanach. Przeciwnicy przypominają też przykre skutki, jakie przyniosła spółce likwidacja w 2005 r. biura w Niemczech. W ten sposób LOT na tym rynku zdał się całkowicie na Lufthansę, partnera spółki z sojuszu lotniczego Star.

>>> Czytaj też: Marcin Piróg, były szef Carlsberga i Ruchu, może zostać prezesem PLL LOT

Ale nie brakuje też obrońców Nowego Jorku. Przypominają oni, że w Niemczech spółka nie miała zbyt dużo do powiedzenia, bo interesy wtedy musieli tam likwidować także inni partnerzy Lufthansy z sojuszu, np. Austrian Airlines.

Zbigniew Sałek, członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk, uważa, że po Nowym Jorku LOT powinien się przyjrzeć też innym placówkom. Według niego rozbudowane zagraniczne struktury tak niewielkiej w skali Europy linii w czasach internetu i nowoczesnego marketingu nie mają sensu. Do należytej reprezentacji przewoźnika wystarczy wynajęta firma zewnętrzna, obsługująca naraz kilku równie małych przewoźników.

Nieoficjalnie w Locie mówi się, że biuro w Nowym Jorku już dawno powinno być zlikwidowane, bo jest reliktem wielkomocarstwowej przeszłości linii. LOT nie ujawnia, ile kosztuje utrzymanie tej placówki.

>>> Czytaj też: Gawlik: Czterech inwestorów jest zainteresowanych LOT-em

Pracownicy LOT-u twierdzą, że likwidacja biura nie dość, że nie przyniesie oszczędności, to pociągnie za sobą koszty, np. za przedwczesne zakończenie wynajmu lokalu. W liście protestacyjnym do zarządu spółki napisali, że przekazanie funkcji administracyjnych w ręce firmy zewnętrznej doprowadzi do spadku zainteresowania lotami do Polski. Nawet jeśli zmiana ta spowoduje krótkoterminowe oszczędności, mogą się one w perspektywie okazać wielomilionowymi stratami – alarmują pracownicy.

cezary.pytlos@infor.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj