Forsal logo

Turcja: Minister: w systemie prezydenckim nie będzie urzędu premiera

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 listopada 2016, 14:14
W ramach reformy konstytucyjnej, która ma doprowadzić do zmiany systemu władzy w Turcji z parlamentarno-gabinetowego na prezydencki, zniesione zostanie stanowisko premiera - zapowiedział w czwartek turecki minister leśnictwa i gospodarki wodnej Veysel Eroglu.

"W nowym systemie nie będzie premiera" - oświadczył minister w rozmowie z agencją Anatolia.

Natomiast jego zdaniem po zmianach rozszerzających uprawnienia prezydenta powołany zostanie co najmniej jeden wiceprezydent. "Nominacje ministrów będą dokonywane poza parlamentem. System będzie się opierał na podziale władzy na wykonawczą i ustawodawczą" - tłumaczył Eroglu.

Jak mówił, po przeprowadzeniu reformy konstytucyjnej prezydent będzie musiał przynależeć do jakiegoś ugrupowania. "Warunek przynależności do partii politycznej jest kluczowy" - ocenił minister.

Za zmianami w konstytucji musi zagłosować co najmniej 330 posłów w 550-osobowym parlamencie, a reforma musi być zatwierdzona w referendum, które - jak poinformował Eroglu - byłoby zorganizowane na wiosnę.

Rządząca konserwatywno-islamska Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) nie ma obecnie większości konstytucyjnej w parlamencie; dysponuje 316 mandatami. Dwa największe ugrupowania opozycyjne - Partia Ludowo-Republikańska (CHP), mająca 134 posłów w parlamencie, oraz prokurdyjska Ludowa Partia Demokratyczna (HDP; 59 mandatów) - sprzeciwiają się zapowiadanej zmianie systemu; kilka sondaży pokazywało też, że większość Turków nie chce zmian. Do zmiany konstytucji może dojść, gdy AKP przekona do poparcia swojego projektu Nacjonalistyczną Partię Działania (MHP), która dysponuje 40 mandatami w parlamencie.

Obecny prezydent Recep Tayyip Erdogan sprawuje urząd od 2014 roku; wcześniej przez trzy kadencje był szefem rządu.

Według ekspertów nieudana próba wojskowego zamachu stanu, do której doszło w Turcji 15 lipca, pozwoliła oskarżanemu o autorytaryzm Erdoganowi wzmocnić swoją pozycję w kraju. Po próbie puczu Ankara rozpoczęła czystki na bezprecedensową skalę - ok. 100 tys. osób zostało zawieszonych w obowiązkach bądź straciło pracę. Zwolnienia objęły wojsko, policję, sądownictwo, urzędy państwowe, edukację, media, służbę zdrowia.

Kilka dni po udaremnionym puczu premier Binali Yildirim jako rzecz przesądzoną przedstawił przejście od obecnego systemu parlamentarno-gabinetowego do systemu, w którym prezydent będzie skupiał w swych rękach całą władzę wykonawczą. Yildirim jest orędownikiem wprowadzenia w kraju pełnego systemu prezydenckiego. Erdogan i Yildirim znają się od dawna; w 2001 roku wspólnie zakładali AKP rządzącą od 14 lat w Turcji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: Turcja
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj