Euro, mimo spadku do najniższego od roku poziomu w parze z dolarem amerykańskim, w ostatnich miesiącach umocniło się względem większości pozostałych walut G10.
Kluczowe punkty:
- EUR spada do najniższego od roku poziomu względem ogólnie silniejszego USD.
- Gospodarka strefy euro utknęła w stagnacji, skok cen energii jest odczuwalny.
- EBC podniósł w czerwcu stopy procentowe, konieczność dalszego zacieśniania polityki monetarnej jest jednak naszym zdaniem ograniczona.
- Niemiecki pakiet stymulacyjny nie jest jeszcze w pełni odzwierciedlony w danych.
- Wciąż prognozujemy niewielkie zyski EUR względem USD.
Wojna w Iranie a euro
Gospodarka strefy euro była silnie narażona na skutki wojny w Iranie ze względu na swoją zależność od importu energii oraz gwałtowny wzrost cen gazu ziemnego w Unii Europejskiej, szczególnie na początku konfliktu. Postępy w kierunku zakończenia wojny i spadek globalnych cen ropy w ich następstwie są strukturalnie pozytywne dla gospodarki wspólnego bloku, podobnie jak słabsze euro, które po części absorbuje szok poprzez wspieranie konkurencyjności eksportu i podnoszenie wartości repatriowanych zysków zagranicznych.
Ekspert: obniżamy naszą prognozę dla pary EUR/USD
Mimo to obniżamy naszą prognozę dla pary EUR/USD. Rewizja ta wynika niemal w całości z naszej bardziej optymistycznej oceny dolara, a nie ze słabnącej wiary we wspólną walutę. Na ten moment podtrzymujemy nasze stanowisko, oczekując niewielkich wzrostów pary z obecnych poziomów. Sądzimy, że deeskalacja wojny w Iranie nie jest jeszcze w pełni odzwierciedlona w kursie euro, podczas gdy wiele złych wiadomości wydaje się już uwzględnione w jego wycenie. Wzrost gospodarczy strefy euro powinien być wspierany przez niemiecki pakiet stymulacji infrastruktury i powszechny wzrost wydatków na obronność w bloku. Względna stabilność polityczna sprawia również, że euro pozostaje domyślną alternatywą dla dolara w obliczu niepewności dotyczącej polityki w USA.
Podwyżka stóp procentowych
Wojna w Iranie stanowiła trudne tło dla Europejskiego Banku Centralnego. Czerwcowe posiedzenie Rady Prezesów przyniosło powszechnie oczekiwaną podwyżkę stóp procentowych o 25 pb., za którą głosowano jednogłośnie. Podczas swojej konferencji prasowej prezeska Christine Lagarde wyraźnie odrzuciła tezę, że ruch ten był tylko „podwyżką ubezpieczeniową”, niemniej postrzegamy go właśnie tak, a nie jako początek cyklu zacieśniania polityki monetarnej. Przed posiedzeniem argumentowaliśmy wręcz, że bank zapędził się w kozi róg, co zmusiło go do podwyżki, jako że niewiele w danych i ostatnich nagłówkach dotyczących wojny w Iranie uzasadniałoby zdecydowaną reakcję w zakresie polityki monetarnej.
Zamiast tego postrzegamy czerwcową podwyżkę raczej jako ruch symboliczny – na decydentach piętno odcisnął epizod inflacyjny z 2022 r., kiedy zbyt długo zwlekali z działaniem i byli zbyt przywiązani do opinii, że szok podażowy okaże się przejściowy. Sądzimy, że tym razem jest inaczej. Nie tylko szok okaże się tymczasowy w kontekście otwarcia cieśniny Ormuz, ale też decydenci będą chcieli zobaczyć dowody na to, że przejściowy skok cen energii przekłada się na płace i inflację bazową. Jak dotąd nic nie potwierdza, by tak się działo i nie sądzimy, że warunki na rynku pracy dadzą decydentom szczególne powody do zmartwień.
Słabsza kondycja gospodarki wspólnego bloku oznacza, że agresywny cykl podwyżek byłby kontrproduktywny i zwiększał ryzyko stagflacji. Zbiorczy wskaźnik PMI dla aktywności biznesowej przez dwa miesiące plasował się poniżej granicznego poziomu 50 pkt, co jest naszym zdaniem bezpośrednim skutkiem skokowego wzrostu cen energii i niepewności dotyczącej wojny, nim w czerwcu do niego dosięgnął. Sektor usługowy wyraźnie się kurczy, mimo że w czerwcu doświadczył lekkiego odbicia (49,4). Przemysłowy radzi sobie znacznie lepiej (51,4), może się to jednak okazać krótkotrwałe, zniekształcenia wynikające z przyspieszenia zamówień (front-loading) nadal bowiem sztucznie zawyżają tę miarę – słabe dane dotyczące nowych zamówień, zatrudnienia i nastrojów biznesowych wskazują na nadchodzące pogorszenie sytuacji.
Gospodarka strefy euro
Jak dotąd gospodarka strefy euro całkiem nieźle dostosowywała się do amerykańskich ceł, ograniczając cios w eksport dzięki większej dywersyfikacji, w szczególności poprzez umocnienie powiązań handlowych z rynkami azjatyckimi. Werdykt Sądu Najwyższego w USA nakazujący częściowe zniesienie ceł nałożonych przez prezydenta Donalda Trumpa jest nieproporcjonalnie korzystny dla strefy euro i wyraźnie osłabia bariery dla jej wzrostu gospodarczego.
Wpływ stymulacji fiskalnej w Niemczech na największą gospodarkę bloku nie jest jak na razie imponujący. Jej implementacja przebiega wolniej niż oczekiwano – dotąd wypłacono tylko 65% środków z funduszu na rzecz infrastruktury i klimatu przyznanych na 2025 r., a szok energetyczny spowodowany wojną w Iranie zneutralizował w dużej mierze impuls fiskalny, który miał znacznie przyspieszyć wzrost gospodarczy w tym roku. Niemniej niemiecka gospodarka urosła w I kwartale o 0,3%, a jak to ujął Instytut Ifo, bez tej stymulacji by się kurczyła. Wciąż daleko nam do ujrzenia pełnego wpływu tego pakietu i pozostajemy optymistyczni, choć możliwe, że przyjdzie nam na to zaczekać do drugiej połowy 2026 r. i 2027 r.
Chiński szok 2.0 a strefa euro
Choć strefa euro dostosowała się sprawnie do krótkoterminowej presji handlowej, monitorujemy wciąż ryzyka strukturalne stwarzane przez „chiński szok 2.0”, czyli agresywne wykorzystywanie przez Pekin kapitału wspieranego przez państwo w celu tworzenia nadwyżek produkcyjnych w przemyśle. Wynikający z tego zalew globalnych rynków przez silnie dofinansowane towary stanowi istotne zagrożenie dla unijnego sektora inżynieryjnego i motoryzacyjnego. Nałożenie przez UE defensywnych ceł powinno pomóc ograniczyć szkody, niemniej szersze zmniejszenie udziałów na globalnym rynku na rzecz wysoce konkurencyjnych chińskich eksporterów prawdopodobnie będzie ciążyć europejskiemu przemysłowi – obniży eksport nawet po tym, jak minie bezpośredni szok geopolityczny.
Kurs euro: prognoza na II połowę 2026 r. i 2027 r.
Jak wspomnieliśmy, rewidujemy nasze projekcje pary EUR/USD w dół, co jest konsekwencją naszej mniej pesymistycznej oceny dolara, a nie pogorszenia oceny euro. Nasze stosunkowo optymistyczne nastawienie wobec wspólnej waluty jest jednak wciąż aktualne. Niezmiennie uważamy, że odpływ kapitału z bezpiecznych aktywów w związku z deeskalacją wojny w Iranie może jeszcze trwać, zaś spadek cen energii jest strukturalnie pozytywny dla gospodarki bloku. Ryzyka wynikające z konfliktu powinny również zostać częściowo zrównoważone przez niemiecki pakiet stymulacyjny, który – jak wciąż utrzymujemy – wesprze aktywność w dalszej części roku.

