Od czasu naszego ostatniego raportu z kwietnia funt radzi sobie niezwykle dobrze względem większości pozostałych walut G10, uważamy jednak, że jego obecna wycena niedoszacowuje rosnącej premii za ryzyko polityczne w Wielkiej Brytanii.
Kluczowe punkty:
- GBP jest w dużej mierze odporny mimo powrotu niepewności politycznej.
- Rezygnacja Keira Starmera ze stanowiska premiera otwiera drzwi do zwrotu w lewo pod przewodnictwem Andy'ego Burnhama.
- Burnham zapewne zapoczątkuje większą ekspansję fiskalną.
- Ze względu na słaby rynek pracy nie spodziewamy się zmian wysokości stóp procentowych BoE.
- Rewidujemy prognozę dla GBP w dół, by odzwierciedlała rosnącą premię za ryzyko polityczne.
Spadające ceny ropy na świecie i bardziej konstruktywne nagłówki dotyczące wojny w Iranie stanowią strukturalne wsparcie dla funta, biorąc pod uwagę rosnącą zależność Wielkiej Brytanii od importu energii. Dane o aktywności gospodarczej na Wyspach – w szczególności PKB w I kwartale i sprzedaż detaliczna – wykazują odporność kontrastującą z ogólnie słabszymi perspektywami w strefie euro. Bank Anglii zostawił sobie możliwość podwyżki stóp procentowych w dalszej części roku i wypatruje ewentualnych efektów drugiej rundy inflacji po ostatnim gwałtownym wzroście cen energii.
Kurs funta a zmiana premiera. Ryzyko polityczne ciąży brytyjskiej walucie
Nie spodziewamy się jednak, by te świetne wyniki funta miały trwać dłużej. Wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii powinien w drugiej połowie roku zwolnić do żółwiego tempa, hamowany przez podwyższoną inflację, ochładzający się rynek pracy i trwający wpływ efektu wypierania. Jako że sytuacja na rynku pracy pogarsza się, a ryzyko efektów drugiej rundy jest w dużej mierze ograniczone, nie spodziewamy się, by Komitet sprostał rynkowym oczekiwaniom w kontekście zacieśniania polityki monetarnej. Niepewność polityczna stanowi kolejną warstwę ryzyka dla brytyjskich aktywów – perspektywa objęcia przez Andy'ego Burnhama stanowiska premiera podnosi stawkę przed coraz istotniejszym ogłoszeniem budżetu jesienią.
Rynki i obligacje skarbowe jak dotąd wyjątkowo dobrze znoszą rezygnację Keira Starmera ze stanowiska premiera, co być może wiele mówi o rosnącej obojętności rynku na coraz częstsze polityczne trzęsienia ziemi. Oczekuje się, że były już burmistrz Wielkiego Manchesteru Andy Burnham zostanie w połowie lipca mianowany nowym liderem Partii Pracy jako jedyny starający się o ten stołek, możliwe jednak, że stanowisko obejmie dopiero we wrześniu. Choć perspektywy szybkiego i uporządkowanego przekazania władzy, bez chaotycznej i długotrwałej walki kandydatów, jest dla rynków preferowana, nie można tego powiedzieć o okresie paraliżu politycznego.
Naszym zdaniem rynki wykazują zbyt duży spokój ducha względem perspektyw Wielkiej Brytanii pod wodzą Burnhama. Jego dotychczasowa działalność jako burmistrza sugeruje, że w porównaniu do status quo reprezentuje on znaczne bardziej lewicową postawę. Zakładamy, że będzie prowadził ekspansywną politykę fiskalną, w której priorytetami będą wyższe wydatki (szczególnie na mieszkalnictwo, transport i obronność), zmiany i zwiększenie obciążenia podatkowego oraz większa emisja obligacji skarbowych. Choć Burnhum zobowiązał się, że dotrzyma obietnic wyborczych dotyczących podatku dochodowego, VAT i składek na ubezpieczenie społeczne pracowników, sądzimy, że obciążenie podatkowe będzie rosnąć, nawet jeśli nie drastycznie, a jego ciężar przeniesie się w stronę nieruchomości, gruntów i majątku.
Arytmetyka zadłużenia jest otrzeźwiająca. Ambicje wydatkowe Burnhama wymagają znacznego finansowania, którego ciężar spadnie naszym zdaniem w dużej mierze na rynek obligacji. Wycofanie się z jego słynnych teraz słów, że Wielka Brytania nie powinna być „zastawiana” pod obligacje, i zobowiązanie do przestrzegania reguł zadłużania się uspokoiły inwestorów. Przy czym teoria i praktyka mają tendencje do rozjeżdżania się, gdy na jaw wychodzą realne potrzeby wydatkowe, a wszelkie sygnały, że reguły te są porzucane lub naginane, choćby minimalnie, grożą chaotyczną wyprzedażą brytyjskich aktywów – jego sugestie, że wydatki na obronność powinny w drodze wyjątku nie być objęte regułami fiskalnymi, są wczesnym sygnałem ostrzegawczym. Jak wiadomo z nie tak odległej przeszłości, tego typu ruchy mają tendencje do bycia silnymi, gdy prowadzą w dół, a powolnymi i niepełnymi przy próbach powrotu do wcześniejszego poziomu.
Problemem jakiegokolwiek nowego premiera jest, naszym zdaniem, to, że Wielka Brytania nie może sobie pozwolić na kolejne eksperymenty z podatkami i wydatkami. Przestrzeń fiskalna pozostaje mikroskopijna, stosunek długu do PKB rośnie, koszty obsługi długu są ogromne (8% całkowitych wydatków rządowych), a wzrost gospodarczy jest ślamazarny w czasach rosnącej presji inflacyjnej i starzenia się społeczeństwa. Co ciekawe, ta ograniczona przestrzeń fiskalna może przyczyniać się do spokojnej reakcji rynków, ponieważ powinna znacznie ograniczać możliwość dokonania przez nowego lidera gwałtownego zwrotu w lewo – czy to Burnhama, czy kogoś innego.
Gospodarka Wielkiej Brytanii zwalnia. Rynek pracy wysyła sygnały ostrzegawcze
Przynajmniej jak dotąd brytyjska gospodarka wykazuje się w 2026 r. odpornością. PKB wzrósł w I kwartale o solidne 0,6%, wspierany przez dobre wyniki sektora przemysłowego i skok konsumpcji prywatnej. Silna sprzedaż detaliczna w maju (+1,2% m/m) również jest obiecująca, niemniej może się to okazać tymczasowe, biorąc pod uwagę, że była napędzana w dużej mierze ciepłą pogodą. Spodziewamy się, że w drugiej połowie roku aktywność wyraźnie zwolni – wzrost będzie ograniczony przez rosnącą inflację, podwyższone rentowności obligacji, trwające ochłodzenie na rynku pracy oraz niepewność przedsiębiorstw i konsumentów spowodowaną zmianą premiera.
Największą przyczyną naszych obaw w kontekście brytyjskiej gospodarki pozostają pogarszające się warunki na rynku pracy. Liczba zatrudnionych jest obecnie o 119 tys. niższa, gdy Laburzyści przejmowali władzę. Postrzegamy to w dużej mierze, ale nie całkowicie, jako problem z popytem na pracę, który wynika głównie z rosnących kosztów przedsiębiorców (w szczególności podwyżek składek na ubezpieczenie i krajowej pensji minimalnej) i pogorszenia nastrojów w biznesie. Stopa bezrobocia wzrosła (z wykluczeniem okresu pandemii osiągnęła w kwietniu 4,9%, poziom bliski najwyższego od dekady), zaś dynamika płac z wyłączeniem premii spadła do 3,4%.
Bank Anglii i stopy procentowe. Analitycy nie spodziewają się podwyżek
Zaznaczyliśmy w kwietniu, że naszym zdaniem rynkowe wyceny zacieśniania polityki monetarnej Banku Anglii są nadmierne – wydaje się, że pogląd ten znalazł potwierdzenie. Siedmioro członków Rady przegłosowało w czerwcu utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie i tylko dwoje jastrzębi opowiedziało się za natychmiastową ich podwyżką. Język komunikatów sugeruje nam, że Rada pozostawia sobie możliwość ruchu w górę w dalszej części roku, jeśli będzie to konieczne ze względu na warunki gospodarcze. Nie dość, że jastrzębie argumentowały za asekuracyjną podwyżką, by uniknąć efektów drugiej rundy, to część pozostałych członków Rady, w tym prezes Andrew Bailey, powiedziała, że poparłaby podwyżkę, gdyby efekty te stały się widoczne.
Rynki swap w dalszym ciągu wyceniają niemal w pełni podwyżkę stóp procentowych Banku Anglii o 25 pb. przed końcem roku, my jednak nie jesteśmy co do tego przekonani. Wyraźne ochłodzenie na rynku pracy sprawia, że naszym zdaniem efekty drugiej rundy nie będą dość silne, by uzasadnić zacieśnianie polityki monetarnej. Sam Komitet argumentował również, że już przez utrzymanie stóp na niezmienionym poziomie efektywnie zacieśnia politykę, biorąc pod uwagę, że prawdopodobnie obniżyłby je już kilkukrotnie, gdyby nie doszło do wojny w Iranie, i przyznajemy mu rację. Niezmiennie zakładamy brak zmian wysokości stóp w najbliższym czasie i ich obniżki w 2027 r.
Co dalej z kursem funta? Prognozy na II połowę 2026 r. i 2027 r.
Ponownie rewidujemy w dół naszą prognozę dla funta. Wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii w drugiej połowie roku prawdopodobnie zwolni, jako że skok cen energii uszczupla rozporządzalny dochód gospodarstw domowych i marże zysku firm. Na rynku pracy widoczne są wciąż oznaki ochłodzenia, które powinny ograniczyć efekty drugiej rundy i – jak sądzimy – pozwolić Bankowi Anglii na brak działań. Nasza rewizja spowodowana jest jednak rosnącą premią za ryzyko polityczne związaną z mianowaniem Andy'ego Burnhama na premiera. Choć zobowiązał się do przestrzegania obecnych reguł fiskalnych, jego dobrze udokumentowana preferencje zadłużania się i podwyżek podatków w celu finansowania większych wydatków publicznych budzą uzasadnione obawy o stabilność fiskalną Wielkiej Brytanii w długim terminie.
Oczywiście wiele będzie zależeć od tego, kim będą nowi premier i kanclerz skarbu. Przyszłość pozostaje niepewna, a doniesienia o trzymiesięcznym okresie przejściowym podtrzymują w nas obawy, że czas paraliżu politycznego może ciążyć brytyjskim aktywom przed oficjalnym przejęciem sterów przez Burnhama.
Informacje zawarte w niniejszym dokumencie służą wyłącznie do celów informacyjnych. Nie stanowią one porady finansowej lub jakiejkolwiek innej porady, mają charakter ogólny i nie są skierowane dla konkretnego adresata. Przed skorzystaniem z informacji w jakichkolwiek celach należy zasięgnąć niezależnej porady. Ebury nie ponosi odpowiedzialności za konsekwencje działań podjętych na podstawie informacji zawartych w raporcie.
Doktor nauk społecznych w dyscyplinie nauk o bezpieczeństwie, absolwentka Wojskowej Akademii Technicznej. Stopień doktora uzyskała na podstawie rozprawy pt. "Koncepcja systemu bezpieczeństwa socjalnego Polski z uwzględnieniem zjawiska prekariatu", poświęconej wyzwaniom współczesnej polityki społecznej i rynku pracy. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących polityki rodzinnej, rynku pracy oraz systemu zabezpieczenia społecznego.
