Ministra zdrowia spotkała się z Naczelną Izbą Lekarską
Maksymalne, godzinowe wynagrodzenie dla personelu medycznego, zobowiązanie lekarza do zatrudnienia co najmniej na pół etatu w jednym szpitalu, wprowadzenie e-kolejki do końca roku - to część zmian zapowiedzianych w środę przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę. Zmiany są pokłosiem ujawnianych patologii w systemie ochrony zdrowia i ultimatum, jakie szefowej resortu postawił premier Donald Tusk.
Zaczęło się od Warszawskiego Szpitala Południowego, gdzie dwudziestoparoletni radny KO sprawował jednocześnie funkcję koordynatora SOR-u nie mając nawet specjalizacji i zarobił w ciągu roku 1,6 mln zł. Jednak na tym się nie skończyło. Pojawiały się kolejne doniesienia o kolejnych szpitalach: nieformalne saloniki VIP dla polityków, preferencyjne traktowanie członków partii rządzących czy zarobki medyków wynoszące ponad 26 tys. zł za godzinę.
W czwartek rano doszło do spotkania szefowej resoru z prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej dr Łukaszem Janowskim. - Jesteśmy nieco rozczarowani tym, że zabrakło konkretów na temat zwiększenia dostępności do opieki zdrowotnej na temat skrócenia kolejek i tego, jak proponowane przez panią minister rozwiązania wpłynęłyby na sytuację pacjentów w konkretnych obszarach - powiedział po spotkaniu Jankowski.
Jak przekazał, podczas półtoragodzinnego spotkania poruszona została kwestia patologii w systemie ochrony zdrowia. - Zgodziliśmy się, że kominy płacowe muszą zostać zlikwidowane, że pewna sprawiedliwość w systemie musi zaistnieć - mówił.
Widzimy wolę ze strony Ministerstwa Zdrowia do zacieśnienia współpracy. Mowa była nawet o tym, żeby zrobić nowe otwarcie ponad emocjami, które są w tej chwili, dlatego, że cel, który mamy, jest wspólny. Temu mają służyć powołane zespoły problemowe w Ministerstwie - wyjaśnił.
Dużo deklaracji, wciąż mało konkretów. Oczekiwania co do wynagrodzeń niezmienione
Jankowski stwierdził, że na spotkaniu padło "bardzo dużo słów, dużo deklaracji, wciąż mało konkretów". Jednak, jak dodał, widzi szansę na współpracę z ministerstwem. - Mam wrażenie, że ta wola współpracy jest szczera. Czekamy na konkrety, bo myślę, że na to czekamy nie tylko my, ale również polscy pacjenci - wskazał.
Jedną ze zmian zapowiedzianą przez ministrę zdrowia jest to, że maksymalne wynagrodzenie dla pracownika medycznego - zarówno na umowie o pracę jak i na kontrakcie - ma wynosić 240 zł brutto za godzinę. Kwota ta jest wskaźnikiem, który resort przyjmuje „jako przelicznik do etatu”.
Mówiliśmy o tym, że trzy średnie krajowe dla lekarza specjalisty to jest postulat, który pozwoliłby zachęcić lekarzy do przejścia z kontraktów, które nie są optymalną formą wykonywania zawodu, na umowę o pracę. Ministerstwo podjęło się pracy nad tym, aby do takiego poziomu wynagrodzeń doprowadzić - poinformował w czwartek szef NRL.
Dopytywany, czy na spotkaniu padła ostateczna kwota maksymalna wynagrodzenia, zaprzeczył dodając, że ministra mówiła raczej o wskaźniku wysokości jednej dwudziestej płacy minimalnej. - To powinno być bardzo mocno analizowane, żeby nie okazało się, że z systemu publicznego będą odpływać specjaliści albo będą stosowane jakieś wymyki, dodatkowe umowy, po to, żeby obejść ten system - stwierdził.
Prywatyzacja systemu ochrony zdrowia?
Jankowski przestrzegał Ministerstwo Zdrowia przed tym, że pewne rozwiązania, które są na razie na stole, mogą prowadzić do prywatyzacji sektora w niektórych obszarach Polski. - Ministerstwo tę uwagę przyjęło. Zadeklarowało, że nie jest to celem dzisiaj rządzących prywatyzowanie systemu - poinformował dziennikarzy.
W naszej ocenie przywiązanie lekarza na pół etatu do konkretnej placówki może sprawić, że nie będzie on mógł, mówiąc wprost i tak przekazaliśmy ministerstwu, łatać dziury kadrowej w grafikach, na przykład w szpitalach powiatowych, co doprowadzi do trudnej sytuacji kadrowej tych szpitali - wyjaśnił prezes NRL.
Naczelna Izba Lekarska zgadza się jednak z ministerstwem, że czas pracy lekarzy należy ograniczyć. Lekarze niezmiennie stoją na stanowisku, że limitem powinno być 78 godzin pracy tygodniowo.
Jednocześnie, w ocenie Jankowskiego, lekarze powinni móc pracować zarówno na umowie o pracę jak i na kontraktach. Przy tym zgodził się z resortem, że kontrakt nie powinien być optymalną formą wykonywania zawodu lekarza i nad tym również należy pracować.
Zespół problemowy w Ministerstwie Zdrowia i spotkanie w formacie trójstronnym
Na czwartek 16 lipca zaplanowane jest posiedzenie Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia, w skład którego wchodzą przedstawiciele ministerstw, pracowników i pracodawców. - Mam nadzieję, że tam Ministerstwo Zdrowia przedstawi już bardziej konkretne propozycje, również dotyczące wynagrodzeń lekarzy - powiedział Jankowskich i jednocześnie zapowiedział, że Naczelna Izba Lekarska również będzie chciała uczestniczyć w spotkaniu.
Jednym z tematów, który poróżnił NIL i resort zdrowia jest kształt projektu ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Jego zapisy, m.in. dotyczące wprowadzenia przydziału miejsc szkoleniowych na rezydenturę w zależności od potrzeb kadrowych regionu, wywołują zdecydowany sprzeciw lekarzy.
Umówiliśmy się na wspólny zespół, którego przewodniczącym będzie lekarz, minister Tomasz Maciejewski, a w którego skład wyjdą przedstawiciele rezydentów, Matek Lekarek i Naczelnej Izby Lekarskiej, tak żebyśmy mogli wypracować rozwiązania dotyczące kształcenia, które będą optymalne następnie pracy - zapowiedział Jankowski.
Redaktorka Forsal.pl. Absolwentka stosunków międzynarodowych ze specjalizacją bezpieczeństwo i studia strategiczne na Uniwersytecie Warszawskim, a z pasji dziennikarka. W przeszłości związana z Polską Press i Polską Agencją Prasową.
Specjalizuje się w tematach związanych z bezpieczeństwem krajowym i międzynarodowym oraz tematyką społeczną. Od lat przygląda się przestrzeganiu praw człowieka w Polsce i na świecie. W wolnym czasie ogląda mecze siatkówki i czyta kolejne reportaże.

