Galopujący wzrost gospodarczy i 170 mln konsumentów rozpalają wyobraźnię inwestorów. Zobacz, dlaczego USA chcą „odbić” Chinom Nigerię - największą gospodarkę Afryki.
Galopujący wzrost gospodarczy i 170 mln konsumentów rozpalają wyobraźnię inwestorów. Zobacz, dlaczego USA chcą „odbić” Nigerię Chinom.
Barack Obama słusznie zauważa, że Afryka przedstawia niesamowite możliwości dla amerykańskich firm. W tym wyścigu do wyłaniających się z bezkresu Czarnego Lądu gospodarek Stany Zjednoczone stają z dużym opóźnieniem, po tym, jak oddały Chinom prowadzenie. Wartość wymiany handlowej Państwa Środka z Afryką przekroczyła w ubiegłym roku 200 mld dol. Przewagą Ameryki jest jednak program, jaki Obama oferuje Afryce.
Nigeria jest krajem o skomplikowanej historii, który zdecydowanie rozkwita pod cywilnymi rządami. Od 1999 roku średni roczny wzrost PKB Nigerii sięga 8,6 proc., podczas gdy w ciągu poprzednich 16 lat sprawowania władzy przez wojskowych wynosił on katastrofalne ok. 1,5 proc. Jak podaje w swoim raporcie McKinsey, w 2013 roku produkt krajowy brutto Nigerii był warty 510 mld dolarów, czyli 145 proc. PKB wypracowanego przez Republikę Południowej Afryki, kraju z dużo lepiej rozwiniętym przemysłem. Autorzy raportu zauważają, że te optymistyczne dane odkryły gospodarkę znacznie bardziej zróżnicowaną niż powszechnie mniemano. Pokazały też ogromny potencjał Nigerii, która przy wdrożeniu właściwym reform i inwestycji może rozwijać się w tempie 6 proc. PKB i przeskoczyć z 26 gospodarki na świecie do pierwszej dwudziestki największych gospodarek Ziemi w 2030 r., a jej PKB może przekroczyć 1,6 bln dol.
Przełom tysiącleci był dla kraju bardzo łaskawy. Gospodarka Nigerii rozwija się nieprzerwanie od 2000 roku. Udało jej się także uciec od pułapki opierania całej gospodarki narodowej na wydobyciu ropy naftowej i gazu.
Bardzo pozytywny wpływ na Nigerię mogą mieć zapowiadane przez Obamę programy rozwojowe. Prezydent USA wie, że bez inwestycji w infrastrukturę nie będzie mógł w pełni wykorzystać potencjału tej współpracy. Według Bloomberga, Stany Zjednoczone chcą odcisnąć w Afryce swój komercyjny ślad. Na wczorajszym forum Obama obiecał Afryce 33 mld dol. – w tym warte 14 mld dol. inwestycje amerykańskich firm, m.in. General Electric i Coca-Cola. Do tego dochodzi 7 mld dolarów na wparcie amerykańskiego eksportu oraz 12 mld na podwojenie dostępu do elektryczności w Afryce Subsaharyjskiej.
Ten ostatni z wymienionych program (poprawy dostępu do elektryczności) nie powstał przypadkiem. Braki prądu są ogromną przeszkodą dla rozwoju przemysłu, a zdaniem Międzynarodowej Agencji Energii dotykają one nawet 70 proc. Afrykanów. Dlatego Obama proponuje program Power Africa (energia dla Afryki), pięcioletni plan warty 7 mln dolarów, mający na celu podwojenie dostępu do elektryczności w Etiopii, Ghanie, Kenii, Liberii, Nigerii i Tanzanii.
Na podstawie wspomnianego raportu powstało ciekawe opracowanie mitów dotyczących gospodarki Nigerii.
Według autorów z opiniotwórczego Project Syndicate, te rozpowszechnione fałszywe przekonania szkodzą rozwojowi kraju, wpływając np. na decyzje zagranicznych inwestorów. Wśród mitów wymieniana jest np. zależność gospodarki od wydobycia ropy naftowej, a także niestabilność gospodarki kraju, której wahania są nieprzewidywalne. Tymczasem tylko 14 proc. PKB Nigerii pochodzi w wydobycia surowców, a dzięki reformom i zróżnicowanym kierunkom rozwoju gospodarka kraju rośnie stabilnie od 15 lat.
Do tej korzystnej sytuacji jednak jeszcze daleka droga. Najpierw Nigeria musi rozprawić się z głównymi przeszkodami rozwoju. Jedną z nich jest znikomy dostęp do elektryczności, zapewniany na ogół własnymi generatorami.
Kolejną przeszkodą, z którą będzie sobie musiała poradzić Nigeria, jest jej burzliwa historia. Przez 60 lat kraj był kolonią brytyjską, do dziś angielski jest tu językiem urzędowym. Od odzyskania autonomii w 1960 r. Nigeria zdążyła przejść przez trzy republiki, cztery zamachy stanu i trwające 16 lat rządy wojska. W pierwszym zamachu, nieudanym odłączeniu się od kraju Republiki Biafry, pomagał zresztą Polak, Jan Zumbach, były pilot dywizjonu 303.
Dziś niepokojem napawa działalność islamskiej radykalnej grupy Boko Haram, która wsławiła się porwaniem ponad 200 dziewcząt. Dzieci do dziś nie wróciły do domów.
Jeśli zainteresowała Cię galeria o Nigerii,
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Powiązane
Zobacz
|
