W pierwszej dekadzie po drugiej wojnie światowej współczynnik dzietności (TFR) w Polsce był bardzo wysoki jak na Europę, bo sięgał aż 3,7, w 1960 r. spadł nieznacznie poniżej 3, a w 1970 r. do 2,20. Ostatni jego znaczący skok – do 2,42 - odnotowaliśmy w 1983 r. Stało się tak, bo w okres rozrodczy wchodziły kobiety z pokolenia powojennego wyżu. W efekcie w ostatnim roku stanu wojennego urodziło się ponad 723 tys. dzieci – najwięcej od blisko ćwierćwiecza (dla porównania – w 2025 r. było to 238 tys., a więc ponad 3 razy mniej). Bardzo szybko doszło jednak do załamania tego wyniku: w ciągu zaledwie 5 lat liczba urodzeń spadła poniżej 600 tys., a w 1990 r. TFR osiągnął wartość 1,99 – czyli pierwszy raz w dziejach znalazł się wyraźnie poniżej progu zastępowalności pokoleń (2,1).

Demografia w Polsce: dzietność pikuje wzorem Korei Południowej

Na początku XXI wieku mieliśmy do czynienia z niebywałym przyspieszeniem spadku dzietności – już w 2003 r. TFR zjechał nam do poziomu 1,2 – jednego z najniższych na świecie. Odpowiadały za to przede wszystkim miasta, w których współczynnik spadł poniżej 1, a nawet poniżej 0,9: w Sopocie GUS odnotował wtedy 0,86, w Sosnowcu, Opolu i Wrocławiu 0,89, w Warszawie – 0,96. Względnie wysoki TFR miały wtedy tereny wiejskie: w powiatach suwalskim, limanowskim, makowskim, łosickim czy kościerskim TFR był bliski 1,9 lub nawet wyższy.

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej doszło do kilkuletniego odbicia współczynnika – w 2009 r. doszliśmy do 1,39, ale kryzys finansowy przyczynił się w następnych latach do kolejnego spadku, który, z niewielkimi wahnięciami, trwa do dziś. W 2013 r. zjechaliśmy do 1,26, a w 2023 r. do 1,16. W 2025 r. balansowaliśmy na granicy 1. To najniższy, obok Malty, poziom w Europie i jeden z najniższych na świecie (Korea Płd. ma 0,7, a w Seulu 0,5). To w praktyce oznacza, że przy obecnej intensywności statystyczna kobieta w Polsce urodzi w całym swym okresie rozrodczym tylko jedno dziecko. Jako się rzekło, 60 lat temu ten współczynnik był 3 razy wyższy, a 36 lat temu – dwa razy wyższy.

Demografia Polski: Przyczyny spadku dzietności są złożone. Skutki też

Demografowie podkreślają, że spadek TFR wynika z nałożenia się na siebie wielu różnych czynników: od zmiany modelu rodziny, przez wyraźne wydłużenie okresu edukacji i opóźnianie przez to zarówno startu kariery zawodowej, jak i decyzji o rodzicielstwie (przez dekady Polki rodziły pierwsze dziecko po dwudziestce, a dziś częściej po trzydziestce), po sytuację materialną młodych ludzi i sygnalizowane przez nich trudności w godzeniu pracy zawodowej z życiem rodzinnym lub innymi alternatywnymi formami egzystencji.

Skutki niskiej dzietności stały się w ostatnim czasie dość powszechnie znane: chodzi nie tylko o zmianę struktury demograficznej całego społeczeństwa, przede wszystkim jego starzenie się, ale też ubytek osób w wieku produkcyjnym, wzrost obciążenia systemów zabezpieczenia społecznego (emerytalnego i opieki zdrowotnej), zmniejszenie się liczby podatników (co osłabia możliwości finansowania usług publicznych) oraz utratę konkurencyjności na rynkach międzynarodowych (bo – mówiąc najprościej – dojmująco brakuje rąk i mózgów do pracy, zwłaszcza w niektórych sektorach).

W najnowszych „Wiadomościach Statystycznych”, w tekście „Autokorelacja przestrzenna współczynnika dzietności w Polsce”, dr Agnieszka Orwat-Acedańska zwraca uwagę, że długotrwałe utrzymywanie się niskiej dzietności może prowadzić do depopulacji na niektórych obszarach kraju, szczególnie słabiej zurbanizowanych, i pogłębiania się nierówności regionalnych. W jej pracy znajdziemy najświeższą analizę przestrzennego zróżnicowania współczynnika dzietności. A jest ono, jak się okazuje, przeogromne.

ikona lupy />
Demografia Polski: Współczynnik dzietności w powiatach w latach 2002-2023. / Forsal.pl / Opracowanie: dr Agnieszka Orwat-Acedańska, „Autokorelacja przestrzenna współczynnika dzietności w Polsce”, „Wiadomości Statystyczne”, GUS, marzec 2026 (na podstawie danych BDL).

Polska wieś upodabnia się do miast, więc dzietność spada

Pierwsza zmiana obserwowana w XXI wieku jest taka, że o ile jeszcze na początku stulecia utrzymywała się znaczna różnica wskaźnika dzietności na wsi (powyżej 1,5) i w mieście (poniżej 1,1), to w kolejnych latach zaczęła się ona zacierać. Wprawdzie w 2023 r. TFR był na wsi (1,238) ciągle wyższy niż w mieście (1,106), ale badaczka zwraca uwagę, że „postępująca urbanizacja prowadzi do upodabniania się stylów życia”. Spadkowi dzietności na wsi sprzyja także intensywna migracja młodych kobiet do miast – ponad połowa Polek idzie na studia co często wiąże się z przenosinami, przynajmniej czasowymi, do ośrodków akademickich. Wiele kobiet zostaje potem w miastach z uwagi na znacznie większe możliwości podjęcia pracy zgodnej ze swoją specjalizacją.

Jest jeszcze inna istotna okoliczność: wielu ludzi mających de facto centra swej aktywności zawodowej w miastach osiedla się na okalających te miasta terenach wiejskich. Tam też, siłą rzeczy, mieszkają ich dojeżdżające do miejskich szkół i uczelni dzieci. W naturalny sposób obniża to liczbę urodzeń (a często także wskaźnik dzietności) w samych miastach, a podbija na terenach wiejskich – ale, jak jasno wynika z przywołanej analizy, są to niemal wyłącznie tereny okalające metropolie i inne duże miasta oraz dobrze z nimi skomunikowane. W mikroskali widać to choćby na Pomorzu, gdzie Sopot odnotował w skali kraju najniższy w wskaźnik dzietności (0,692), a w pobliski powiat kartuski może się cieszyć wskaźnikiem najwyższym (1,88).

Dzietność w województwach: Podkarpacie upodabnia się do Śląska

W skali wojewódzkiej najwyższe i dość stabilne wartości TFR odnotowano w XXI wieku w województwach: pomorskim, małopolskim, wielkopolskim i mazowieckim. Z kolei niska dzietność utrwaliła się w województwach: opolskim, śląskim, dolnośląskim i zachodniopomorskim. Z kolei w warmińsko-mazurskim, podkarpackim i lubelskim, zaobserwowano większą zmienność TFR, np. w warmińsko-mazurskim zmalał on z 1,382 w 2002 r. do 1,058 w 2023 r. (spadek o 23 proc.). Co bardzo ważne - od 2011 r. różnice między województwami o najwyższych i najniższych wartościach TFR zaczęły się zmniejszać: wartości TFR w województwach o tradycyjnie wyższej dzietności, jak podkarpackie i lubelskie, zrównały się z obserwowanymi w województwach o niższej dzietności: śląskim i dolnośląskim. Po 2018 r. w większości województw odnotowano wartości najniższe od zakończenia drugiej wojny światowej.

Powiaty o najniższej dzietności w Polsce (TFR, 2023):

  • Sopot – 0,692
  • Karkonoski – 0,818
  • Bieszczadzki - 0,819
  • Kamiennogórski – 0,854
  • Kłodzki – 0,856

Powiaty o najwyższej dzietności w Polsce(TFR, 2023):

  • Kartuski – 1,88
  • Garwoliński – 1.631
  • Przasnyski – 1,593
  • Siedlce - 1,560
  • Limanowski – 1,519
ikona lupy />
Demografia Polski: powiaty o najwyższym i najniższym współczynniku dzietności. / Forsal.pl / Opracowanie: dr Agnieszka Orwat-Acedańska, „Autokorelacja przestrzenna współczynnika dzietności w Polsce”, „Wiadomości Statystyczne”, GUS, marzec 2026 (na podstawie danych BDL).