Nic za darmo od Trumpa -Zełenski krytykuje USA! W tle nowy militarny "trójkąt".

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 marca 2025, 07:51
Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski/PAP/EPA
Relacje między Ukrainą a Stanami Zjednoczonymi wchodzą w nowy, chłodniejszy etap. Prezydent Wołodymyr Zełenski w ostatnich wystąpieniach otwarcie skrytykował nową propozycję USA dotyczącą współpracy surowcowej i pomocy militarnej. Główne zarzuty? Próba przekształcenia wojennej pomocy w spłacany z odsetkami kredyt oraz chęć przejęcia kontroli nad ukraińskimi złożami.

To nie był kredyt

„Ukraina nie będzie traktować udzielonej pomocy wojskowej jako długu. Jesteśmy wdzięczni za wsparcie, ale to nie był kredyt i nie pozwolimy, by tak to przedstawiano” – powiedział wczoraj wieczorem Zełenski. Ten mocny cytat obiegł ukraińskie media i jasno pokazuje, że Zełenski nie ma zamiaru godzić się na rolę dłużnika Zachodu. Przywódca ukraińskich władz, powołując się na oficjalne komunikaty z Waszyngtonu dodał jeszcze, że Stany Zjednoczone nie będą już udzielać Ukrainie bezpłatnej pomocy

Nowe warunki pomocy: twarde dolary i twardsze reguły

Według doniesień „The Washington Post” nowa amerykańska propozycja zakłada, że cała dotychczasowa pomoc wojskowa ma być traktowana jako dług – z pełnym oprocentowaniem i spłatą z przyszłych zysków z eksploatacji surowców. USA chcą też 50% udziału we wszystkich przychodach z nowych i istniejących głównych źródeł dochodu Ukrainy oraz kontrolę nad funduszem inwestycyjnym poprzez przewagę liczebną w radzie zarządzającej.

„To nie jest oferta, to ultimatum” – skomentował anonimowo jeden z byłych ukraińskich urzędników. Jak dodał, propozycja „albo pokazuje skrajną bezczelność, albo jest próbą ustawienia negocjacji w pozycji siły”.

Europa zamiast USA?

W obliczu napięć z USA, Ukraina intensyfikuje kontakty z europejskimi sojusznikami. Zełenski ogłosił, że trwają przygotowania do zamkniętego spotkania w formule „trójkąta”: Francja, Wielka Brytania i Ukraina. Głównym tematem ma być możliwe rozmieszczenie wojskowych kontyngentów na terenie Ukrainy.

„Zapraszamy wąskie grono: Francja, Wielka Brytania i Ukraina na pewno będą. To taki, powiedzmy, trójkąt” – powiedział Zełenski, podkreślając, że nie wszystkie państwa zostaną zaproszone. Spotkanie ma mieć charakter roboczy i kameralny, bez rozgłosu.

Brzmi jak nowy sojusz, ale eksperci są ostrożni. Brak zaproszenia dla Niemiec czy USA może oznaczać poważniejsze napięcia w zachodniej koalicji, albo po prostu niewiarę w skuteczność obecnych formatów dyplomatycznych.

Drony, rakiety, amunicja – nowa linia frontu to produkcja

W tle geopolitycznych tarć, Ukraina skupia się na budowie własnych zdolności obronnych. Kijów uzyskał licencje na produkcję systemów obrony powietrznej, a także dostęp do europejskich magazynów z amunicją. To może oznaczać szerszy transfer technologii i częściową niezależność od dostaw z USA.

Choć Amerykanie wcześniej odmówili Ukrainie prawa do produkcji rakiet Patriot, z Europą udało się podobno dogadać w sprawie systemów IRIS-T lub NASAMS. Dodatkowo, planowane są inwestycje w lokalną produkcję dronów i pocisków – technologia, która już odegrała kluczową rolę na polu walki.

Zełensky rozważa rozmowy z... rosyjskim biznesem

W zaskakującym wątku, Zełenski przyznał, że choć rozmowa z Putinem nie wchodzi w grę, to dopuszcza możliwość kontaktu z przedstawicielami rosyjskich firm i regionów. „Uważam, że w Rosji są firmy, które mają swoje interesy i działają w różnych regionach – także tych o poważnym znaczeniu gospodarczym. Sądzę, że moglibyśmy z nimi rozmawiać, jeśli mają pomysł, jak zakończyć wojnę” – powiedział Zełenski.

Taki gest może być próbą obejścia kremlowskiej propagandy i dotarcia do wpływowych graczy w samej Rosji. Ale jak na razie wydaje się, że takie pomysły nie mają oparcia w rzeczywistości.

Pomoc, która dzieli zamiast łączyć?

Pomoc wojskowa miała być symbolem sojuszniczej jedności, tymczasem coraz bardziej staje się polem rozgrywek polityczno-gospodarczych. Ukraina, rozdarta między potrzebą przetrwania a pragnieniem suwerenności, musi lawirować między interesami Waszyngtonu, Paryża, Londynu i Berlina. Czy „trójkąt” z Francją i Wielką Brytanią to nowa nadzieja, czy tylko kolejna iluzja geopolitycznego wsparcia? Na razie wiadomo jedno: darmo Zełenski nic już więcej nie dostanie od USA.

Sławomir Biliński

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj