Utrata zysków na tę sumę wiąże się ze spadkiem dochodów ze sprzedaży biletów o 55 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, przy ograniczeniu ruchu lotniczego o 48 proc.

Po koniec marca IATA prognozowało, że spadek zysków wyniesie 252 mld USD.

Straty przewoźników, większe niż przewidywano, wiążą się też z powolniejszym niż zakładano wcześniej otwieraniem połączeń lotniczych. IATA przypuszcza, że ruch zostanie przywrócony początkowo na liniach krajowych, a dopiero potem na trasach międzynarodowych.

Tydzień wcześniej dyrektor generalny IATA Alexandre de Juniac poinformował, że światowe towarzystwa lotnicze nie są stanie zwrócić klientom pieniędzy za bilety na niezrealizowane loty i wydają im w zamian vouchery, by utrzymać płynność finansową

Branża lotnicza jest krytykowana przez organizacje konsumenckie za łamanie zasad dotyczących wypłacania zwrotów za bilety w określonym terminie. IATA argumentuje, że jedną trzecią zatrudnionych w globalnym transporcie powietrznym wysłano na przymusowe urlopy lub zwolniono z pracy.

Światowe towarzystwa lotnicze twierdzą, że spowodowany koronawirusem kryzys grozi zlikwidowaniem 25 mln miejsc pracy na całym świecie. Dlatego IATA domaga się dla swych członków szybkiej pomocy państwowej ostrzegając, że kończą się im środki finansowe.

Według statystyk IATA, ogólny spadek przewozów pasażerskich sięgał na początku drugiego kwartału 70 proc., przy czym w Europie było to aż 90 proc.