Ostra konkurencja i spadek sprzedaży detalicznej spowodują upadek kilkuset hurtowni żywności

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
31 marca 2010, 04:24
W tej chwili na polskim rynku działa nieco ponad 4 tysiące hurtowni z artykułami spożywczymi. Ale na koniec roku będzie ich przynajmniej kilkaset mniej. Proces kurczenia się polskiego rynku hurtowego przybiera na sile. Docelowo za kilka lat na rynku przetrwa tylko co druga hurtownia/ST
Na polskim rynku działa nieco ponad 4 tysiące hurtowni z artykułami spożywczymi. Ale na koniec roku będzie ich przynajmniej kilkaset mniej. Proces kurczenia się polskiego rynku hurtowego przybiera na sile. Za kilka lat na rynku przetrwa tylko co druga hurtownia.

Dlaczego ten rynek tak szybko się kurczy? Przede wszystkim z powodu coraz większej dominacji dużych graczy. Zdaniem Tomasza Starusa, dyrektora działu oceny ryzyka Euler Hermes, najbardziej zagrożone są małe i średnie podmioty, które przestają być konkurencyjne wobec liderów rynku. – Więksi ze względu na skalę działania są w stanie wynegocjować niższe ceny u dostawców, a tym samym zaproponować taniej towar handlowcom – tłumaczy Tomasz Starus.

Szacuje się, że decydując się na współpracę z największymi dystrybutorami, sklepy mogą zaoszczędzić od kilku do nawet kilkunastu procent. Zagrożoną grupą hurtowni są także te firmy, które nie rozwijają własnych sieci detalicznych. Te gwarantują im nie tylko stały zbyt. Ich siłą jest także to, że zarabiają nie tylko na marżach hurtowych, ale także detalicznych. – To niezwykle ważny element, bo handel staje się coraz bardziej sieciowy. Mniejsza liczba niezależnych podmiotów to mniej odbiorców dla hurtowni, które nie mają swoich sklepów – wyjaśnia Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Wiedzą o tym najwięksi hurtownicy, tacy jak Emperia Holding, Eurocash czy Specjał. Sieć Nasze Sklepy należąca do hurtowni Specjał powiększyła się np. w ciągu roku o ponad 400, do 1,4 tys. sklepów. Pod prąd zmierza natomiast Makro Cash & Carry, które postawiło na niezależnych handlowców. Firma wycofała się nawet z rozwoju sieci sklepów pod marką Aro. Zdaniem ekspertów to błąd, który może Makro Cash & Carry wiele kosztować. Jak zauważa Tomasz Starus, niezależni kupcy nie są lojalni i w każdej chwili mogą wybrać innego dostawcę oferującego lepsze warunki.

– Będziemy się przed tym bronić, wprowadziliśmy np. nową politykę cenową pod hasłem gwarancja najniższej ceny. Oferujemy zwrot różnicy, w sytuacji, gdy cena produktu włączonego do programu w innej hurtowni jest niższa niż oferowana w naszych placówkach – tłumaczy Magdalena Figurna z Makro Cash & Carry Polska. Hurtowniom nie sprzyja też sytuacja na rynku. Jak wynika z danych GUS w styczniu sprzedaż detaliczna była niższa o 3,3 proc. w skali roku, a w lutym już o 4,9 proc. W całym 2010 roku, jak prognozuje PMR, wartość handlu detalicznego zwiększy się w niewielkim stopniu – najwyżej o 0,7 proc., do 225 mld zł.

i02_2010_063_166_001a_001_188008.jpg
Dystrybutorzy żywności stawiają na własne sklepy
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: handelforsal
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj