Przasnyski: Niedźwiedzie dziękują politykom i czekają na agencje

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 sierpnia 2011, 18:02
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Amerykańscy politycy zrobili już swoje. Teraz kolej na agencje ratingowe. Jeśli ocena długu USA zostanie obniżona, byki czekają kolejne nieprzyjemne chwile.

Wtorkowa sesja przyniosła kontynuację spadkowej tendencji na warszawskim parkiecie. Pesymistyczne nastroje dominowały na wszystkich giełdach. Inwestorzy wciąż byli pod wrażeniem poniedziałkowych informacji, wskazujących na nadchodzące spowolnienie w globalnej gospodarce. Początkowo skala zniżki nie była duża. Indeks największych spółek zaczął od spadku o 0,25 proc. Osiągnięty na otwarciu poziom minimalnie niższy od 2700 punktów okazał się maksimum dnia. Już w pierwszej godzinie nastąpił mocny atak podaży, który sprowadził indeks 35 punktów w dół, o ponad 1 proc. poniżej poniedziałkowego fixingu. Pozostałym wskaźnikom nie wiodło się lepiej.

Już rano trudno było dostrzec akcje spółek, które nie ulegały przecenie. Początkowo liderami spadków były papiery Bogdanki, Lotosu, Pekao i PKN Orlen, zniżkujące po około 2 proc. Później podaż im trochę odpuściła, natomiast na prowadzeniu znalazły się tracące po ponad 4 proc. walory Getinu i PBG. Po południu o 2 proc. w dół szły papiery PKO a chwilami ponad 1,5 proc. spadały akcje Telekomunikacji Polskiej i PGNiG. Próby zmniejszenia skali przeceny nie odnosiły większych rezultatów. Po nieudanym przedpołudniowym zrywie indeksy przez cały dzień szły w dół, ale bez wielkiej dynamiki. Dopiero pod koniec notowań byki podjęły jeszcze jedną próbę ruchu w górę, która także zakończyła się niepowodzeniem.

Nerwowo było także na głównych giełdach europejskich. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zaczęły dzień od spadku po 0,5-0,7 proc. Początkowo nieco lepiej zachowywał się londyński FTSE, ale i on dołączył do kolegów. Do południa zmiany nie były zbyt wielkie, jednak później podaż niedźwiedzie zaczęły coraz mocniej przyciskać. Tuż po godzinie 14.00 wszystkie trzy wskaźniki traciły solidarnie po 1 proc. Momentami mocniej w dół szedł DAX, zniżkując nawet o 1,5 proc. Z czasem sytuacja nieco się uspokoiła, jednak pod koniec dnia napięcie ponownie wzrosło. Wskaźnik w Atenach spadał o ponad 3 proc. Zza oceanu znów napłynęły kiepskie informacje makroekonomiczne. Dochody Amerykanów zwiększyły się w czerwcu o 0,1 proc., o połowę mniej, niż się spodziewano. Wydatki natomiast obniżyły się o 0,2 proc., a oczekiwano ich wzrostu o 0,2 proc.

Sesja na Wall Street zaczęła się od spadku indeksów po 0,4-0,5 proc. Początkowo wielkiej chęci do zwiększania jego skali nie było widać, jednak później wskaźniki zaczęły się osuwać, zdecydowanie pogarszając nastroje w Europie. Przed zakończeniem sesji indeksy w Paryżu i Londynie traciły po 1,7 proc. a we Frankfurcie spadek przekraczał 2 proc.

WIG20 ostatecznie zniżkował o 1,34 proc., WIG spadł o 1,25 proc., mWIG40 o 0,85 proc., a sWIG80 o 1 proc. Obroty wyniosły nieco ponad 700 mln zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj