Fundamentem proponowanej reformy jest odejście od archaicznego systemu stawek kwotowych za metr kwadratowy na rzecz podatku ad valorem (od wartości). Choć ogólny zarys ustawy zaprezentowany przez Łukasza Michnika i Włodzimierza Czarzastego jest już gotowy, kluczowe parametry techniczne wciąż budzą najwięcej pytań. Projekt ma na celu ukrócenie spekulacji, jednak brak precyzyjnego określenia progu wejścia oraz stawek procentowych sprawia, że rynek z niepokojem czeka na ostateczną treść dokumentu. W grze pozostają scenariusze progresywne, znane z wcześniejszych koncepcji Partii Razem, które zakładają obciążenia sięgające nawet 3 proc. wartości majątku rocznie.

Nowe plany ustawodawcze w obszarze opodatkowania nieruchomości

Temat podatku katastralnego ponownie staje się centrum debaty politycznej w Polsce za sprawą najnowszych zapowiedzi przedstawicieli Nowej Lewicy. Łukasz Michnik, pełniący funkcję rzecznika ugrupowania, ogłosił, że gotowy projekt ustawy wprowadzający to rozwiązanie zostanie skierowany pod obrady Sejmu w najbliższym czasie. Dokument został poddany szczegółowej analizie podczas ostatniego posiedzenia klubu parlamentarnego i uzyskał zielone światło do dalszego procedowania. Inicjatywa ta stanowi powrót do postulatów, które formacja ta podnosiła już jesienią 2025 roku, dążąc do zmiany systemu obciążeń fiskalnych związanych z posiadaniem majątku nieruchomego.

Zasady działania i cele wprowadzenia podatku katastralnego

Istota proponowanej opłaty opiera się na odejściu od dotychczasowych zasad opodatkowania powierzchniowego na rzecz opłaty naliczanej bezpośrednio od wartości rynkowej posiadanych zasobów mieszkaniowych. Zgodnie z założeniami polityków Lewicy, w tym obecnych na konferencji marszałka Włodzimierza Czarzastego oraz wiceministra Tomasza Lewandowskiego, płatność miałaby charakter roczny. Choć ogólna koncepcja jest jasna, wciąż brakuje precyzyjnych informacji dotyczących konkretnych stawek procentowych oraz progu, od którego naliczany byłby obowiązek płatniczy.Nie określono jeszcze, czy opodatkowanie obejmowałoby już drugą nieruchomość, czy dotyczyłoby dopiero posiadaczy większej liczby lokali.

Rozbieżności między koalicją rządzącą a projektami lewicy

Mimo ofensywy legislacyjnej Nowej Lewicy, stanowisko rządu pozostaje w tej kwestii sceptyczne i powściągliwe. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański jednoznacznie zadeklarował, że gabinet nie prowadzi obecnie żadnych prac analitycznych ani ustawodawczych zmierzających do wdrożenia podatku katastralnego czy opłat od pustostanów. Ta wyraźna rozbieżność pokazuje brak jednomyślności wewnątrz szerokiego obozu władzy co do kierunków reformy rynku mieszkaniowego, co stawia przyszłość projektu w Sejmie pod dużym znakiem zapytania.

Alternatywne propozycje opodatkowania antyspekulacyjnego

Warto zauważyć, że postulat Nowej Lewicy nie jest jedyną propozycją tego typu, gdyż podobne rozwiązania promowała wcześniej Partia Razem. Projekt zaprezentowany przez Adriana Zandberga w listopadzie ubiegłego roku miał charakter wybitnie progresywny i koncentrował się na walce ze spekulacją. Zakładał on, że właściciele trzech do pięciu lokali płaciliby jeden procent ich wartości, przy sześciu do ośmiu mieszkaniach stawka rosłaby do dwóch procent, natomiast posiadanie dziewięciu i więcej nieruchomości wiązałoby się z daniną w wysokości trzech procent. Głównym argumentem zwolenników takich rozwiązań jest potrzeba ukrócenia traktowania mieszkań jako instrumentów inwestycyjnych, co w ich ocenie bezpośrednio przełoży się na poprawę dostępności lokali dla osób poszukujących dachu nad głową.