Plan rozwoju Bundeswehry
Minister obrony Niemiec Boris Pistorius przedstawił w środę pierwszą strategię rozwoju sił zbrojnych.
Rozbudowa Bundeswehry została podzielona na trzy etapy. W krótkiej perspektywie priorytetem ma być szybkie zwiększenie gotowości obronnej do 2029 roku. Kolejna faza, zaplanowana do 2035 roku, zakłada znaczący wzrost zdolności we wszystkich domenach operacyjnych – lądowej, powietrznej, morskiej, cybernetycznej i kosmicznej – zgodnie z celami NATO i krajowymi planami obronnymi. W dłuższej perspektywie, do końca 2039 roku, Niemcy chcą stworzyć bardziej innowacyjne i zaawansowane technologicznie siły zbrojne.
Po zakończeniu dwóch pierwszych etapów Bundeswehra ma liczyć łącznie 460 tys. żołnierzy gotowych do walki, w tym 260 tys. w służbie czynnej i 200 tys. rezerwistów.
10 lat to za długo. Niemcy muszą odstraszać już teraz
W komentarzu na temat strategii publicysta "FAZ" Reinhard Mueller pisze, że Bundeswehra "musi szybciej i skuteczniej wykorzystać" swój potencjał. Krytykuje Pistoriusa za "banalne wnioski, jak choćby to, że niemieckie siły zbrojne powinny ograniczyć biurokrację i w przyszłości zrezygnować z niepotrzebnych meldunków i raportów".
W ocenie Muellera "kluczowe jest, by każdy potencjalny agresor otrzymał jasny sygnał: nikt nie może sobie pozwolić na atak na Niemcy" i to "musi być komunikowane już teraz". Takiej jednoznaczności ma – jego zdaniem – brakować Pistoriusowi.
"Jeśli ktoś powtarza jak mantrę, że Putin najpóźniej do 2029 roku będzie zdolny zaatakować NATO, to nie powinien odkładać planów na jeszcze później. Pół miliona żołnierzy gotowych dopiero za dziesięć lat to zdecydowanie zbyt długo" – czytamy w "FAZ".
Wojska dronowe Ukrainy przegonią Bundeswehrę
Publicysta niemieckiego dziennika zauważa przy tym, że "według niektórych szacunków Ukraina wkrótce będzie mieć tylu operatorów dronów, ilu Bundeswehra ma żołnierzy ogółem".
"Kijów od dawna pokazuje też, jak genialnie improwizować. Słusznie więc nie tylko Pistorius nazywa to napadnięte państwo nauczycielem" – dodaje Mueller.
