Piasecki: Gaz nie ma narodowości

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
10 listopada 2009, 09:19
Marcin Piasecki
Marcin Piasecki/Forsal.pl
Często, a ostatnio już bardzo często, pojawiają się propozycje wdrożenia nowych sposobów zaopatrzenia Polski w gaz. A to połączenia nas z systemem gazociągów niemieckich, a to – choć tę propozycję raczej należy traktować w kategoriach political fiction – czerpania gazu z Nord Stream.

Jest wreszcie propozycja najnowsza – dodatkowych dostaw przez rurę jamalską.

To jest oczywiste, że znakomita część tych propozycji dotyczy gazu tak czy owak pochodzącego z Rosji, co więcej – za częścią firm proponujących nam nowe rozwiązania stoi po prostu Gazprom. Czy to oznacza, że nie warto się nad nimi zastanawiać? Przeciwnie – warto. Dyskusja o dywersyfikacji dostaw gazu toczy się u nas od lat kilkunastu, a jej efekt jest żaden oprócz perspektywy powolnego powstawania bardzo zresztą drogiego gazoportu.

Tymczasem im więcej opcji, tym nasza pozycja staje silniejsza. Im więcej powiązań naszego systemu gazociągów z systemem europejskim, tym Rosjanie będą mniej skłonni do przeciągania i utrudniania rozmów w sprawie gazu. I naprawdę nieważne, jaki surowiec przypłynie do nas z Zachodu, ważne, żeby był. Słowem, stwórzmy sobie szansę oddalenia wizji kolejnego negocjacyjnego horroru, który stał się udziałem Polski w ostatnich miesiącach.

Polecamy: Niemcy chcą nam sprzedać rosyjski gaz

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj