Białorusini masowo poszukują pracy. Boją się podatku dla darmozjadów

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
7 lutego 2015, 11:35
W stolicy Białorusi, Mińsku zdecydowanie wzrosła liczba osób rejestrujących się w biurach pośrednictwa pracy. W styczniu średnio codziennie do urzędu zgłaszało się 70 osób poszukujących pracy, czyli o 80 proc. więcej niż rok wcześniej.

Media tak niespodziewany wzrost liczby osób chcących uzyskać status bezrobotnego tłumaczą planowanym wprowadzeniem podatku dla darmozjadów. Osoby nigdzie nie pracujące i nie poszukujące pracy będą musiały płacić państwu określoną sumę. Według szacunków podatek od darmozjadów wynosiłby równowartość około 1 tysiąca złotych rocznie. Z jednej strony ma on zmobilizować bezrobotnych do poszukiwania pracy.Z drugiej - ujawnić ludzi pracujących na czarno i nie płacących podatków.

W ubiegłym roku na Białorusi nigdzie nie pracowało niemal pół miliona osób, czyli 10 procent ludności w wieku produkcyjnym. Tymczasem w urzędach pracy oficjalnie było zarejestrowanych zaledwie nieco ponad 20 tysięcy ludzi. Część ludzi nie rejestrowała się jako bezrobotni ze względu na niskie zasiłki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj