Prezydent Białorusi mówi o potrzebie zachowania załóg robotniczych i tym samym niedopuszczeniu do masowych zwolnień z pracy. Aleksander Łukaszenka stwierdził, że kryzysy zawsze się kończą i wtedy w fabrykach potrzebne są wykwalifikowane kadry.

Prezydent Łukaszenka przyjmując ministra pracy i polityki socjalnej Białorusi oznajmił, że w najbliższym czasie omówi z rządem i dyrektorami zakładów pracy kwestię zachowania kolektywów robotniczych. "To jest sprawa najważniejsza" - stwierdził Łukaszenka.

Minister pracy Marianna Szczotkina poinformowała, że na razie na Białorusi nie było masowych zwolnień. Zwróciła uwagę, że od początku roku fabryki zredukowały 1800 etatów. To prawie 7 razy mniej niż zwolniono robotników z powodu pijaństwa i naruszenia dyscypliny zawodowej.

Mińskie media od pewnego czasu informują o negatywnych tendencjach w białoruskiej gospodarce. Miejscowe fabryki mają problem ze sprzedażą swojej produkcji. To między innymi efekt kryzysu w sąsiedniej Rosji.

Zdaniem komentatorów masowe zwolnienia robotników doprowadziłyby do pogorszenia nastrojów w społeczeństwie. Tymczasem w tym roku prawdopodobnie w listopadzie na Białorusi odbędą się wybory prezydenckie.

>>> Czytaj też: Bańka długu na świecie musi w końcu pęknąć. Czeka nas kolejny krach finansowy