Kurski: Na paskach jesteśmy więźniami skrótów. TVP to rzetelna telewizja

Ten tekst przeczytasz w 16 minut
19 grudnia 2017, 19:30
Telewizja Polska
Telewizja Polska/Flickr.com
- Chcę, żeby ludzie poddawani praniu mózgu przez Polsat i przede wszystkim TVN, mieli prawo do prawdziwej informacji. W telewizji publicznej dostają co innego niż tam - mówi w wywiadzie dla DGP Jacek Kurski.

Nie gierkowska. Gierek pożyczał drogo. I sporo, acz nie wszystkie, pieniędzy zmarnował. My byliśmy zmuszeni zapożyczyć się na ratowanie płynności oraz elementarny rozwój.

Nie możemy pożyczać za tanio, bo będzie to niedozwolona pomoc publiczna, w związku z czym przechodzimy testy prywatnego wierzyciela czyli quasi rynkowej wyceny. Ile dokładnie płacimy, to tajemnica handlowa. Powiem ogólnie że rynkowo, ale tanio. Wolałbym oczywiście w ogóle się nie zapożyczać, ale to w świetle braku finansowania publicznego byłoby śmiercią telewizji. A ja odbudowuję jej siłę i pozycję.

Mamy płynność i po przelaniu 266,5 milionów z tegorocznej transzy rekompensaty za osoby zwolnione z płacenia abonamentu zamkniemy rok na zero. Może z minimalną stratą.

Kwota rekompensaty dla telewizji pierwotnie miała być większa.

I pod ten bardziej optymistyczny wariant planowaliśmy wyzerowanie bilansu. Teraz poleciłem, żebyśmy mimo mniejszej kwoty wyszli na zero. Sytuacja jest stabilna, ale nie ma powodu do odtrąbienia sukcesu. Wydaliśmy 300 mln zł z ubiegłorocznej sprzedaży obligacji w BGK, otworzyliśmy linię 800 mln zł pożyczki z Funduszu Reprywatyzacji i dostajemy pierwszą transzę z 860 mln rekompensaty. To prawie 2 mld zł, z tym że grubo ponad połowę 1,1 mld plus koszty trzeba będzie oddać.

Jeszcze nie wiem, bo nie ma ostatecznej decyzji co do finansowania mediów publicznych.

Tak, to byłoby możliwe dopiero w 2019 r. Zostaje nam powrót do finansowania całkowicie budżetowego.

Nie wszystko co było w czasach Radiokomitetu było złe. Standard budżetowego finansowania przecież jest standardem niektórych krajów zachodnich. Orły Górskiego też były za Radiokomitetu i też się nie podobają? A jaka produkcja była, ile seriali wspaniałych… Na telewizję wtedy nie żałowano. Pod tym względem mogę tylko zazdrościć Maciejowi Szczepańskiemu.

Nie całkiem, bo prawie 900 mln zł jest ze sponsoringu i reklam.

Ten system został zepsuty przez b. premiera Tuska.

Bo z definicji to jest absurdalne żeby w czasach komputerów i smartfonów, ekranów na dworcach i w hotelach uzależniać obowiązek wnoszenia opłaty abonamentu od zarejestrowania odbiornika. I de facto nie było żadnych sankcji za niepłacenie.

Ograniczenia, jakim podlega telewizja z tytułu otrzymywania abonamentu, czyli niemożność przerywania programów reklamami kosztuje nas rocznie 350 mln zł. Wyliczyliśmy to bardzo dokładnie. Czyli abonament jest dla nas neutralny, bo ile daje, tyle samo w skutek towarzyszących mu regulacji - zabiera. Z tego samego filmu, o tej samej oglądalności, mamy pięć razy mniej wpływów niż stacje komercyjne. To, co zyskujemy z abonamentu, tracimy na reklamach. Większość misji musimy de facto finansować z wpływów komercyjnych.

Bo pomiar widowni jest błędny. Najpierw atakowano telewizję publiczną za to, że spada oglądalność…

Wszystkim spada. A nam nie spada.

Wcale nie. Nam nie spada

Na podstawie własnych obserwacji i badań podmiotu, który ma prawie pół miliona widzów w 180 tys. gospodarstw domowych.

Oczywiście, że nie jest, ale to jednak big data i pokazuje oglądalność szacunkową – która się zasadniczo różni od tego, co prezentuje Nielsen. Niedługo będziemy dysponować tymi danymi w formie przetworzonej, z naukowo-socjologicznym stemplem pod ekstrapolowanymi wynikami.

Przestają oglądać tylko ci, którzy są w panelu Nielsena: wielkomiejscy i politycznie zdefiniowani.

Proszę zobaczyć (oglądamy materiał wideo, w którym uczestnik ulicznego protestu w kwietniu mówi, że jest panelistą Nielsena i kiedyś oglądał TVP, ale od lutego 2016 włącza ją tylko na sport).

A ilu takich jeszcze jest? Przecież ten ujawnił się sam. Jest oczywiste, że istnieje duża grupa politycznie zachowujących się panelistów. To skrajnie wypacza wynik. Uważamy, że oglądalność TVP rośnie. Jesteśmy jedyną telewizją, która pokazuje prawdę o sytuacji politycznej w Polsce.

Nie. Prawdziwym termometrem, wobec braku miarodajnej i wiarygodnej telemetrii, są badania poparcia dla partii politycznych. Podział polityczny w Polsce pokrywa się z podziałem medialnym, co potwierdza ten panelista Nielsena, który się wygadał. Telewizję publiczną oglądają w bardzo dużej części wyborcy konserwatywni, w tym Prawa i Sprawiedliwości. Ale i PSL.

Właśnie że nie. Jedzie pani na tym Nielsenie, nie dogadamy się. Jestem dość krytyczny wobec własnej telewizji, ale uważam, że jest absolutnie najbardziej oglądana. Na mój nos mamy ponad 40 procent rynku. 40-41 proc.

Nie zauważyła pani, że 600 tysięcy z tego miliona schowało się w TVP Info.

Propaganda jest skuteczna tylko w warunkach monopolu. I kiedy Polsat TVN i publiczna robiły propagandę dla Platformy, to przez dwie kadencje to było rzeczywiście skuteczne. Ale teraz my ten monopol przełamaliśmy. I mamy zderzenie dwóch wizji: liberalne telewizje antyrządowe Polsat i TVN kontra telewizja publiczna. Jest więc doskonała oferta, jeśli chodzi o pluralizm i obiektywizm, który jest sumą tego zderzenia.

Co tam było nieprawdziwego?

Telewizja publiczna musi mówić o tym, co w biografii każdego człowieka ma konsekwencje dla narodu. Obejrzałem ten materiał po naszej rozmowie (dopisane w autoryzacji – red.) Rzeczywiście bardzo krytyczny, ale nie ma tam ani jednej nieprawdziwej informacji. A ja wymagam prawdy. Można mieć przekonania i nawet źle i głupio jest ich nie mieć. Ale trzeba mówić prawdę. To jest kryterium oceny.

I uznał komunistów za ludzi godnych utrzymania uprzywilejowanej pozycji już w warunkach wolnej Polski. Zapisał się w polskiej historii jako ktoś, kto ich obronił przed rozliczeniem.

To wszystko prawda i nikt tego nie kwestionuje. Natomiast brak rozliczenia komunistów jest biograficznie najważniejszy i mający najpoważniejsze konsekwencje dla historii. Opozycjonistów, którzy siedzieli w więzieniu, było wielu.

Każdy materiał jest jakąś selekcją.

Co za problem, skoro według pani nikt już nie ogląda telewizji publicznej?

No a poważnie: sposób przedstawiania niektórych polityków przez "Fakty" jest karygodny.

Na paskach jesteśmy więźniami skrótów.

Wolność dziennikarska. Ukarałem dziennikarzy i wydawców za niektóre decyzje antenowe.

Dla agitacji proszę włączyć Polsat, TVN.

Korzystają z koncesji, z częstotliwości państwowych. Też powinny być rzetelne.

Jesteśmy bliżsi prawdy niż oni.

Mieliśmy rozmawiać o telewizji, a pani ciągle o polityce. Gdybyśmy byli nierzetelni, toby nas nie oglądano. A jesteśmy najbardziej oglądaną telewizją w Polsce.

I uważam, że jesteśmy rzetelną telewizją.

Co do intencji i co do zasady jest wyważona, obiektywna i uczciwa. Oczywiście bardzo się różni od Polsatu i TVN. Natomiast widzowie mają możliwość wyboru i gdyby TVP uprawiała propagandę, nikt by jej nie oglądał. To skąd by się wzięło 50-procentowe poparcie dla PiS?

Zasługą tego, że TVP mówi prawdę o Polsce. A ludzie z tej prawdy wyciągają wnioski dla siebie i swoich wyborów.

Nie. Ona pracuje na pokazywanie prawdy, a pokazywanie prawdy pomaga ludziom w ocenie rzeczywistości. Jesteśmy elementem normalności w Polsce.

Pasek mówił, że za rządów PO skradziono.

Jak pani włączy TVN, to się dowie, że tak.

Chcę, żeby ludzie poddawani praniu mózgu przez Polsat i przede wszystkim TVN, mieli prawo do prawdziwej informacji. W telewizji publicznej dostają co innego niż tam.

Nawet jak nie jesteśmy ideałem prawdy, to jesteśmy jej bliżsi niż tamci.

Myślałem, że nie jest pani taka zacietrzewiona.

Nigdy nie kłamałem, a nawet jak mi to zarzucano, to i tak wychodziło na moje.

Jeszcze przed pozyskaniem finansowania zainwestowaliśmy w zeszłym roku w formaty, które nie mogły czekać. To był przede wszystkim zakup praw do transmisji piłki nożnej. Np. ofertę w przetargu na mecze Ligi Narodów UEFA trzeba było wysłać do połowy lutego minionego roku. Wiedziałem, że bez tego nie będzie dużej telewizji publicznej, ale środków jeszcze nie mieliśmy. W ratach bylibyśmy w stanie za to zapłacić nawet bez dodatkowego finansowania, tylko że kosztem drakońskich wyrzeczeń. Podjąłem więc ostrożne ryzyko, wierząc, że jakoś uda się to finansowanie zabezpieczyć.

Drugim takim projektem jest telenowela historyczna „Korona królów”. Kosztuje wprawdzie 200 razy mniej niż „Gra o tron”, ale w skali polskiej telewizji to i tak znaczące środki. Decyzję o produkcji trzeba było podjąć w połowie zeszłego roku. Musieliśmy podjąć wysiłek opowiadania o polskiej historii, nie mogliśmy z tym czekać, aż będą pieniądze. To ostrożne ryzyko oznaczało odpowiedzialność za prestiż telewizji. I to były słuszne decyzje. Polacy nie mogą być skazani na przeżywanie cudzych np. tureckich narracji, bohaterów, historii. Czas na polskie opowieści.

To wynik lepszy niż mieli np. zastani przez nas „Artyści”.

Ciężko było zrozumieć akcję i intrygę. Serial wygrał demokratyczną procedurę nabór ocena selekcja. Nie każdy projekt, który jest atrakcyjny na poziomie scenariusza, zamienia się w dobry serial. Jednak próbować trzeba. Poza tym klimat, muzyka, kolory, zmysłowość, architektura Krakowa…

Tych mniejszych. Nie wszystko się udaje. Ważniejsza będzie dla mnie ocena większych produkcji, jak „Korona królów” obliczona na lata.

Między innymi na upgrade technologiczny.

W pierwszej kolejności będziemy korzystać z rekompensaty, bo za te pieniądze nie musimy płacić. Transze pożyczki, których jeszcze nie bierzemy, nie są oprocentowane, więc zostawiamy te środki na koniec.

Wolałbym, żebyśmy nie musieli. Ale to zależy od docelowego systemu finansowania. Przede wszystkim podniesiemy ośrodki terenowe, bo wymagają reanimacji. Przyjęliśmy dla nich program inwestycyjny 200 mln zł, jest już i będzie stopniowo realizowany w przyszłym roku. I następnych.

Za rok, półtora. Kiedy wszystkie przejdą na HD, w produkcji i emisji. Jest jeszcze problem dystrybucji programów tych ośrodków.

Ale jak ktoś korzysta z kablówki albo satelity, nie chce mu się dostawiać jeszcze anteny naziemnej dla jednego kanału.

Bo ustawa nie precyzuje, że to musi być program z danego regionu. Informowałem już z przewodniczącego KRRiT Witolda Kołodziejskiego o tej chorej sytuacji.

W takim razie są jeszcze posłowie koalicji. Ośrodkom trzeba pomóc, żeby ożyły. Wszystko tam jest zakurzone, na wymarciu. Widać też straszne postarzenie. W Warszawie średnia wieku w telewizji to 50 lat, a w ośrodkach pełno 60-latków.

Oczywiście, ja uwielbiam starszych ludzi. Tylko stwierdzam fakt. To sól telewizji. Bardzo szanuję tych ludzi za to, że przetrwali i doczekali, mam nadzieję, większych możliwości.

Będziemy też budować siedziby oddziałów, bo niektóre nie mają budynków.

…Gorzów i Olsztyn.

Nie dostanie nowej siedziby tylko raczej zostanie zmodernizowana istniejąca. Pracujemy ciągle nad tym.

Jest, ale sprawdzamy inne możliwości. Chcemy w większym stopniu wykorzystać technologię wirtualną. To by dało dobry i szybki efekt antenowy przy niższych kosztach. Stanowe studia CNN czy Foxa to niekiedy barak i komputer.

Nie mamy baraków, tylko często potężne budowle; w każdym razie niekoniecznie trzeba budować duże, pełne siedziby. A resztę środków z rekompensaty wydamy na programy dla anten ogólnopolskich.

Tak. Musieliśmy ich trochę przegłodzić. To był słuszny pomysł. Nie wierzyłem w zasięg tego multipleksu ani w to, że na początku ludziom będzie się chciało go szukać. Przeczekałem, aż się konkurenci wykrwawią (nadawcy kanałów Zoom TV, Metro, WP1 i Nowa TV), inwestując ciężkie pieniądze bez efektu. Tam się płaci po kilka milionów rocznie za emisję. My na szczęście nie musimy płacić w okresie, gdy nie wykorzystywaliśmy swoich slotów. Do połowy 2018 r. je zajmiemy, mam już pomysł.

Będzie jakiś rodzaj oferty sportowej, ale nie mogę tego doprecyzować. Negocjujemy cenę z Emitelem. Jak wejdziemy, będzie też taniej dla tych, którzy już tam nadają. Potrzebna też będzie wspólna akcja promocyjna. Co do zasady popieram rozwój telewizji naziemnej, bo to osłabi w perspektywie najbliższych lat Cyfrowy Polsat i NC+. Atrakcyjność oferty naziemnej zmarginalizuje za kilka lat rolę dekoderów satelitarnych.

Młodość. Czasem się palnie bzdurę. Ukarałem ich.

Dla młodego człowieka być zawieszonym przez trzy miesiące to sporo.

Chyba wróci od nowego roku. Czeka go degradacja. Będzie terminował w WOT albo w portalu.

No to chyba w WOT.

Nie rozmawiałem z nim, ale powiedziano mi, że tak. Tę rozmowę z nim przeprowadzono.

To dobry dziennikarz, bardzo odważny, zmaga się z mafią trójmiejską.

Nobody’s perfect.

Producenci będą pracować w ramach poszczególnych redakcji – sportowej, rozrywki itd. – a nie w osobnej agencji, która była telewizją w telewizji i workiem bez dna. Dzięki temu kosztorysowanie i produkcja będą transparentne. I upieczemy drugą pieczeń na jednym ogniu, bo przywrócimy dzięki temu redakcje twórcze zlikwidowane przez Juliusza Brauna (były prezes TVP) poprzez wyrzucenie ponad 400 osób z zawodów twórczych.

W efekcie większość tych ludzi utraciła związek z telewizją.

Nie miałem. Zatrudniając ich z powrotem, przyznałbym, że umowa outsourcingu była pozorna i ZUS kazałby nam drugi raz zapłacić składki, które z pieniędzy telewizji wpłacił już LeasingTeam.

Uznał bez skutków finansowych.

Nie chcę deklarować. W okresie przejściowym może być drożej, bo ktoś się zwolni, ktoś się nie zgodzi na zmiany, trzeba będzie wypłacić odprawy. Ale docelowo produkcja będzie tańsza. zobaczy pani po ośmiu miesiącach, najpóźniej na koniec roku. Bez tego usprawnienia i uporządkowania telewizja nigdy nie będzie wielka.

Chciałbym, by telewizja miała taki budżet i taki rozmach jak wtedy. Ale to koniec podobieństw. Telewizja Szczepańskiego była instrumentem propagandy. My jesteśmy elementem wolności pluralizmu i normalności. Wywołujemy wściekłość za przełamanie monopolu i dopuszczenie pomijanej połowy narodu do przestrzeni debaty publicznej.

Ale pani wredna (śmiech).

Ja? Nigdy! Tylko prawda jest ciekawa. I ludzie to doceniają.

>>> Czytaj też: Uberyzacja pracy to pułapka? Może wywołać falę prekaryzacji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj