Co z trasą Rail Baltica?
Kolejny zwrot w sprawie budowy Rail Baltica. To największa kolejowa inwestycja w Polsce, która mimo prób nie może się rozpocząć. Wciąż nie podpisano umowy z wykonawcą pierwszego odcinka, mimo że przetarg na budowę ogłoszono w styczniu 2025 roku.
Chodzi o rozbudowę trasy Ełk–Białystok (ok. 103 km). W przyszłości mają tędy jeździć pociągi z prędkością 200 km/h. Linia ma stanowić kluczowe połączenie krajów bałtyckich z resztą Europy.
Odwołania paraliżują budowę
W sierpniu 2025 roku okazało się, że chętnych do budowy polskiej części trasy jest pięć podmiotów. Najniższą ofertę złożyło konsorcjum Mirbud–Torpol – 4,567 mld zł. W listopadzie PLK S.A. wybrała te podmioty, ale konkurenci (Budimex) złożyli odwołanie.
W sądzie powołali się na rzekome zatajenie kary (o wysokości 15 tys. zł), którą Mirbud otrzymał w 2022 roku. Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) przyznała im rację, każąc kolejarzom unieważnić najtańszą ofertę. To spowodowało szereg następstw.
Odwołał się Mirbud, a także trzeci w kolejności Track Tec Construction. Tym razem KIO kazała odrzucić także ofertę Budimeksu. Spowodowało to, że z pięciu potencjalnych chętnych ostały się trzy podmioty. Ale to jeszcze nie koniec.
W połowie kwietnia okazało się, że Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) uchylił wyrok z 2022 roku w sprawie kary dla Mirbudu (wspomniane 15 tys. zł). Tym samym znika powód, dla którego polską firmę wykluczono z postępowania na Rail Baltica.
Budowa w klinczu. Co dalej?
Umowy na budowę polskiego odcinka Rail Baltica wciąż nie podpisano. Mirbud wierzy, że uda im się wrócić do gry. Teraz, po wyroku NSA, firma zwróciła się do KIO o zmianę decyzji. To teoretycznie mogłoby doprowadzić do przywrócenia oferty Mirbudu, którą wybrała PLK.
– 19 czerwca odbędzie się posiedzenie sądu w kwestii naszej skargi na wyrok KIO w tej sprawie. Nadal liczymy na to, że kontrakt będzie realizowany przez konsorcjum Torpol–Mirbud, które złożyło najniższą ofertę cenową – tłumaczy „Forsalowi” Paweł Burger, dyrektor ds. komunikacji w Mirbud.
Zwróciliśmy się do PLK S.A. z pytaniem, czy po ewentualnej decyzji KIO przywróci ofertę Mirbudu i będzie chciało podpisać z firmą umowę na modernizację linii. Czekamy na odpowiedź.
Co dalej z Rail Baltica?
Wykonawca, po podpisaniu umowy, będzie miał 38 miesięcy na ukończenie prac. Oznacza to, że odcinek będzie gotowy najszybciej na przełomie 2029 i 2030 roku, o ile uda się względnie szybko podpisać umowę.
Jednak termin podpisania kontraktu będzie zależał od kolejnych decyzji Krajowej Izby Odwoławczej. Tymczasem o pilną reformę tej instytucji apelował w czwartek, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, minister Dariusz Klimczak, odwołując się wprost do trwającego klinczu.
– Żeby nie było już takich sporów, jak mamy w przypadku Rail Baltica. To jest problem. Do tego typu sytuacji nie może dochodzić, bo zagrożone są pieniądze – dodał Klimczak.
Chodzi o potencjalną utratę dofinansowania z UE – 800 mln euro, które trzeba rozliczyć do końca 2029 roku. Jak podawał „Rynek Kolejowy”, PLK boi się, że jeśli nie zdąży podpisać umowy w ciągu kilku miesięcy, to środki przepadną. A wtedy kolejarze unieważnią cały przetarg z powodu braku finansowania.
