Wiara w sekularyzację. Iran w przeddzień rocznicy rewolucji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 stycznia 2018, 10:13
Po trzech wiekach klęsk oraz upokorzeń doznanych ze strony Zachodu nadszedł dla islamu punkt zwrotny. Dokładnie 30 lat temu w Iranie.

W znów wrze. Podobnie jak trzy dekady temu zapalnikiem, który spowodował wybuch społecznego niezadowolenia, okazały się trudności gospodarcze. Podwyżki cen oraz wysokie bezrobocie sprawiły, że zwykli ludzie wyszli na ulice wielkich miast. Jednak teokratyczny reżim sprawnie poradził sobie z buntem, tłumiąc opór i zabijając ponad 20 osób. Brutalne działania nie rozwiążą jednak problemów kraju, w którym demonstranci po raz pierwszy skandowali na ulicach imię niegdyś powszechnie znienawidzonego szacha. Dziś reżim jest nadal wystarczająco silny, by przetrwać, ale czas płynie. Najwyższy Przywódca Islamskiej Republikiniepodzielnie dzierży wszystkie nici władzy, lecz w tym roku będzie obchodził 80. urodziny. Wybrany w wyborach powszechnych prezydent Hasan Rouhani musi respektować zwierzchnictwo duchownego, lecz jednocześnie dąży do głębokich reform i otwarcia kraju na świat. Na skomplikowanej szachownicy politycznej są wspierający go zwolennicy liberalizacji oraz ultrakonserwatyści, skupieni wokół byłego prezydenta, piekielnie ambitnego. Wielkie znaczenie ma też rozdwojenie sił zbrojnych państwa. W teorii zadaniem 300-tysięcznej armii jest obrona granic, natomiast elitarny 200-tysięczny ma, zgodnie z nazwą, bronić istniejącego porządku. Obie formacje nieustannie konkurują ze sobą i w razie sporu w łonie reżimu wcale nie muszą stanąć po jednej stronie barykady. Optymizmem nie napawa też to, że Iran otaczają potężni wrogowie. Jego wewnętrznej destabilizacji pragną Arabia Saudyjska, Izrael, a także ich główny sojusznik –prezydent . Krajowi Persów los najwyraźniej niesie niespokojne czasy, choć być może nie tylko jemu. Po tym jak ostatni raz rewolucja zawitała do Teheranu, jej efekty zachodni świat odczuwa do dziś. Okazała się bowiem w dziejach islamu wyjątkowo ważnym punktem zwrotnym.

To była słaba osoba

„Pod koniec XX wieku twierdzenie, że religia może stanowić wielką siłę polityczną, było nie do pomyślenia” – zauważa w książce „Dziedzictwo popiołów. Historia CIA” amerykański dziennikarz Tim Weiner. „Zaledwie kilka osób w CIA uważało, że wiekowy duchowny (Chomeini – red.) zdoła przejąć władzę i ogłosić Iran republiką islamską” – uzupełnia.

„Błędnie uznaliśmy, że sekularyzacja to linearny, nieuchronny proces” – bije się w piersi francuski politolog Gilles Kepel w monografii „Zemsta Boga” poświęconej powrotowi religii do polityki. Trudno to sobie obecnie wyobrazić, ale zaledwie trzy dekady temu nikt na poważnie nie taktował islamu.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj