Samuel Pereira: Ja nie dostaję instrukcji z rządu [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 10 minut
4 sierpnia 2019, 09:00
Samuel Pereira
Samuel Pereira/PAP Archiwum
Jestem przeciwnikiem sądzenia się z dziennikarzem, zarówno wtedy, gdy powie "telewizja rządowa", jak i "Fakt jest niemiecki". Mimo że "rządowa" jest bardzo dużym skrótem myślowym. Ja nie dostaję instrukcji z rządu - mówi w rozmowie z Elżbietą Rutkowską Samuel Pereira, szef serwisu TVP.info.

Porównanie jak z Radia Erewań. News o tym, że syn Bodnara napadał na rówieśników i groził im nożem, to news „Wiadomości”. Rodzice szantażowanych dzieci zgłosili przestępstwa. Trzy rozboje zostały udowodnione. Opinia publiczna ma prawo do wiedzy o takich sytuacjach. To standard mediów zachodnich. Dlatego prześwietla się rodziny osób na najważniejszych stanowiskach, bo mogą wpływać na sposób pełnienia przez nich funkcji. Co do mojego apelu w kwietniu. Prosiłem, żeby jeśli już ktoś chce pisać o moim życiu prywatnym, to niech nie opiera się na niezweryfikowanych plotkach. Inna sprawa, że moje dzieci za nikim nie latają z nożem.

Przestępstwa zgłosili rodzice szantażowanych dzieci i trzy rozboje zostały udowodnione.

Zwróciłem uwagę na podejście Rzecznika Praw Obywatelskich do bandytów, które mogło się zmienić z powodu jego syna. Kilku rodziców zgłasza, że jakiś chłopiec z nożem wyłudza pieniądze od ich dzieci i o takim młodocianym bandytyzmie mówimy.

A rodzice innych dzieci to sobie wszystko zmyślili? Media informują, nie wydają wyroków. Jakuba A. z Mrowin, po tym jak się przyznał do swojej zbrodni media opisały jako mordercę.

"Bandyta" to osoba, która dopuściła się przestępstwa, a rodzajów przestępstwa jest mnóstwo. Wyraziłem moją opinię na temat Bodnara i możliwych przyczyn bronienia Jakuba A., które zdziwiło wiele osób. Zresztą niedawno sąd orzekł, że takie zatrzymanie przez policję było "zasadne, legalne i prawidłowe”. To jakiś absurd, że chciałem zrównać jego syna z mordercą.

I to było kłamstwo, bo dzieci były z jej rodziną, miała z nimi codziennie kontakt, a awanturę rozkręciła, gdy poszły do kościoła ze święconką. Tego kłamstwa użyto do ataku na mnie i dlatego apelowałem, żeby nie opierać się na niezweryfikowanych plotkach. Byłem w szoku, że wielu „poważnych” dziennikarzy niczego nie sprawdziwszy powieliło fakenewsa.

Gdyby się okazało, że moje dziecko z nożem wyłudza pieniądze? Pełniąc funkcję Bodnara musiałbym się liczyć z tym, że ktoś to poda w mediach. W ogóle to porównanie zawiera w sobie insynuację, że stałem za jakąś „nagonką” na biednego syna Bodnara. To jest od początku do końca nieprawda. O jego kłopotach z prawem dowiedziałem się jak wszyscy z "Wiadomości".

>>> Czytaj też: Jak wyleczyć TVP i stworzyć media obywatelskie? [OPINIA]

"Ciągnął"? Powtórzę - opinia publiczna ma prawo do wiedzy o takich sytuacjach. Wiele mediów za „Wiadomościami” podało tego newsa.

A pani jest w stanie wykluczyć taki związek przyczynowo-skutkowy? Ja, szukając racjonalnego wytłumaczenia dla tego kuriozalnego stanowiska RPO, nie. A mówimy o zatrzymaniu potencjalnie bardzo groźnego, cynicznego, posługującego się nożem przestępcy.

Nie zgadzam się. Informacja o synu Bodnara to był news. Rolą mediów jest też podać widzom background i „Wiadomości” to zrobiły. A dyskusja o zatrzymaniach, działaniu policji toczyła się w wielu programach publicystycznych, choćby w "Strefie Starcia" w TVP Info, którą wydaje.

Ten tweet został źle zrozumiany, dlatego go skasowałem.

To była krótka opowieść o równych i równiejszych, o układach i układzikach w Warszawie, których ofiarami padają zwykli obywatele.

Silne układy działają bardzo często w świetle prawa. Jako dziennikarka zapewne nieraz opisywała pani jakiś skandal, który nie skończył się wyrokiem. W Polsce mieliśmy aferę autostradową, reprywatyzacyjną, Amber Gold. Nie każdego da się złapać za rękę.

To nie był wpis o Bodnarze.

„Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję i postanawiam poprawę”? Nie kieruję się złymi intencjami, wręcz przeciwnie. Inna sprawa, że jak każdy człowiek czasami wolałbym się ugryźć w język.

Naprawdę.

Pani Bodnar została pełnomocnikiem Marii w maju 2018 r. Jak zobaczyłem nazwisko, zrobiłem szybki research, czy jest spokrewniona z RPO, z którego niewiele wynikło, i machnąłem ręką. Jakoś mnie to szczególnie nie interesowało.

Nie „ustaliliście”, bo powtarzam, że nie stoję za newsem o synu Bodnara. Co do Karoliny Bodnar, to interesowało mnie bardziej, jakie sprawy prowadziła (choćby głośna sprawa Marcinkiewiczów), obejrzałem wywiady, ale nie interesowałem się jej rodziną. No i od czerwca 2018 r. mieliśmy tylko dwie rozprawy, ostatnią w listopadzie, więc o tym nie myślałem.

Krew mnie zalała.

Bo z faktów skonstruowano kłamstwo, przypisano mi złe intencje, których nie miałem, tworząc piętrową manipulację. Chciałbym, żeby to wybrzmiało: pani Bodnar dobrze prowadzi sprawę, nie mam do niej żalu, a nawet doceniam to, że w przeciwieństwie do swojej klientki chce porozumienia stron.

Nie jestem osobą hejtującą.

To nie był hejt, co już wyjaśniałem. Hejtem jest używanie wulgaryzmów, poniżanie kogoś. Dziś często nazywa się tak każdą krytyczną uwagę. To trywializuje prawdziwy hejt.

W pytaniu powiela pani ich narrację, a oni mnie pozwali np. za to, że udostępniłem wpis red. Grochal z podpisem „Z cyklu świat wg Newsweeka”. Pozew cywilny na 100 tys. za krytyczne wpisy? Wie pani, że taka kwota to śmierć zawodowa dla każdego dziennikarza. To już nie można wyrażać swoich opinii? Tu chodzi o zastraszenie każdego, komu do głowy przyszłoby skrytykować media RASP.

To "Fakt" jest znany z okładki "WSTYD ŻENADA", nie „SE”. Napisałem żartobliwie, że pewnie "Fakt" w ten sposób o porażce Niemców nie napisze. Jak się okazało, miałem rację.

Nie bez powodu Niemcy u siebie bronią się przed zagranicznym kapitałem w mediach. W Polsce w ich mediach jest linia redakcyjna i dziennikarze się jej trzymają. Jeśli samo stwierdzenie, że jakaś gazeta należy do Niemców jest dla jej dziennikarzy obraźliwe, to może sami nie do końca dobrze się z tym czują. Jakby TVP ścigała za pogardliwe stwierdzenia, że „telewizja publiczna jest rządowa” to podniósłby się rwetes jak stąd do Brukseli.

A jaką ma linię ws. reparacji wojennych? O tym nie można dyskutować, bo pójdzie pozew na 100 tys. zł. O to chodziło. Jestem przeciwnikiem sądzenia się z dziennikarzem, zarówno wtedy, gdy powie "telewizja rządowa", jak i "Fakt jest niemiecki". Mimo że "rządowa" jest bardzo dużym skrótem myślowym. Ja nie dostaję instrukcji z rządu.

Od nikogo nie dostaję.

Mówi pani o twórczości Ziemowita?

Dostał temat na tekst: działalność publiczna liderów protestu, a jak to opisał, widzieliśmy wszyscy.

Nie. W ciągu kilku dni wyszły różne kontrowersje wokół liderów protestu i miał to rzetelnie zweryfikować. Czego nie zrobił. Ziemowit nie potrafi też pracować w zespole, a sposób, w jaki się wypowiadał o innych, np. o kobietach, był nie do zaakceptowania. Rozstanie miało związek z całokształtem jego twórczości.

Jako szef portalu przeprosiłem Katarzynę Pikulską (jedna z przywódców strajku rezydentów - przyp. red.), a z osobą odpowiedzialną się rozstaliśmy. Czy podobne konsekwencje poniósł autor fake newsa TVN o zatrzymaniu dzieciaków za jeżdżenie hulajnogami obok pomnika smoleńskiego? Albo Monika Olejnik, która zmanipulowała słowa abp. Jędraszewskiego, przypisując mu stwierdzenie, że „pedofile to są najnowsi męczennicy chrześcijaństwa”, czego nie powiedział?

Ciekawe, nie tylko poważne teksty, regularne artykuły publicystyczne, czego wcześniej nie było, więcej własnych treści, wideo na stronie i portalowych newsów. Teksty pogłębiające wiedzę czytelnika na dany temat, w zgodzie z dewizą „wiesz więcej”.

>>> Czytaj też: Netflix traci klientów. Masowy odpływ abonentów z USA odbija się na akcjach

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj