Średni wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko w Unii Europejskiej przekroczył 30 lat. Polki szybko zbliżają się do tej symbolicznej granicy, Hiszpanki, Włoszki, Irlandki dawno ją przekroczyły. Równocześnie już więcej niż co piąta kobieta w Polsce pozostaje trwale bezdzietna.
Cześć polityków i polityczek chciałoby premiować rodzące Polki wcześniejszą (i wyższą) emeryturą, co z punktu widzenia kobiet nie mających dzieci byłoby formą „kary za bezdzietność”. W ocenie demografów takie pomysły są próbą populistycznego, chaotycznego (nie opartego na rzetelnych badaniach i wnioskach) reagowania na zachodzące w Polsce i na całym świecie epokowe zmiany demograficzne. Tymczasem społeczeństwo potrzebuje przemyślanej polityki adaptacji do tych zmian – w przeciwnym razie wszyscy będziemy ponosić kosztowne skutki błędów i zaniechań, a następne pokolenia odziedziczą po nas dług nie do spłacenia.
Epokowa zmiana demograficzna: Dziecko? Może później. Albo wcale. przesunięcie przeciętnego wieku matek
Jeszcze 40 lat temu, u schyłku Polski Ludowej, najwięcej, bo aż 37 proc. dzieci w Polsce rodziły kobiety w wieku 18-24 lat. Dziś szczytowy wiek rozrodczy Polek przypada na przedział wiekowy 30-34 lata, na drogim miejscu jest 25-29, a na trzecim 35-39. Mamy tu zatem do czynienia z wielkim przełomem pokoleniowym: w latach 80. XX wieku ponad 70 proc. dzieci w Polsce rodziły kobiety przed 30. rokiem życia, a obecnie ponad 60 proc. dzieci rodzą kobiety, które trzydzieste urodziny mają już za sobą. Co istotne, z porównania danych za lata 1985 i 2024 (te za 2025 r. są nadal opracowywane) wynika rzecz dla wielu zdumiewająca: współczesne Polki 30+ rodzą więcej dzieci niż ich rówieśniczki cztery dekady temu, a w populacji 35+ ten wzrost jest bardzo wyraźny. Zobaczcie:
POLSKA: Liczba urodzonych dzieci według wieku matki
Przedział wiekowy matki | 1985 rok | 2024 rok | Trend i charakterystyka |
Poniżej 18 lat (niepełnoletnie) | ok. 11 200 | ok. 900 | Spadek o ponad 90% |
18–24 lata | ok. 248 000 | ok. 36 000 | Dawne centrum rozrodczości; dziś wiek edukacji |
25–29 lat | ok. 195 000 | ok. 81 000 | Obecnie drugi najpopularniejszy przedział |
30–34 lata | ok. 92 000 | ok. 93 000 | Główny szczyt rozrodczy współczesnych Polek |
35–39 lat | ok. 32 000 | ok. 51 000 | Wyraźny wzrost, efekt odkładania macierzyństwa |
40–44 lata | ok. 7 100 | ok. 13 400 | Niemal dwukrotny wzrost liczby urodzeń |
Powyżej 45 lat | ok. 400 | ok. 600 | Wzrost napędzany medycyną wspomaganą |
To zjawisko ogólnoeuropejskie, choć jego natężenie i prędkość mogą być różne w poszczególnych krajach. Jedno jest faktem wszędzie: przedział wiekowy 30-34 lata stał się dominującym okresem na posiadanie potomstwa zarówno w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej, detronizując w XXI wieku wczesne dwudziestolatki.
EUROPA (UE): Liczba urodzonych dzieci według wieku matki
Przedział wiekowy matki | 1985 rok | 2024 rok | Trend i charakterystyka |
Poniżej 18 lat (niepełnoletnie) | ok. 135 000 | ok. 21 000 | Silny spadek w wyniku edukacji seksualnej i dostępności antykoncepcji |
18–24 lata | ok. 1 650 000 | ok. 410 000 | Drastyczny spadek w całej Wspólnocie |
25–29 lat | ok. 1 820 000 | ok. 980 000 | Przesunięcie na rzecz kohorty trzydziestolatek |
30–34 lata | ok. 950 000 | 1 280 000 | Najwięcej porodów w całej UE |
35–39 lat | ok. 340 000 | ok. 680 000 | Podwojenie liczby urodzeń w skali kontynentu |
40–44 lata | ok. 68 000 | ok. 165 000 | Bardzo dynamiczny wzrost w Europie Zachodniej |
Powyżej 45 lat | ok. 4 500 | ok. 14 000 | Ponad trzykrotny wzrost udziału tej grupy |
Znamienne, że jeszcze cztery dekady temu aż 135 tys. dzieci w krajach będących dziś członkami UE, w tym ponad 11 tys. w Polsce, urodziły dziewczęta niepełnoletnie. Mamy dziś w tej grupie ponad 90-procentowy spadek i mało kto uważa, że to źle. Równocześnie ponad czterokrotnie mniej dzieci rodzą dziś w UE kobiety w wieku 18 – 24 lat, a dwukrotnie mniej – te z przedziału 25-29 lat. Wyraźny wzrost widać natomiast w grupie 30-34 lat. W jeszcze starszej – 35-39 lat – liczba urodzeń niemal się podwoiła. Mamy też historyczny rekord urodzeń w najstarszych rocznikach matek, powyżej 40 lat.
Europejka rodząca pierwsze dziecko ma ponad 30 lat
Zarówno GUS, jak i Eurostat odnotowały wyraźne przesunięcie macierzyństwa na późniejsze lata życia. Towarzyszy temu znaczący wzrost odsetka kobiet bezdzietnych w porównaniu do drugiej połowy XX wieku.
Średni wiek rodzących pierwsze dziecko w krajach UE (zweryfikowane dane za 2024 r.):
- Najwyższy średni wiek: Włochy (31,9 roku), Luksemburg (31,6 roku), Hiszpania (31,5 roku), Irlandia (31,5 roku).
- Najniższy średni wiek: Bułgaria (26,9 roku), Rumunia (27,2 roku), Słowacja (27,4 roku).
- Polska: Średni wiek 28,6 lat w 2024 r. według Eurostatu i 29,5 roku w 2025 r. wedle GUS (wzrost z 22,7 lat na przełomie lat 70. i 80.).
Odsetek kobiet bezdzietnych: 2024 vs. połowa lat 70. XX wieku. W demografii wskaźnik bezdzietności mierzy się dla tzw. kohort (kobiet po okresie rozrodczym, czyli tych, które ukończyły 45. rok życia).
- W pokoleniu kobiet urodzonych między 1930 a 1940 rokiem ostateczna bezdzietność wynosiła w Europie średnio od 7 proc. do 10 proc. W Polsce oraz krajach Europy Środkowo-Wschodniej utrzymywała się ona aż do rozpadu Bloku Wschodniego na poziomie od 6 do 8 proc.; bezdzietność wynikała wtedy przede wszystkim z barier biologicznych, a zdecydowanie rzadziej z życiowych wyborów.
- Wedle danych za rok 2024 dla pokoleń urodzonych w latach 70. średni odsetek kobiet bezdzietnych w UE wynosi obecnie między 18 a 22 proc., przy czym najwyższe wskaźniki notuje się w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii, gdzie ponad 23 proc. kobiet trwale nie posiada potomstwa. W Polsce odsetek ten gwałtownie wzrósł i szacowany jest na około 20–21 proc.
Demografia 100 lat temu. Przeciętne matki były… starsze niż za Gierka, ale rodziły po 4, 5 dzieci
W latach 20.i 30. XX wieku, miedzy dwiema wojnami światowymi, średni wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko wynosił w Europie około 25–26 lat, a w Polsce oscylował wokół 24–25 lat – był zatem, wbrew wielu stereotypom, wyższy niż później, po II wojnie światowej, zarówno w PRL i innych „demoludach”, jak i na Zachodzie. Równocześnie występowały gigantyczne różnice między miastem a wsią. Dlaczego sto lat temu kobiety rodziły pierwsze dziecko później niż w latach 70. XX wieku, czyli – w przypadku Polski – w epoce Gierka? Wpływ na to miało kilka unikalnych czynników historycznych:
Wiek zawierania małżeństw. Wbrew powszechnemu mitowi, w tradycyjnych społeczeństwach europejskich kobiety wcale nie wychodziły masowo za mąż jako nastolatki. Od XIX wieku aż po lata 30. XX wieku obowiązywał tzw. europejski wzorzec małżeństwa. Ze względów ekonomicznych (konieczność zgromadzenia posagu, usamodzielnienia się finansowego mężczyzny czy przejęcia gospodarstwa) śluby odkładano w czasie i przeciętny wiek wyjścia za mąż kobiety w Europie Zachodniej wynosił 25–26 lat. W konsekwencji pierwsze dziecko rodziło się „po Bożemu” - zazwyczaj rok po ślubie, choć trzeba przyznać, że część małżeństw, zwłaszcza tych bardzo szybko zawartych, służyło zamaskowaniu tzw. wpadki.
Polska po odzyskaniu niepodległości. Odrodzona Polska po I wojnie światowej była bardzo biednym krajem, w ogromnej mierze rolniczym, który z jednej strony próbował scalić w jedno trzy odmienne rzeczywistości po zaborach, a z drugiej - leczył rany po I wojnie światowej i wojnie polsko-bolszewickiej. W tejże Polsce istniały dwa całkiem odmienne modele zamążpójścia i rodzenia dzieci:
- Na wsi dziewczęta wydawano za mąż wcześniej, bo w wieku 21–23 lat, a relatywnie wczesne macierzyństwo było tego konsekwencją.
- W miastach nakładające się na siebie procesy modernizacyjne, kryzys ekonomiczny lat 20. oraz emancypacja kobiet sprawiały, że kobiety zawierały małżeństwa znacznie później, bo przeważnie między 26 a 27 rokiem życia, co przekładało się na późniejsze rodzicielstwo.
- Z uwagi na liczebną dominację mieszkanek wsi, przeciętny wiek kobiety rodzącej pierwsze dziecko wynosił między 24 a 25 lat.
Powszechna wielodzietność. Podstawowa różnica między współczesnością a okresem sprzed 100 lat polega jednak na tym, że wówczas Polki rodziły kolejne dzieci od 24-25 roku życia przez niemal cały swój okres rozrodczy, czyli do 40–45 roku życia. W efekcie na statystyczną kobietę przypadało od 4 do 5 dzieci, a średni wiek rodzenia ogółem (uwzględniający wszystkie dzieci, a nie tylko pierwsze) przekraczał – podobnie jak dziś – 30 lat. Obecnie na statystyczną kobietę przypada jednak tylko 1 dziecko – i ten współczynnik stale nam spada z uwagi na to, że większość par poprzestaje na jednym potomku, a zarazem rośnie odsetek osób trwale bezdzietnych. Jeszcze na początku XXI wieku rodziny z dziećmi stanowiły blisko 40 proc. wszystkich gospodarstw domowych, a obecnie już tylko jedną czwartą. W tym samym czasie odsetek jednoosobowych gospodarstw domowych wzrósł z nieco ponad 20 proc. do 35 proc.
Historia zatem częściowo zatoczyła koło, ale w ogromnej mierze tworzy całkiem nowe koleiny. 100 lat temu, w odrodzonej Polsce, kobiety wychodziły za mąż w wieku około 25 lat, czyli relatywnie późno, zważywszy ówczesną długość życia (poniżej 50 lat) – działo się tak przede wszystkim z przyczyn ekonomicznych. Istniały przy tym ogromne różnice między miastem a wsią.
50 lat temu, w epoce Gierka, wiek zawierania małżeństw i rodzenia dzieci radykalnie się obniżył, czemu sprzyjała powszechnie odczuwalna poprawa warunków życia w porównaniu z wcześniejszą niewyobrażalną nędzą; pomagała w tym powszechna łatwość w uzyskaniu pracy i niespotykana wcześniej dostępność mieszkań z przydziału (z dzisiejszej perspektywy – ich standard był rozpaczliwie słaby, ale z ówczesnej, gdy ludzie przeprowadzali się z izby zamieszkanej przez rodziców i kilkoro rodzeństwa – rewolucyjnie dobry).
Dzisiaj przeciętny wiek urodzenia pierwszego dziecka przesunął się w kierunku 30 lat i to urodzenie niekoniecznie ma związek ze sformalizowaniem związku. W 2024 roku poza małżeństwem urodziło się 28,9 proc. ogółu dzieci w Polsce. Liczbowo odpowiada to 72,8 tys. noworodków. W miastach odsetek ten wyniósł 33,3 proc. (co trzecie dziecko!), natomiast na wsiach – 22,7 proc. Przy tym w Zachodniopomorskiem spoza formalnych związków pochodziło 47 proc. dzieci, a w Lubuskiem minimalnie mniej (46,1 proc.). Tradycyjny model rodziny dominuje wciąż na południowym-wschodzie: najniższy wskaźnik dzieci pozamałżeńskich – 15 proc. - odnotowano oficjalnie na Podkarpaciu (ale i tu jest to kilka razy więcej niż pół wieku temu). Mimo że Polska bije pod tym względem swoje historyczne rekordy, wskaźnik ten wciąż pozostaje wyraźnie niższy niż średnia dla całej UE (41,1 proc.). Mamy też wciąż relatywnie wysoki odsetek małżeństw wyznaniowych (38 proc.).
Demografia rządzi Polską, ale nie politykami. Co robić? Jak reagować na spadającą dzietność?
W aktualnym raporcie Rządowej Rady Ludnościowej („SYTUACJA DEMOGRAFICZNA POLSKI” z 2025 r.) czytamy: „Wyjście z kryzysu dzietności w Polsce wymaga przede wszystkim usunięcia barier realizacji aspiracji rodzicielskich. Potrzebna jest redukcja kosztów bezpośrednich i pośrednich rodzicielstwa wynikająca z działań poprawiających warunki życia różnych typów rodzin z dziećmi. Takie skuteczne działania mogą zachęcać osoby niezdecydowane czy rezygnujące z rodzicielstwa do zmiany zamierzeń prokreacyjnych. Należy zatem rekomendować taki pakiet rozwiązań w polityce publicznej, które – uwzględniając zróżnicowane formy życia rodzinnego – spójnie wspierają nie tylko łączenie edukacji i pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi, ale także umożliwiają rodzicom realizację ich potrzeb rozwoju osobistego. Natomiast kluczowe jest dostarczenie wsparcia materialnego rodzinom w gorszej sytuacji finansowej czy mieszkaniowej oraz poprawa dostępu do publicznych usług opiekuńczych, edukacyjnych i medycznych w miejscu zamieszkania.”
Kluczowy wniosek brzmi: „Niektóre z tych pożądanych działań można uznać za priorytetowe ze względu na diagnozę utrzymywania się niskiej dzietności w Polsce, tzn. mogą one być szczególnie pomocne we wspieraniu decyzji o dziecku podejmowanej przez kobiety w wieku 30 lat więcej, w tym przede wszystkim decyzji o drugim dziecku. Wzrost urodzeń w tej grupie kobiet ma szczególne znaczenie dla zwiększenia dzietności. Dlatego konieczne są:
- poprawa dostępu do infrastruktury zdrowia reprodukcyjnego (diagnostyka i leczenie niepłodności, opieka nad kobietą w ciąży i opieka okołoporodowa, opieka zdrowotna nad małym dzieckiem),
- rozwój publicznych usług edukacyjno-opiekuńczych dla dzieci w wieku przedszkolnym (w tym poniżej trzeciego roku życia) i wczesnoszkolnym,
- zmniejszanie kosztów edukacji dzieci poprzez poprawę jakości i atrakcyjności edukacji w publicznych placówkach oświaty, a przez to ograniczenie kosztów i czasu poświęconego przez rodziców na organizację dodatkowej edukacji dziecka we własnym zakresie (korepetycje, zajęcia dodatkowe),
- poprawa dostępu do zajęć pozaszkolnych oraz obiektów sportowych i rekreacyjnych, umożliwiających rozwój zainteresowań i promocję zdrowego stylu życia bez przenoszenia kosztów na rodziców,
- poprawa dostępu do usług zdrowotnych dla dzieci i młodzieży oraz dorosłych, w tym usług zdrowia psychicznego,
- poprawa infrastruktury transportu publicznego, ułatwiającego dojazdy do pracy i miejsca opieki nad dziećmi, umożliwiającego sprawne poruszanie się rodzicom i opiekunom z małymi dziećmi, dzieciom w wieku szkolnym,
- monitorowanie oraz poprawa sytuacji osób młodych oraz kobiet na rynku pracy, w tym wspieranie tworzenia miejsc pracy, poprawa stabilności zatrudnienia, ułatwianie kobietom powrotu na rynek pracy po urodzeniu dziecka, odpowiednie dostosowania organizacji pracy w celu ułatwienia łączenia pracy zawodowej i zobowiązań rodzinnych przez kobiety i mężczyzn,
- wspieranie partnerskiego modelu rodziny, w tym umożliwianie mężczyznom korzystania z urlopów związanych z opieką nad dzieckiem.
W komentarzu czytamy:
„Za kluczowym znaczeniem tych rozwiązań przemawiają także: pozytywne intencje prokreacyjne stale rosnącej grupy kobiet z wyższym wykształceniem, pogarszający się stan zdrowia dzieci i młodzieży oraz niepokojące sygnały o stanie zdrowia osób dorosłych. Przyśpieszenie przemian form życia rodzinnego w ostatniej dekadzie wymaga dostrzeżenia rosnącej roli związków niemałżeńskich w prokreacji i wychowywaniu dzieci. Konieczna jest zatem intensyfikacja prac nad regulacjami prawnymi, które umożliwią tym rodzinom równy dostęp do świadczeń społecznych, w tym świadczeń wspierających rodziny z dziećmi”.
Tyle naukowcy badający zjawiska demograficzne w skali makro i mikro – i potrafiący wyciągnąć z tego racjonalne a praktyczne wnioski. Na określenie działań i pomysłów polityków trudno mi znaleźć odpowiednie epitety.
Dziennikarz, publicysta, felietonista Forsal.pl i Dziennika Gazety Prawnej, laureat wielu nagród i wyróżnień dziennikarskich, m.in. Nagrody Grabskiego i Nagrody Kwiatkowskiego.
